Philadelphia 76ers zwyciężyła w Wells Fargo Center z drużyną Raptors 117:111. Mimo dużej przewagi zdobytej na początku meczu nasi zawodnicy tradycyjnie zadbali, by nie zabrakło nam emocji w końcówce. Choć nie stracili prowadzenia nawet na sekundę, to sprawili, że w czwartej kwarcie fanom Sixers kilkukrotnie stawały serca.

Dzisiejszy mecz rozpoczęliśmy w składzie: [PG] Ben Simmons, [SG] JJ Reddick, [SF] Robert Covington, [PF] Dario Saric, [C] Joel Embiid.

Sixers bardzo mocno weszli dziś w mecz. Pierwszą kwartę wygrali 32:23, a liderzy od początku ciągnęli zespół za uszy. Wystarczy powiedzieć, że pierwsze 20 punktów drużyny rozdzielili między siebie Ben Simmons i Joel Embiid. Jednak na pierwszej kwarcie skończyła się dobra gra australijskiego rozgrywającego, a pierwsze skrzypce zaczął grać niezawodny T. J. McConnell. Był on dziś nieoceniony po obu stronach parkietu i zanotował swój rekord kariery jeśli chodzi o punkty zdobyte w meczu – 18. W drugiej kwarcie T. J. zanotował też faul techniczny za “sprzeczkę” z DeRozanem. Sixers mogli się podobać w pierwszej połowie – wysoka skuteczność, niedużo strat i całkiem niezła defensywa. 59:49.

Trzecia kwarta również należała do gospodarzy, wśród których rozpędzał się McConnell. Embiid pokazywał, dlaczego zasługuje na bycie starterem w ASG, a Redick… Robił swoje. Przystępując do czwartej kwarty mieliśmy osiemnastopunktową przewagę i nic nie zwiastowało kolejnej dawki emocji. Lecz mimo wszystko nie mogliśmy być zdziwieni, gdy nasi zawodnicy znów roztrwonili przewagę, prawda?

Czwartą kwartę rozpoczął piękny blok Embiida na VanVleet’cie, który niestety upadł bardzo pechowo i musiał opuścić boisko. Kolejnym poszkodowanym został J. J. Redick, który ucierpiał w trakcie własnego dryblingu. Miejmy nadzieję, że nic mu się nie stało. Bardzo szybko Simmons i Sarić zaliczyli po piątym faulu, przez co musieli nieco bardziej uważać w obronie, gdy przewaga systematycznie topniała. W pewnym momencie tablica wyników pokazywała… 101:102 dla gospodarzy! Wtedy jednak przebudził się Ben Simmons, który najpierw bezpardonowo wszedł pod kosz między obrońców Raptors i zdobył dwa punkty, a następnie pięknym zwodem minął Wrighta, dzięki czemu uwolnił na skrzydle Dario Saricia, który trafił trójkę! Pod sam koniec Raptors próbowali jeszcze objąć prowadzenie, jednak na szczęście nie udało im się to. Rezultat końcowy – 111:117 dla Sixers!

Najlepszymi zawodnikami 76ers w tym meczu byli Joel Embiid (34/11/3 i jeden blok, oraz aż 7 strat!) i T. J. McConnell (18/6/8, 3 przechwyty i jeden blok). Niezłe zawody rozegrali również J. J. Redick (15/5/3) i Ben Simmons (12/1/4/2/2 i 6 strat!). Choć tym razem udało się obronić prowadzenie, to końcówka w wykonaniu Sixers znów zawiodła. Przez trzy kwarty nasi zawodnicy byli w stanie zdominować drugą drużynę Wschodu, by prawie zaprzepaścić to w ostatniej odsłonie. Problemem jest zapewne przede wszystkim brak doświadczenia i rozluźnienie w końcówce. Niestety, jeśli Sixers nadal będą grać tak niefrasobliwie w końcówkach, to miejsce w rozgrywkach posezonowych może być dla nich trudne do zdobycia.