Orlando

Historyczny mecz, bez historii – tak można by nazwać spotkanie Sixers z Magic tej nocy. Historyczny, bo dzięki wygranej zapewniamy sobie jedynkę na wschodzie, pierwszy raz od ery Iversona. Bez historii, ponieważ rywali było stać na wyrównaną walkę jedynie w pierwszej kwarcie zakończonej wynikiem 27:24. Druga i trzecia odsłona spotkania, to już popis siły i zabawa gospodarzy, którzy w pewnym momencie prowadzili już ponad trzydziestoma punktami. Taki obraz spotkania pozwolił na oszczędzanie starterów, na parkiecie dzisiaj nie pojawili się też wcale Thybulle i Howard (zawieszony na jedno spotkanie z powodu przekroczenia limitu fauli technicznych).

Sixers czeka jeszcze jedno spotkanie w sezonie regularnym, ponownie z Magic. Ciekawsze więc wydaje się śledzenie poczynań rywali, w szczególności trójki: Heat, Hawks, Knicks, a następnie czekanie na rywala w pierwszej rundzie, który musi przebrnąć przez turniej play-in.