Sixers – Heat 113:86

Ubiegłej nocy 76ers odprawili z kwitkiem Miami Heat aż 113 do 86. Mecz cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem z uwagi na fakt, że do Philadelphii przyjechał były gracz Sixers – Jimmy Butler. Z całą pewnością zawiedzeni grą swojego lidera i całego zespołu mogą być kibice Heat, którzy zostali zdominowani, a przewaga gospodarzy w 4 kwarcie sięgała nawet 41 pkt.

Emocje rozpalały kibiców tylko do pierwszego gwizdka, gdyż już od pierwszych minut to Sixers przejęli spotkanie, grając fenomenalnie po obu stronach parkietu. Świetna obrona i skuteczny atak szybko wyprowadziły gospodarzy na kilkunasto punktowe prowadzenie, które w kolejnych kwartach tylko się powiększało. Ben Simmons w tym meczu rewelacyjnie wywiązywał się z zadań defensywnych skutecznie ograniczając do 6 pkt jednego z najlepszych rookies – Kendricka Nunna, natomiast w ataku skupiał się na dostarczaniu piłek do kolegów będących tego wieczoru w  rewelacyjnej dyspozycji rzutowej. Jimmy Butler miał swoje przebłyski, ale został on zdominowany przez…Josha Richardsona, byłego gracza Heat, który nawrzucał swoim dawnym kolegom aż 32 pkt, grając niemal bezbłędnie i trafiając prawie wszystko (73,3% FG i 6/7 za trzy). Najlepszym strzelcem Heat był pierwszoroczniak Tyler Herro, autor 20pkt. Butler natomiast zakończył mecz z 14 punktami na koncie trafiając zaledwie 30% swoich rzutów. Nie tak chyba wyobrażał sobie powrót do Philadelphii.

Ciężko wytknąć cokolwiek Szóstkom, gdyż grali naprawdę dobry basket, zupełnie inny niż widzieliśmy w poprzednich meczach. Piłka krążyła z rąk do rąk trafiając na otwarte pozycje, cały zespół grał z poświęceniem, zaangażowaniem, zawodnicy szanowali piłkę, a dobra defensywa często owocowała szybkimi punktami. Sixers zagrali jak narazie najlepsze spotkanie w sezonie rzucając na ponad 50% skuteczności za dwa i ponad 48%  za trzy punkty.

Najlepszymi na parkiecie oprócz wspomnianego Josha Richardsona byli Joel Embiid, który zdobył 23 pkt (53%FG i 2/3 za trzy), 11zb, 2 blk i co ważne dobrze radził sobie będąc podwajanym, Harris dołożył 19 pkt a Horford 16 (7/9 FG i 2/2 za trzy). Cały zespół zasługuje na wielkie brawa, takiej gry oczekujemy od contendera. Kolejny mecz z Toronto Raptors w poniedziałek.

3 komentarze

  1. WojtekHandi pisze:

    Wkraczamy na wlasciwe tory? Warto tez zwrocic uwage jak malo minut graja nasi liderzy, moze jednak wyciagneli wnioski z poprzedniego sezonu?

  2. Hitokiri pisze:

    Będę na Simmonsa narzekał cały sezon ale trzeba uczciwie oddać że grę w obronie poprawił. Dobry mecz i ważne zwycięstwo. Oby tak dalej.

  3. mick_jones pisze:

    U siebie jesteśmy inną drużyną. Ciekawe jaką mamy skuteczność na wyjeździe w porównaniu do tej z własnej hali. Swoją drogą orientuje się ktoś czy mecze sixers są z reguły wyprzedane w całości?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *