Sixers – Pacers 119:116

Sixers na własnym parkiecie przeciwko Indiana Pacers odnieśli swoje 14 zwycięstwo w sezonie, pozostając niepokonanymi w meczach u siebie.

Pojedynek nie należał do łatwych i pomimo zdecydowanie większego potencjału i talentu po stronie Sixers mogliśmy oglądać dwie równorzędne drużyny znane z dobrej defensywy. 16 zmian prowadzeń, 4 remisy świadczą, że żadna z drużyn nie zamierzała zejść z placu boju ze spuszczoną głową, a całe starcie rozstrzygnęło się dopiero w ostatnich sekundach meczu. 

Końcówka spotkania nie układała się po myśli Sixers głównie za sprawą błędów Harrisa, który przy dwu punktowym prowadzeniu gospodarzy pierw faulował TJ Warrena przy rzucie za 3 punkty, a w kolejnej akcji przy jedno punktowej stracie swojego zespołu niedokładnie podał do Embiida tracąc posiadanie. Cała sytuację uratował Ben Simmons, przechwytując piłkę i podając ją do Tobiasa, który zakończył akcję wsadem. Jednak to nie był koniec emocji bo tego samego Ben dokonał w kolejnej akcji defensywnej przy wprowadzaniu piłki przez Pacers, gdzie wspólnie z Joelem wymusili błąd graczy Pacers i doprowadzili do przechwytu, a faulowany Harris zdobył kolejne 2 pkt z linii rzutów wolnych. Zwycięstwo ostatecznie przypieczętował Joel Embiid zdobywając swój 31 i 32 punkt trafiając dwa rzuty osobiste.

Mecz zdecydowanie nie był “spacerkiem” dla wygranych, którzy mieli sporo problemów po obu stronach parkietu, w ataku przestoje, a w obronie brak odpowiedzi na pewnie grającego Brogdona, czy TJ Warrena.

Najlepszym graczem na boisku był Joel Embiid, który skutecznie wykorzystywał przewagę fizyczną nad rywalami i uzbierał 32 punkty trafiając 53% z gry i 100% z linii rzutów wolnych (15/15). Ben Simmons udowodnił, że mecze wygrywa się obroną. To jego zaangażowanie i nieustępliwość po bronionej stronie parkietu doprowadziła do ważnych przechwytów, które ostatecznie uchroniły Sixers przed odniesieniem pierwszej porażki we własnej hali. Zakończył on mecz z dorobkiem 15 pkt, 6zb. i 13 as.Dobre spotkanie pomimo fatalnych błędów w końcówce zaliczył Tobias Harris autor 22 punktów. Jak zwykle solidne zawody rozegrał Al Horford (15 pkt., 75%FG), a James Ennis ponownie dał z siebie wszystko po obu stronach.

Nie mogę również nie wspomnieć o ex filadelfijczyku TJ-u McConnelu, który zawsze zostawiał serce na boisku grając dla Szóstek. Jako gracz Pacers został bardzo ciepło przyjęty przez publiczność i kolegów z dawnej drużyny, a w całym spotkaniu zagrał solidnie jak na siebie przystało rzucając 6 pkt. i trzykrotnie asystując w ciągu 11 minut gry.

Kolejny mecz w poniedziałek przeciwko Jazz.

3 komentarze

  1. mick_jones pisze:

    4 straty pod rząd w q3…

  2. Pawel pisze:

    Generalnie Simmons jest kotem w defensywie. Trzy przechwyty w ostatniej minucie. Bardzo zacięty mecz, walka na poważnie. Odnoszę wrażenie ze Oni koncentrują się dopiero w ostatnich pięciu minutach. Ps. Pan sędzia wyjątkowo słaba.

  3. Pawel pisze:

    Pani sędzia miało być !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *