Joel Embiid

36 punktów Joela Embiida w ostatnim meczu z Washington Wizards to nie tylko najlepszy wynik spośród wszystkich jego dotychczasowych występów w play-offs. “Proces” zapisał się też w historii NBA jako zawodnik, który potrzebował drugiej najmniejszej ilości minut do zdobycia 35+ więcej punktów w rozgrywkach posezonowych. Kamerunczyk przebywał na parkiecie zaledwie 28 minut, trafiając 14 z 18 rzutów.

Moim ulubionym momentem spotkania był ten, kiedy po nieudanym wsadzie Embiid zaczął wykonywać charakterystyczne gesty do publiczności, domagając się gwizdów i buczenia i zapewne myśląc, że wkrótce się za nie odegra. Dokładnie tak się stało – kiedy kilka chwil później gwiazda Sixers zapakowała potężnie do kosza, publiczność została uciszona, nie licząc licznych okrzyków M-V-P od kibiców, którzy przyjechali z Philadelphii.




Embiid oczywiście zaczął trolować, przykładając ręce do uszu i domagając się oklasków, a ja nie mogłem przestać się uśmiechać. Za to uwielbiamy tego zawodnika, prawda?

Spudłowałem wsad, a oni upewnili się, żebym o tym dobrze usłyszał (…) Miałem kolejną szansę, ale tym razem się udało. Zacząłem więc ich prowokować, żeby usłyszeć jeszcze więcej buczenia, bo ono mnie napędza. Lubię to.

Kocham grać na wyjazdach. Ludzie buczą i rzucają obelgami. Mnie osobiście pozwala to grać jeszcze lepiej, bo staram się ich uciszyć.

Dzięki takiej grze Embiida i jego kolegów, Sixers mają pierwszą od 1985 roku okazję do sprawienia “sweepa” w play-offs. Prowadzą 3-0 i już dzisiaj wieczorem będą mieli możliwość wysłania Wizards “na ryby”. Komplementów Embiidowi nie szczędził więc także Scott Brooks, trener waszyngtońskiego zespołu:

Byłem wystarczającym szczęściarzem, żeby grać z Olajuwonem przez trzy sezony. On [Embiid – przyp.] robi rzeczy, których nie widziałem od tamtego czasu.

To jak myślicie, będzie dzisiaj 4-0?