Plusy i minusy to jedyne, co widzę…

Już 1/4 bieżących rozgrywek za nami. Z tej okazji wybieramy dla Was po trzy plusy i minusy, czyli trzy największe pozytywne i negatywne zaskoczenia sezonu, w którym za cel Sixers postawili sobie mistrzostwo NBA. Bilans 14-6 i dopiero 5. miejsce w konferencji nie wróży temu zbyt dobrze.

Szybkie rzucenie okiem na statystyki udowadnia, że pierwsza piątka Sixers deklasuje wszystkie inne pierwsze piątki w lidze, chociaż grała ze sobą niewiele z powodu kontuzji, zawieszenia Embiida oraz coraz mniej lubianego pojęcia “load management”. Z kolei rzut okiem na tabelę wyników pokazuje, że Sixers w sezonie regularnym nie przegrali we własnej hali od 4 kwietnia, a więc jeszcze w poprzednim sezonie, jednak wrócili pokonani 6 razy z ostatnich 11 spotkań wyjazdowych.

Sixers potrzebują jeszcze sporo czasu na zgranie, na sprawdzenie, nie kto jest najlepszy, ale którzy zawodnicy wypadają ze sobą najefektywniej na boisku. Przed nimi dużo pracy, przed nami sporo frustracji. Trener Brett Brown liczy, że filadelfijska maszyna powinna poprawnie funkcjonować po Świętach, osobiście mam wątpliwości, czy to nie zbyt optymistyczny scenariusz. Czas pokaże, a na razie przeczytajcie, co najbardziej zaskoczyło nas w minionych 20 spotkaniach.

 

MATEUSZ FILIPIAK – PLUSY:

Wszechstronność Jamesa Ennisa III. Mój numer jeden na liście pozytywów tego sezonu, gdyż w grze tego zawodnika w tym sezonie jestem po prostu zakochany. Nie oczekiwałem od niego zbyt wiele, ba, spodziewałem się, że będzie graczem o ograniczonej roli w naszej ekipie. Jednak piękna współpraca przy kontrach i ścięciach z Benem Simmonsem, świetna efektywność rzutowa, aktywność przy ofensywnych zbiórkach i nieustępliwa defensywa sprawiają, że czuję, że jest on BARDZO niedoceniany. Chcecie potwierdzenia? Najlepszy rating ofensywny w drużynie, najwyższy wskaźnik true shooting percentage, 9% zebranych piłek na atakowanej tablicy i drugi najwyższy wskaźnik win shares w przeliczeniu na 48 minut to tylko niektóre z imponujących liczb naszego skrzydłowego.

Defensywa Bena Simmonsa. Choć wciąż doskwiera nam brak spacingu ze strony naszego rozgrywającego, a skuteczność rzutów wolnych nadal nie powala na kolana, to jedno trzeba przyznać – Ben może w tym sezonie znaleźć się w All-Defensive Team! Najwyższy wskaźnik defensive win shares i rating defensywny gorszy tylko (delikatnie) od Thybulle i Embiida zdają się potwierdzać prosty test oka, w którym Australijczyk wypada doskonale. Warto zauważyć, iż w meczu z Heat Jimmy Butler zdobył 12 punktów w pierwszej połowie, gdy był kryty głównie przez Josha Richardsona. Gdy krycie przejął Ben Simmons… Brokuł nie trafił już nic!

Zaangażowanie i pewność siebie Furkana Korkmaza. Nigdy nie byłem fanem Turka, któremu zarzucałem brak zaangażowania i kompletną indolencję strzelecką. Cóż, do początku tego sezonu była to prawda… Jakże się cieszę, że sprawił on, iż jego pojawienie się na boisku nie zwiastuje dla mnie już cegieł zza łuku i przewag 1-na-1 rywali, lecz defensywne zaangażowanie, pewną rękę i kreatywność w ataku. Oby tak dalej!

 

TOMEK KLIMOWICZ – PLUSY:

Furkman Korkmaz powstający z popiołów. Byłem wobec Turka mniej sceptyczny, niż Mateusz, ale i tak mocno mnie zaskoczył. Pokazał, że może być skutecznym strzelcem wysoko w rotacji – średnia 9.2 ppg na 36% skuteczności za trzy i 56% za dwa to dobry start w porównaniu do zeszłorocznego 5.8 ppg (33%/50%). Chociaż Korkmaz nie jest asem defensywy, to także po tej stronie parkietu stara się, jak może. Nieźle jak na gracza, z którego najpierw zrezygnowano, a następnie wzięto z łaski po stracie J.J. Redicka i braku innych opcji (pamiętam złośliwe hasło “Tonący Furkana się chwyta”). Korkmaza z Redickiem porównywać oczywiście nie wypada, ale wygląda na to, że niespodziewanie to on, a nie Tobias Harris, przejął w tym zespole rolę J.J.’a.

