Rockets – Sixers 118:108

Philadelphia 76ers przegrała na wyjeździe z Houston Rockets, notując czwartą porażkę z rzędu. Ostatnio tyle kolejnych porażek podopieczni Bretta Browna zanotowali w grudniu 2017 roku.

Sixers rozpoczęli mecz bardzo dobrze, dominując pod koszem i pokazując świetną obronę na obwodzie. Sielanka jednak nie trwała długo – już w drugiej kwarcie Rockets zaczęli grać lepiej i po 4 minutach tej części gry wyszli na prowadzenie, które konsekwentnie powiększali i nie zmarnowali do ostatniej syreny. Najbliżej goście potrafili dojść na 3.36 minuty przed końcem meczu, kiedy po wsadzie Harrisa różnica między zespołami wynosiła tylko 5 punktów. Ale za sprawą Capeli i Hardena to ich zespół rozegrał lepszą końcówkę.

Bardziej nerwowo było raczej w drugiej kwarcie, kiedy Russell Westbrook po zbyt fizycznej walce o pozycję z Joelem Embiidem i kłótniami z sędziami zarobił faul techniczny. To samo spotkało Trey’a Burke’a za dyskutowanie z arbitrami po faulu pod koniec tej samej ćwiartki.

Dla Rockets pierwsze w sezonie triple-double zdobył James Harden, autor 44 punktów, 11 zbiórek i 11 asyst. Wśród przeciwników tym samym odwdzięczył się Ben Simmons – jego dorobek to 29 punktów, 13 zbiórek, 11 asyst, 3 przechwyty oraz 4 bloki, czyli trzecie triple-double w sezonie i 25 w karierze.