Porażka numer 22. stała się faktem, ale trzeba przyznać, że Sixers ostatnio grają lepiej, o czym świadczą bardziej wyrównane mecze i mniejsze zdobycze punktowe przeciwników. Kto wie, może przerwanie koszmarnej passy przegranych skończy się już w kolejnym meczu z Knicks, bo później już o wiele trudniej (Bulls, Spurs, Rockets) i pobicie rekordu 26 przegranych z rzędu będzie bardzo prawdopodobne.

Kluczem do sukcesu są trzy elementy, które muszą byc spełnione razem: dobra gra Younga (dzisiaj 24 punkty), dobra skuteczność Cartera-Williamsa (dzisiaj znowu blisko triple-double: 16 punktów – 7/16 z gry, 9 zbiórek, 7 asyst), lepsze wsparcie z ławki (Mullens 12 punktów – 4/5 z gry, Nunnally 8 punktów, Varnado 7 punktów oraz 3 zbiórki i 4 bloki w 14 minut gry).

Thaddeus Young