Sixers wygrali czwarty mecz z rzedu u siebie. Co wazniejsze, po raz pierwszy od 11 spotkan (a liczac poprzedni sezon – od 21 spotkan) udalo im sie wygrac pod nieobecnosc Michaela Cartera-Williamsa. Trudno uwierzyc, ze to zespol, ktory rozpoczal sezon od 17 kolejnych porazek.

Robert Covington zdobyl 22 punkty, Hollis Thompson dodal 18. W wyjsciowej piatce po raz pierwszy Tim Frazier, ktory znowu nie trafial (0/7 z gry) ale ponownie swietnie znajdowal partnerow, notujac 8 asyst.