Charlotte

Sixers znów przegrali a mecz miał podobny przebieg jak dwa poprzednie – wyrównany z lekką przewagą rywali w pierwszej połowie, później ucieczka Sixers i na koniec ostateczne przejęcie kontroli przez Hornets. Była to dziesiąta porażka z rzędu 76ers.

W pierwszej kwarcie Sixers błyszczeli w rzutach z dystansu. Trzy z cztery pierwszych koszów wpadły zza linii rzutów za trzy. Do końca pierwszej części gry gospodarze rzucili jeszcze 3 trójki, jednak nawet to nie dało prowadzenia – Hornets w dobrym stylu zakończyli tę kwartę – dało im to prowadzenie 32-29.

Pierwsze dziewięć minut drugiej kwarty to ciągła walka Szóstek. Rywalom nie udawało się uciec na więcej niż 5 punktów. Dopiero gdy w końcówce dzięki Canaanowi Sixers udało się zbliżyć na 2 punkty, Hornets zdobyli ostatnie 6 punktów tej części gry i prowadzili na przerwie 58-50.

Początek trzeciej kwarty to ucieczka gości na 14 punktów. Wtedy trener Brown wziął czas i coś się zmieniło. Sixers (w dużej mierze dzięki Noelowi) zdobyli aż 20 z następnych 23 punktów calego meczu i wyszli na trzypunktowe prowadzenie. Hornets jednak i na to znaleźli szybką odpowiedź. Na przełomie trzeciej i czwartej części gry wyprowadzili serię punktową 27-8 i tym praktycznie zamknęli jakiekolwiek szanse na powrót do gry gospodarzy.

Najwięcej punktów dla Hornets zdobył Kemba Walker (30). Dla Sixers po 17 oczek zdobyli Covington, Noel i Canaan. Najlepiej jednak wypadł ten pierwszy – dorzucił do tego 9 zbiórek, 3 asysty i 2 bloki. Ish Smith zdobył 12 punktów i 8 asyst. Jahlil Okafor nie zagrał po raz drugi z rzędu z powodu kontuzji.

Następny mecz już w piątek z Miami Heat.