Głęboka ławka. Latem pisałem, że rezerwowi Sixers wyglądają najlepiej od lat, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Nie ma wyraźnie słabszego ogniwa, każdy już się w jakimś meczu przydał, każdy regularnie wywiązuje z powierzonych zadań. Korkmaza już wspomniałem, Ennis i Scott potrafią trafiać w ważnych momentach, O’Quinn daje dobrą zmianę pod koszem i potrafi też ładnie asystować, Burke jest jednym z najlepszych w zespole w kreowaniu sobie pozycji, Neto po profesorsku rozgrywa, a Thybulle kapitalnie broni. Co za różnica w porównaniu z poprzednimi sezonami! Pamiętacie w ogóle tamte nazwiska rezerwowych? Czekam tylko na Zhaire Smitha, któremu z racji wieku daleko jeszcze do “gotowego produktu”.

D-E-F-E-N-C-E! Nie jest specjalnym zaskoczeniem, że Sixers dobrze bronią, bo skład ten został tak skonstruowany, że właśnie defensywa miała być jego domeną. Wzrostu i atlantyzmu przecież nie oszukasz! Natomiast pamiętając problemy Sixers w tym polu w poprzednich latach, trzecie miejsce w statystyce “defensive efficiency” i ósme w punktach rywali z pomalowanego to powód do optymizmu. Byłem też sceptyczny wobec zapowiedzi Bena Simmonsa i Tobiasa Harrisa, którzy właśnie defensywnie chcieli się poprawić, ale ich postęp widoczny jest gołym okiem (a Simmons nawet poza bardzo dobrą grą 1 na 1, jest drugi w lidze w przechwytach!).

 

MATEUSZ FILIPIAK – MINUSY:

Skuteczność zza łuku Tobiasa Harrisa. Miał być nowym, dwumetrowym Redickiem w ekipie Bretta Browna. Póki co jednak 30% przy ponad 4 próbach na mecz nie pozwalają nam tak o nim myśleć. Tylko ten aspekt gry dzieli go od bycia All-Starem na słabszym Wschodzie, gdyż w obronie radzi sobie coraz lepiej.

Przygotowanie fizyczne Joela Embiida. W poprzednim sezonie głównym problemem JoJo było jego przygotowanie kondycyjne. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że wypoczęty Embiid to gracz kalibru MVP, dlatego wielkim optymizmem napawał nas wszystkich fakt zrzucenia przez niego kilku kilogramów i rzekomego poświęcenia lata na przygotowanie kondycyjne. I co? Odpowiem kolokwialnie – jajco, 1:0. Joel wygląda kondycyjnie gorzej niż kiedykolwiek. Ogarnij się, facet.

Gra Matisse Thybulle. Niepopularna opinia, co? Szczególnie po PERFEKCYJNYM spotkaniu z Kings. Powiedzmy sobie jednak szczerze – Tisse to najgorszy ofensywny gracz który melduje się regularnie na boisku w barwach Sixers. Jako jedyny gracz z dwunastki która rozegrała więcej niż 100 minut ma rating ofensywny poniżej 100. Ennis ma 127, Simmons 106, Embiid 112… A Matisse? 91! Młody ma strasznie gorącą głowę, podejmuje głupie decyzje i gra na słabej skuteczności. I choć defensywny rating jest dla niego łaskawy i ukazuje nam go jako najlepszego obrońcę Sixers (delikatnie przed JoJo i Benem), to wystarczy przyjrzeć się jego grze, by zobaczyć, iż zbyt bardzo polega on na blokach i przejęciach, których próby często prowadzą do fauli. Nie ogarnia również obrony P&R (ciężko uczyć się tego w ekipie niewykorzystującej tego typu akcji), gdzie jest zbyt pewny swojej szybkości i zafiksowuje się na swoim zawodniku, gdy należy już przejąć krycie. Nie zrozumcie mnie źle – ma przed sobą wielką przyszłość. Jednak w tej chwili po prostu nie oczekujmy od niego aż tak wiele i nie róbmy z niego defensywnej gwiazdy, gdyż wciąż daleko mu jeszcze do bycia 6th manem, na którego szykował go na początku Brett Brown.

 

TOMEK KLIMOWICZ – MINUSY:

Przepłacony Tobias Harris. Poza jakimś dziwnym kryzysem skuteczności na początku sezonu, trudno mieć poważniejsze zarzuty wobec gry Tobiego. Zaawansowane statystyki pokazują, że jest lepiej, niż może się wydawać. Harris obiecał lepszą grę w obronie i pod tym względem słowa dotrzymał. Ale ofensywnie spodziewałem się po nim więcej, znacznie więcej, zwłaszcza zza łuku. 30% przy nieco ponad 4 próbach nie jest warte 170 milionów dolarów. Sympatyczny facet, jest ważnym elementem drużyny, ale niestety nie jest wart kontraktu, jaki dostał.

Australijskie kłamstwo. Ben Simmons trafił już pierwszą w karierze trójkę po ładnej akcji, oddał dwa rzuty w ostatnich sekundach trzeciej i czwartej kwarty i to tyle. Obiecał rzucać, kiedy będzie na czystych pozycjach, ale tego nie robi. Trener Brown wymyślił zagrywki, by zmusić Simmonsa do rzutów, ale z nich nie korzysta. Obiecał trzymać go dalej od kosza – nie zauważyłem. Wszystkie te deklaracje okazały się jednym wielkim kłamstwem. Do końca już nie wiem, kto rządzi w tym zespole.

