Joel Embiid & Ben Simmons

Wprowadzam się do Jo w tym miesiącu, by zbliżyć się do niego i poznać go na parkiecie i poza nim – zażartował Simmons nawiązując do niedawnej wypowiedzi Dwighta Howarda.

Spędzamy razem czas. Każdy wiedzie inne życie, ale uważam, że z czasem będzie między nami tylko lepiej. Każdy ma swoje zainteresowania, ale jest między nami świetnie. Myślę, że z czasem nasza relacja mocno się rozwinęła i poznajemy się coraz lepiej również poza parkietem. Co przekłada się również na parkiet, więc Dwight ma całkowitą rację. Myślę, że ten rok będzie dla nas świetny.

Trafianie rzutów jest ważne, ale ważniejsze jest wygrywanie. Niezależnie w jaki sposób. Wiem, że Doc i Sam Cassell będą ustawiali mnie tak, bym miał możliwość dominowania i nie mogę się doczekać, by zobaczyć, co mają mi do zaproponowania na parkiecie i jak to będzie wyglądać.

Gdy tylko zrobisz krok za linię trzech punktów rzut jest wart mniej. Moim zadaniem jest dostawanie się pod obręcz i wymuszanie fauli, stawanie na linii. Oczywiście będę starał się robić to częściej w tym roku, być zagrożeniem pod obręczą i grać tak jak lubię – kreować kolegom wolne pozycje i kierować akcjami.

Wydaje mi się, że Doc da mi grać jak lubię. Jestem kreatywny i potrafię kreować akcje, niezależnie czy jest to zdobywanie punktów czy pomoc komuś innemu w ich zdobywaniu. Myślę, że pozwoli mi grać w taki sposób, bym mógł tak pomagać.

Trenowałem dużo z Samem [Cassellem]. Pomaga mi jeszcze lepiej zrozumieć moją grę. (…) Nie mogę się doczekać gry pink’n’roll. Nie graliśmy w ten sposób odkąd jestem w Sixers, a jest to ważny element gry. Rozwijanie tego i praca nad pickami z Jo będzie fajna.