New-Orleans

Starcie z osłabionymi brakiem Lonzo Ball’a Pelicans było przede wszystkim testem dla Ben’a Simmons’a, który musiał kryć tego wieczora młodego, gniewnego Zion’a. Od startu spotkania udało się zyskać kilka oczek przewagi, wykorzystując to, że gospodarze nie trafiali żadnych rzutów chociażby z półdystansu, bazując jedynie na trafieniach z pomalowanego. W ostatnich akcjach przed pojawieniem się graczy z ławki jednak coś się zacięło i pozwoliliśmy się dojść, a nawet na moment przejąć inicjatywę Nowemu Orleanowi. Zmiennicy też do końca kwarty nie zachwycili i tą część gry przegraliśmy ostatecznie 23:22, nie pozwalając jednocześnie przeciwnikom na jakikolwiek celny rzut, nie licząc trzech osobistych :P

Obraz gry w drugiej ćwiartce w zasadzie zupełnie się nie zmienił, nie mieliśmy pomysłu jak zatrzymać Pelicans pod naszym koszem. Wydawało się, że możemy złapać oddech w połowie kwarty, kiedy na ławkę usiadł Zion, a od nas na boisko powrócił pierwszy unit. Nie wiem dlaczego jednak w tym momencie zaczęliśmy w każdej akcji rzucać za trzy, przy czym żadna z tych prób nie znalazła drogi do kosza. Po rozum do głowy poszliśmy na 2 minuty przed końcem pierwszej połowy, proste akcje z wejściem pod kosz i wykorzystanie nieudolności strzeleckiej rywali pozwoliła uciec na 6 punktów, ale ostatnia minuta to znowu nietrafione trójki i ostatecznie wynik do szatni 50:50.

Rozmowa w przerwie niewiele nam dała, pierwsze cztery akcje Q3 to trzy starty. Pels nie grali nic specjalnego, ale musieli ostatecznie odskoczyć, gdy nie byliśmy w stanie zakończyć sukcesem nawet dwóch ataków z rzędu. Run 14:2 gospodarzy i byliśmy kompletnie w rozsypce. Chyba jedynie Harris wyglądał na zawodnika, któremu faktycznie zależy tego wieczora. Próbowaliśmy nadrabiać rzutami za trzy, ale jak to zrobić, gdy nic nie wpada? 76:68 przed ostatnią kwartą.

Tą odsłonę meczu Doc Rivers mógł już sobie przesiedzieć na ławce licząc jedynie na cud, który nie nadszedł. Nawet gdy w końcówce gospodarze zapalili nam światełko w tunelu dając się podejść na sześć oczek, spektakularnie to sknociliśmy zaliczając kolejne straty (ostatecznie 19 w całym spotkaniu). Nie można po tym meczu wyróżnić na plus żadnego z zawodników, pierwsze miejsce na wschodzie chyba zaczyna uciekać…