Na parkiet wraca kontuzjowany Michael Carter-Williams (15 punktów, 10 asyst) i Sixers od razu wygrywają. Ale to nie on był bohaterem meczu, tylko Evan Turner (29 punktów, 10 zbiórek, 5 asyst), którego layup na równo z syreną kończącą dogrywkę zapewnił wygraną. Wcześniej mieliśmy prawdziwy thriller: 31 zmian prowadzenia i 21 remisów. Nets trzeba oddać to, że brakowało im Kevina Garnetta i Joe Johnsona. A Sixers chociaż mają w tym sezonie przegrywać, to potrzebowali takiego zwycięstwa nad zespołem, który cztery dni temu pokonał ich 36 punktami. Po siedmiu porażkach z kolei i tak nic to nie zmienia…