Sixers vs Nets – zapowiedź

Już jutro, tj. w sobotę, w najlepszej koszykarskiej lidze świata NBA ruszają Play Offs, czyli faza, w której determinacja, wola walki, doświadczenie i obrona odgrywają kluczową rolę. Indywidualnymi popisami, rzucając 60 punktów, można wygrać mecz w sezonie regularnym, ale czy jest możliwe wygrać rywalizację do 4 zwycięstw?? Moim zdaniem nie jeżeli zabraknie tego o czym wspomniałem wyżej, a ja nazywam to Play Off mode.

Kibice Sixers już w sobotę o godzinie 20:30 będą mogli się ekscytować pierwszym z minimum czterech meczów przeciwko Brooklyn Nets. Obie drużyny w sezonie regularnym zagrały przeciwko sobie 4-krotnie, a bilans tych meczów to 2-2. Faworytem serii oczywiście są Filadelfijczycy, za którymi przemawia wszystko. Koszykówka to jednak baaardzo nieprzewidywalny sport, a Sixers to w tym sezonie to drużyna, która potrafiła grać skrajnie różny basket. Wygrane przeciwko Bucks, GSW czy Nuggets okrasili porażkami z drużynami z samego dołu tabeli jak np. Suns. Czy Sixers włączą PO mode i szybko uporają się z szóstą drużyną wschodu, czy zafundują nam 7-meczowy tasiemiec z happy endem stojącym pod znakiem zapytania? Ostatnie pytanie zadałem nie bez powodu, gdyż w trakcie sezonu niejednokrotnie widać było, że Sixers mają problemy ze skupieniem. Przyjrzyjmy się zatem obu zespołom.

Na pierwszy rzut oka wszystko przemawia za tym, że Nets zostaną zmieceni, jednak jak pokazują wyniki meczów z sezonu regularnego to Brooklyn może okazać się bardzo niewygodnym przeciwnikiem. 1 z 2 wygranych meczów Sixers wygrali zdecydowanie, a pozostałe to porażki i jedno zwycięstwo zaledwie 2 punktami. Motorem napędowym drużyny z Nowego Jorku jest D’Angelo Russel, zawodnik który w ofensywie potrafi niemal wszystko. Sam kreuje pozycje, dobrze wykorzystuje zasłony, odnajduje się na pick’ rollach, a jak trzeba to obsłuży kolegów dobrym podaniem. W dużym skrócie powiedziałbym, że to James Harden wersji light. W dziurawieniu obręczy Sixers na pewno wspomogą go Spencer Dinwiddie (drugi strzelec zespołu ze średnią 16.8 pkt), Caris LaVert (13.7 pkt/mecz) oraz Joe Harris, który trafiał zza łuku ponad 47% swoich rzutów, a na swoje okazje z całą pewnością czekać będą Allen Crabbe i DeMarre Carroll. O ile wymienieni panowie nie są tytanami obrony, to jednak po atakowanej stronie parkietu są w stanie sporo namieszać. Pomalowana część boiska należeć będzie do Jarreta Allena, młodego centra o wzroście 2.11 cm. Jego główną zaletą jest dobra obrona, mobilność i zaangażowanie, którym mógłby obdzielić cały zespół, a jednocześnie, jak pokazały cztery mecze w RS, potrafi być bardzo niewygodnym przeciwnikiem dla znacznie mocniejszego fizycznie Joela Embiida.

Po drugiej stronie mamy drużynę nafaszerowaną talentem, która na papierze słabych punktów ma jak na lekarstwo. Mowa oczywiście o Sixers. Niekwestionowanym liderem jest Joel Embiid. W pojedynku z Allenem nie powinien mieć większych problemów, jednak jak już pisałem Jarret to  niewygodny przeciwnik, a Joel jak się zblokuje to potrafi stać się cieniem samego siebie. Uważam jednak, że jego dominacja w strefie podkoszowej będzie wyraźna i na tym polu Sixers powinni szukać swojej szansy na szybkie wykończenie przeciwnika. Ben Simmons to druga po JoJo twarz całego procesu. Siła fizyczna, atletyzm, przegląd pola to jego znaki rozpoznawcze, a przy odrobinie zaangażowania jest w stanie uprzykrzyć życie najlepszym ofensorom w lidze. J.J. Redick – rasowy snajper, catch’n’shoot to jego żywioł – wiele zależy od jego dyspozycji.

W trakcie sezonu doszło do poważnych zmian, do Sixers sprowadzono Jimmiego Butlera i Tobiasa Harrisa.  Pierwszy znany przede wszystkim z dobrej obrony i zimnej krwi w końcówkach meczów, drugi natomiast to zawodnik kompletny pod względem ofensywnym. Jeżeli do wymienionych panów dodamy Mike’a Scotta, który dobrze spisuje się jako streatch 4, Bobana Marjanovica dającego dobre zmiany na pozycji centra i oczywiście nieustępliwego i wnoszącego całą masę pozytywnej energii T.J.’a to klaruje nam się zespół o niezliczonych atutach.