Zbyt wolne postępy Bretta Browna. Nie do końca dopasowany, bardzo wysoki skład i zgromadzony talent sprawiają, że Sixers będą potrzebowali dużo czasu na znalezienie optymalnych rotacji. Mam jednak wrażenie, że może to przerastać trenera Browna – tacy Clippers czy Lakers mimo gruntownych zmian w składzie radzą sobie z tym dużo lepiej. Heat czy Celtics mimo zmiany lidera, jeśli można tak powiedzieć, też nie mają problemów ze zgraniem i wygrywaniem spotkań. Głośno jest o świetnej atmosferze w szatni, ale w tabeli wyników tego nie widać. Nie chodzi mi nawet o przegrane z mocnymi zespołami, tylko o męczarnie w łatwych meczach, jak ostatnio z Knicks. Mniejsza nawet o przegrane, razi ich styl – wiecznie te same błędy i mankamenty, irytuje też nieumiejętność wykorzystania własnych atutów. Czas na poprawę, czas sobie przypomnieć, że przed sezonem celem była pierwsza, a nie piąta pozycja na Wschodzie!

8 komentarzy

  1. niuba pisze:

    “Australijskie kłamstwo” i “Zbyt wolne postępy Bretta Browna” opinie trafione w 100%.

  2. gkp pisze:

    Pamiętam jedno nazwiska rezerwowego z poprzedniego sezonu: TJ Mcconnell – gracz może nie obdarzony wielkimi talentami czy warunkami fizycznymi, ale serca do walki nie można mu było odmówić (i dalej nie można, obecnie w Indianie), jego pojawienia się zwykle dawało zastrzyk energii też innym graczom, sam zapisując się w niemal każdej statystyce przy ograniczonym czasie gry. Dziwiło mnie tylko, że po zaprezentowaniu się bardzo dobrze w sezonie, jego czas gry w PO był bardzo ograniczony przez trenera :(

  3. Hetman3 pisze:

    Pytanie jest takie czemu TJ odszedł? Czy ktoś posiada wiedzę na ten temat?. Dla mnie absurd puścić zawodnika który jest sercem drużyny zwłaszcza że sciągnęliśmy gorszych zmienników.
    Podobnie z Redickiem który kręci ładne cyferki w Pels.

  4. gkp pisze:

    Nie odszedł, po prostu Sixers nie znaleźli (albo nie uznali, że warto) kasy na niego… :(

  5. Hitokiri pisze:

    TJ i Reddick na pewno celowali w dłuższe umowy na które nie było już środków. Podsumowanie bardzo dobre i niewiele można dodać. Od siebie tylko dodam parę słów.
    W dalszym ciągu będę gnębił Simmonsa. W obronie bardzo się poprawił jednak chaos w ataku to w dużej mierze jego dzieło. To nie liga musi się dostosować do niego a on do ligii a w chwili obecnej jest w ataku pozycyjnym jak otwarta księga. Mówimy tu o rozgrywającym czyli graczu prowadzącym cały zespół. Powinien być najmniej przewidywalnym zawodnikiem na boisku. Brak rzutu powoduje łatwiejsze podwajanie Embiida który nie radzi sobie w takich sytuacjach, brak strzelców powoduje częste granie strefą przez przeciwnika. Liczę na Bena bardzo ponieważ to jego ewolucja poprawi grę całego zespołu.

    Za kasę daną Harrisowi mielibyśmy dwóch porządnych grajków.

    Richardson jest świetny i pomyślałbym o jego przyszłości. Facet ma chyba kontrakt 2+1 gdzie 3 rok to opcja zawodnika i na bank zrezygnuje z niej licząc na tłusty kontrakt

    Do Embiida nie mam większych zastrzeżeń. Regres jaki odnosi w tym sezonie zrzuciłem już na Simmonsa (Łatwiejsze podwajanie). Chciałbym żeby bardziej skupiał się na agresywnej grze pod koszem i wymuszaniem fauli niż siepaniem trójek

    Ławka miała być naszym największym problemem a na chwile obecną jest na duży plus

    Nie sądzę żeby Brown odszedł więc liczę na to że przestanie być kumplem dla zawodników a zacznie być trenerem

    Zaangażowanie całego zespołu jest duże tylko na własnym podwórku, na wyjeździe myślą chyba że mecze wygrają ich tłuste kontrakty

    Nie jesteśmy contenderem na którego każdy liczył ale sezon jest długi i do play-off można wiele porpawić

  6. mick_jones pisze:

    Jak dla mnie dużym plusem jest tez dobra forma Horforda. Swietnie broni, nie trzyma długo pilki w ataku, potrafi rzucać i grac tylem do kosza. Takiego PF nam brakowalo i może się okazać ze w najważniejszych meczach to on zrobi różnice.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *