Magic

S.Hawes (21 punktów, 14 zbiórek, 3 asysty), N.Young (15 punktów, 6 zbiórek, 4 przechwyty), J.Holiday (13 punktów, 14 asyst), L.Allen (10 punktów, 6 zbiórek, 3 bloki).

Spotkanie ze słabiutkimi Magic było ciekawe z jednego powodu. Nazywa się on Nikola Vucevic. Były zawodnik Sixers oddany w wymianie z udziałem takich centrów jak Andrew Bynum czy Dwight Howard wydaje się być do tej pory największym zwycięzcą tego transferu, podobnie jak Magic (mimo słabego bilansu, bo to wciąż drużyna w przebudowie).

Vucevic gra na poziomie double-double i jest piątym najlepiej zbierającym zawodnikiem ligi, ale przeciwko byłemu zespołowi zagrał poniżej swoich średnich (9 punktów, 14 zbiórek, tylko 3/10 z gry), pozostając w cieniu będącego na fali Spencera Hawesa. Być może dlatego, że Sixers od pierwszych akcji zdominowali mecz, prowadząc nawet 20-6. W drugiej kwarcie przyszedł okres bezskutecznej gry i Magic byli blisko wyrównania, ale po zmianie połów to gospodarze znowu dyktowali warunki gry.




Rzucić tylko 78 punktów i wygrać “blow-outem”? Takie rzeczy tylko w NBA! Sixers świetnie bronili, ale trzeba przyznać, że Magic grali fatalnie, widać było ich brak zgrania w wiecznie zmieniającej się pierwszej piątce, brak porozumienia na boisku przejawiający się tym, że piłki często były podawane wprost do rąk filadelfijczyków, albo na aut. Dzięki temu Sixers zanotowali trzecie zwycięstwo z rzędu i mogli sobie pozwolić na takie akcje, jak ta powyżej.