Pelicans – Sixers 88:99

Pierwszy raz w tym sezonie, pierwszy raz od 20 stycznia 2016 roku i wreszcie pierwszy raz od 23 spotkań wyjazdowych, Sixers udało się odnieść zwycięstwo w obcej hali. Ersan Ilyasova zdobył 23 punkty, 8 zbiórek i 4 asysty, Joel Embiid zaliczył 14 punktów, 7 zbiórek, 3 przechwyty i 4 bloki, a Sergio Rodriguez dodał 16 punktów oraz 8 asyst.

Początek meczu należał do gości, ale Sixers pozbierali się i po kilku z rzędu udanych akcjach Ilyasovy (11 punktów w tej odsłonie) wydawało się, że będzie ich stać na pogrom. Wtedy Pelicans zanotowali zryw 14-2 i kontrolowali resztę pierwszej połowy, chociaż Sixers deptali im po piętach i schodzili do szatni przegywając tylko 52-57.

Druga połowa była już kontrolowana przez gości, którzy świetnie bronili i dzielili się piłką. Philadelphia wyglądała przy New Orleans jak zespół z wyższej półki, co jak wiemy nie zdarza się często. W czwartej kwarcie Sixers wyszli na kilkupunktowe prowadzenie, którego nie oddali do końca. Finałowe minuty to możliwie jak największe przedłużanie gry, co Sixers wychodziło całkiem nieźle dzięki dobremu ruchowi i chronieniu piłki (zaledwie 10 strat w całym spotkaniu!) i kilku zbiórkom ofensywnym.

Pelicans zostali ograniczeni do jedynie 31 punktów w drugiej połowie, a Anthony Davis do 25 punktów i 11 zbiórek. Dla ich rywali była to dopiero piąta wygrana w sezonie.