Sixers – Mavericks 95:113

Sixers na spotkanie z Dallas wyszli w składzie: (F) Timothe Luwawu – Cabarrot, (F) Ersan Ilyasova, (C) Jahlil Okafor, (G) Nik Stauskas, (G) T.J. McConnell.

I kwarta rozpoczęła się od szybkich akcji Sixers, które przyniosły prowadzenie 6-2 i Rick Carlisle był zmuszony wziąć czas dla Mavericks, aby ułożyć zespół. Na nasze szczęście Salah Mejri, Harrison Barnes często się mylili, co przyczyniło się do tego, że Mavs przegrali pierwszą kwartę 20-23

II kwarta odwróciła sytuację i to Mavs szybko zaliczyli run 10-0. Ich skuteczność w tej kwarcie była na dobrym poziomie. Seth Curry, który dla zespołu z Dallas w porę się obudził, zaczął rzucać trójki, podawać, dwoił się i troił. II kwarta przyniosła nam istny rollercoaster – raz Sixers mieli swoje momenty, innym razem Mavs. Nerlens Noel zaliczył soczystego dunka pod koniec tej kwarty, co nie zmienia faktu, że Sixers schodzili na przerwę przegrywając 47-50

III kwarta przyniosła nam prowadzenie dla Mavericks 81-69. Niestety Phila nie grała już na poziomie na którym mogłaby myśleć o wydarciu zwycięstwa swoim rywalom. Wielokrotnie rzuty z dystansu nie dolatywały nawet do kosza, brak Embiida, brak Covington’a dały się we znaki i obnażyły nasze słabości.

IV kwarta to fenomenalny występ Salaha Mejriego, który zaliczył życiówkę, jeśli chodzi o zbiórki (17) rzucając przy tym 16 pkt. Zawodnikiem, który ze strony Sixers zasługuje na jakieś tam dobre słowo, ale też bez przesady był Jahlil Okafor, który próbował jeszcze jakoś ratować swój zespół, choć jego statystyki nie powalały. Brak defensywy z naszej strony, umożliwił Mavericks wjazdy pod kosz. Tak naprawdę w tej kwarcie Mavs mogli robić, co chcieli. Spotkanie zakończyło się dla nas wynikiem 95-113 przynosząc 30 – tą porażkę w tym sezonie.

Kolejne spotkanie czeka nas już jutro. Naszym rywalem będzie drużyna San Antonio Spurs.