Papier przyjmie jednak wszystko, a tak naprawdę to 48 minut biegania po parkiecie weryfikuje ile warte są dumne cyferki zasilające poszczególne rubryki niezliczonych statystyk. Już mecze sezonu regularnego pokazały, że Sixers w tym samym meczu z drużyny demolującej przeciwnika potrafią zamienić się w drużynę zdemolowaną w przeciągu 1 kwarty.

Nets grają taki basket, z którym Sixers mają największe problemy – oparty na rzutach z dystansu, pick’n’rollach i penetracjach strefy podkoszowej. Mimo wszystko jednak uważam, że Nets nie powinni w całej serii stanowić większego zagrożenia dla ZDROWYCH Sixers. Wszystko rozbije się tak na prawdę o to, komu będzie się “chciało bardziej”. Jeżeli Phila podejdzie do meczu zbyt rozluźniona i pozwoli na to, aby czołowi snajperzy Brooklynu “poczuli krew”, to będą problemy, bo sezon doskonale pokazał, że piętą achillesową Szóstek była obrona na obwodzie.

W poprzednim akapicie celowo napisałem wielkimi  literami słowo “ZDROWYCH”, gdyż są doniesienia, że Joel Embiid ma problemy z kolanem i nie wiadomo, czy zagra w sobotę, a to kluczowy zawodnik, który ma wpływ na grę całego zespołu.

Przeglądając statystyki zespołu z Joelem na parkiecie i bez niego, gołym okiem widać, że wszystko spada, gdy JoJo nie gra. Jego obecność pod koszem z automatu robi miejsce graczom obwodowym, jest to zawodnik często podwajany i faulowany. Po przerwie na mecz gwiazd gdy Embiid nie grał zmagając się z bólem kolana J.J. Redick zaliczył najgorszy okres w sezonie, był cieniem samego siebie, co w mojej ocenie świadczyło o tym jak duży wpływ jego grę ma Joel.

Reasumując – przy zdrowym Joelu Embidzie i zaangażowaniu godnym fazy Play Off uważam, że Nets będą w stanie wygrać maksymalnie dwa mecze, sprawa jednak się skomplikuje, jeżeli zabraknie nam lidera, opadną morale, a pierwsze błędy, straty i trójki przeciwnika wybiją Sixers z rytmu. Play Off mode – grać swoje i nie pozwolić sobie na rozluźnienie, grać jakby mecz był cały czas na styku, nie odpuszczać bez względu na to cz jest +20, czy -20.

Czy ktokolwiek wierzył rok temu, że ten jeden wielki pierd…, przepraszam – bałagan  – zwany Cleveland Cavaliers dojdzie do finału??  Stało się tak, bo zawodnicy Cavs, a przede wszystkim Lebron James włączyli właśnie PO mode. Jeżeli było na to stać ówczesnych Cavs, to zdecydowanie stać na to dzisiejszych Sixers.

4 komentarze

  1. Kozik pisze:

    Mały chochlik – Caris, nie Chris. Do tego zagrał tylko w 40 meczach w tym sezonie.
    Moim skromnym zdaniem, nie ma co porównywać zeszłego roku, z obecnym. Raz, że zmienił się trochę układ sił i najlepsza drużyna w całej lidse jest na wschodzie. Do tego wieczni chokerzy z Lebronto dodali mistrzowskie doświadczenie- Kawhi i Danny w PO nie pozwala im przegrać 0-4 serii. Inna sprawa, że LBJ nie będzie w ogóle w PO.
    Jakkolwiek każdy inny wynik gorszy niż 4-1 dla Sixers w 1 rundzie to będzie słaby wynik. 4 z 6 najlepszych zawodników w tej serii to nasi zawodnicy.

  2. Mew pisze:

    Gdzie można oglądać pierwszy mecz ?

  3. Hetman3 pisze:

    Reddit nigdy nie zawodzi z linkami do meczy.
    Co do naszych szans w PO to jestem sceptycznie nastawiony. Cały sezon wygląda na taki szarpany bez ładu i składu. Pojedyncze zwycięstwa na przemian z zawstydzajacymi porażkami. Ciągłe rotacje w składzie z powodu urazów i brak zgrania.
    Jakoś wątpię żeby to wypaliło.
    Przewiduje drugą rundę 2-4 Na korzyść Toronto

  4. Rere pisze:

    Dlaczego nie wykupicie sobie najtańszego abonamentu league passa za 25zl miesięcznie? Mi wystarcza bo nieobejrzane mecze się sumują i przechodzą na kolejny mc dzięki czemu obecnie mogę jeszcze 60 meczy obejrzeć.

Pozostaw odpowiedź Mew Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *