Sixers po raz kolejny nie zmarnowali szansy pokonania drużyny, której gwiazdy pauzowały z powodu kontuzji (Jrue Holiday, Anthony Davis), chociaż trzeba dodać, że tym razem sami byli pozbawieni swojego najlepszego strzelca (Tony Wroten).

Sixers wygrywali już w ten sposób, ale taki mecz jak z Pelicans to dla nich zupełna nowość. Po po raz pierwszy w sezonie zdarzyło się, że filadelfijczycy prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Po drugie – Pelicans to najlepsza pokonana przez nich drużyna w tych rozgrywkach, a po trzecie – wygrana różnicą 15 punktów to także rekord sezonu.

Przypomnijmy, że Sixers wygrali po raz 4 w ostatnich 7 pojedynkach i gołym okiem widać, jaki postęp poczynili. Widać światełko w tunelu, jeszcze przed powrotem Joela Embiida i przed najbliższym draftem.

Mecz był wyjątkowy także dla gwiazd Sixers. Michael Carter-Williams (22 punkty, 6 zbiórek, 7 asyst, 3 przechwyty) po raz pierwszy w karierze przekroczył w trzech kolejnych spotkaniach 20 punktów, ponownie zakończył też mecz na dobrej skuteczności. Nerlens Noel (17 punktów, 11 zbiórek, 5 bloków, 2 przechwyty) rozegrał najlepsze spotkanie w karierze.

W barwach Sixers zadebiutował Larry Drew II, który w 13 minut gry zdobył 5 punktów (2/3 z gry) oraz po zbiórce, asyście i stracie.