Orlando

W ostatnim meczu sezonu, którego wynik nie zmieniłyby zupełnie nic przed play-offs, trener Doc Rivers dał odpocząć wszystkim swoim starterom. W związku z tym otrzymaliśmy dosyć dziwaczną pierwszą piątkę, w skład której wchodzili Maxey i Hill na pozycjach obrońców, Korkmaz i Milton na pozycjach skrzydłowych i Howard na centrze.

Mimo takiego ustawienia filadelfijczycy odnieśli 49. wygraną w rozgrywkach i tylko w pierwszej połowie mecz był zacięty, a prowadzenie zmieniało się 9 razy. Po przerwie Sixers zdołali rzucić aż 39 punktów, co zapewniło im bezpieczną przewagę do samego już końca, a czwarta kwarta okazała się tylko formalnością.

Spośród pięciu starterów, doświadczonych w większy lub mniejszy sposób na parkietach NBA, najlepiej wypadł… 20-letni debiutant Tyrese Maxey, który zdobył 30 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst w 34 minuty gry! Oj będzie z niego radość w kolejnych sezonach! Po 17 oczek rzucili Joe i Reed z ławki, a 15 punktów i 9 asyst dodał Milton. Warto zwrócić uwagę na tylko 11 strat całego zespołu, co przy takim ustawieniu jest naprawdę niezłym osiągnięciem, oraz na 19 z 40 trafień za trzy.

Teraz czekamy już na wyłonienie rywala w pierwszej rundzie play-offs, a po turnieju play-in przechodzimy do najciekawszej części rozgrywek!