Skuteczność zaledwie 32%, słaba obrona, występy poniżej oczekiwań Noela, Daviesa czy McDanielsa. Właściwie większość zawodników rozczarowała, łącznie z debiutującym Robertem Covingtonem (6 punktów – 1/5 z gry, 3 zbiórki, 2 asysty, 2 przechwyty). Nie ma więc co się dziwić dziesiątej z rzędu porażce bezrdnych Sixers. Jedynym graczem, którego w miarę można pochwalić był Michael Carter-Williams (16 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty). Czy w kolejnym spotkaniu przeciwko Celtics nadejdzie upragnione zwycięstwo?