Preseason: Sixers – Mavericks 120:114

J. J. Redick po przesunięciu na ławkę wciąż pokazuje, że jest jednym z najlepszych strzelców w historii NBA. Po perfekcyjnym meczu naszego weterana (28 punktów, 10/10 FG, 7/7 3PT!) pokonaliśmy Dallas Mavericks 120:114!

J. J. był dziś bezbłędny. Ilekroć piłka znajdowała się w jego rękach zawodnicy z Teksasu drżeli przed strzelbą, w którą zamieniły się dziś ręce naszego zawodnika. Warto zaznaczyć, iż Redick spędził dziś na boisku niecałe 22 minuty, co sprawia, że jego wyczyn jest jeszcze bardziej imponujący. Oczywiście trzeba pamiętać, iż był to tylko mecz przedsezonowy i obrona z obu stron pozostawiała wiele do życzenia, lecz trzydziestoczterolatek trafiał rzuty z każdej pozycji i w każdej sytuacji zupełnie nie przejmując się obroną.

Nieco przygasł za to blask Markelle Fultza, który wciąż jest zawodnikiem przykuwającym najwięcej uwagi. 4 punkty, 3 zbiórki, 3 asysty, 3 przechwyty i blok – taką linijką może pochwalić się dziś pierwszy numer ubiegłorocznego draftu. Bambi trafił jedynie dwa z siedmiu oddanych rzutów, jednak trzeba przyznać, że mimo to jego rzut wyglądał pewnie i nie widać było śladu zawahania. Następnym razem z pewnością będzie lepiej.

Przerażeniem całą ligę może napawać to, że współpraca Embiida (22/10/4 w 24 minuty) i Simmonsa (9/9/10 w 27.5 minuty) wygląda coraz lepiej. Australijczyk spędził w tym meczu całkiem sporo czasu grając pod koszem, co nie było dotychczas częstym zjawiskiem. Przesunięcie Bena do trumny było bardzo efektywne – siedem akcji w których dostał piłkę w strefie podkoszowej zakończyło się czterema faulami obrońców, dwukrotną zdobyczą punktową oraz jednym podaniem na obwód, gdzie akcję wykończył Landry Shamet, który…

…który udowadnia, że wybranie go w Drafcie było świetną decyzją. Młody rozgrywający pokazał po raz kolejny świetny warsztat strzelecki (18 punktów, 6/11 FG, 3/7 3PT), a także bardzo dobrze radził sobie w obronie i doskonale ruszał się bez piłki. Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na jego popisy w defensywie, bo to właśnie ten aspekt gry miał być dla Shameta największym problemem na poziomie NBA.

Sezon coraz bliżej, więc może trochę martwić duża niefrasobliwość w obronie w pierwszej kwarcie a także wciąż istniejący problem ze stratami. Mimo to pamiętajmy, że mecze preseasonowe to czas eksperymentów, więc mogą nam one powiedzieć coś więcej raczej o samych zawodnikach, niż o systemie i formie całej drużyny.