DZIECIŃSTWO ALLENA IVERSONA

Początki. Biografię Allena Iversona najlepiej zacząć od historii jego mamy, Ann, która z braćmi Jesse, Steve i Gregiem wychowywali się w Hartford w Connecticut. Wkrótce matka Ann, samotnie wychowując czwórkę dzieci i chcąc uniknąć kolejnych, zdecydowała o przeprowadzeniu operacji podwiązania jajowodów. Po powrocie do domu nie była jednak sobą i kiedy poczuła się naprawdę źle, zabrano ją z powrotem na sół operacyjny, gdzie zmarła. Rodzina otrzymała od szpitala 3 818 dolarów odszkodowania, aby zrzec się wszelkich innych roszczeń na drodze sądowej. Na szczęście opieką nad czwórką dorastających dzieci podjęła się Ethel Mitchell, babcia Ann i prababcia Allena, nazywana w rodzinie „Nana”. Jej mąż odmówił pomocy: Wychowywałem już swoje dzieci i nie mam zamiaru wychowywać żadnych więcej. W odpowiedzi podobno usłyszał: W takim razie myślę, że lepiej będzie jak pójdziesz swoją drogą – i tak Ann z trójką braci zostali sami pod opieką babci Ethel. W piątej klasie liceum Ann poznała Allena Broughtona, ojca Allena Iversona. Dwa lata później zaczęli chodzić na randki – połączyła ich koszykówka: oboje grali w swoich szkołach jako rozgrywający i znani byli z twardości. Ann zaszła w ciążę, ale przestała grać w basket dopiero w 5 miesiącu. Rodzina przed porodem postanowiła przeprowadzić się do teoretycznie bezpieczniejszej Virginii. Allen Ezail Iverson urodził się 7 czerwca 1975 roku w Hampton General Hospital w miejscowości Hampton. Ann miała wówczas 15 lat. Broughton opuścił ich zaraz po porodzie i później odwiedził ich tylko raz, przynosząc trochę ubrań. Wrócił do Connecticut i zerwał kontakty z rodziną. Po latach tłumaczył: Byliśmy tylko dziećmi. Dziećmi, które zrobiły dziecko.

Wielu sportowców wychowywało się w złych dzielnicach, miało problemy z prawem, ale mało kto został tak mocno doświadczony pod tym względem, jak Allen. Hampton i Newport News są jak siostrzane miasta. Żyłem w obu w różnych czasach. Tak naprawdę mogę powiedzieć, że dorastałem w obu tych miejscach. Byłem kolesiem z Newport News, ale także dorastałem w Hampton – napisał Allen Iverson w swojej biografii. We wcześniejszym wywiadzie mówił: Dorastałem w Newport News, w Virginii, ale nazywaliśmy to miejsce Newport Bad News, bo wiele złego się tam działo. Potwierdzeniem tych słów wydaje się być fakt, że już w wieku 8 lat był świadkiem pierwszego morderstwa. Ann Iverson ledwo wiązała koniec z końcem, ale syn ją usprawiedliwiał: Robiła, co mogła.
Z ciekawostek warto dodać, że w wieku 9-10 lat Allen prawie stracił szansę na sportową karierę. Padało i Allen śpieszył się na autobus szkolny, starając się zawsze zająć miejsce z tyłu. W zamieszaniu został popchnięty, jego stopa ześlizgnęła się na ulicę i przejechał po niej autobus. Niefortunnie złamana kostka wymagała gipsu, na szczęście nie była zmiażdżona (wbrew niedowierzaniom lekarzy) i młody zawodnik szybko wrócił do siebie.
Dom państwa Iversonów miescił się wówczas na Jordan Drive. Często zdarzało się, że brakowało wody lub prądu z powodu niezapłaconych rachunków. Tuż po urodzeniu Allena, Ann Iverson poznała Michaela Freemana, pracownika stoczni. W 1979 roku urodziła mu córkę Brandy. Młody Allen często musiał się nią opiekować. Z czasem zaczął traktować Freemana jak tatę (wciąż nie poznał swojego biologicznego ojca). W 1990 roku Ann i Michael doczekali się kolejnej córki: Leishy. Opieka szczególnie nad nią była dosyć uciążliwa. Urodziła się dziewięć dni po terminie, lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie. Chorowała na apopleksję, która przejawiała się częstymi atakami. Dlatego też martwiący się o jej życie Allen najszybciej jak mógł wracał ze szkoły, by zobaczyć Leishę. Koszty leczenia wpędziły rodzinę w jeszcze większą biedę. Tymczasem Freeman w 1991 roku znowu stracił pracę i zmuszony do sprzedawania narkotyków, aby zapłacić rachunki, po raz kolejny wylądował w więzieniu. Obserwując swoją matkę Ann oraz Michaela, który połowę swojego życia spędził za kratkami, Allen odebrał jasny przekaz: tylko sport może ich stamtąd wyrwać.

Sportowe życie. AI zaczął grać w basket z polecenia mamy, która kazała synowi pójść na jeden z treningów. Wcześniej jednak zafascynowany futbolem amerykańskim, młody Iverson miał stwierdzić: Za cholerę nie pójdę. Koszykówka jest zbyt miękka. Ja jestem futbolistą. Kiedy Ann zagroziła, że w takim razie Allen nigdzie nie wyjdzie, udało się go przekonać. Na sali Iverson był zaskoczony widząc niemal wszystkich swoich kolegów z drużyny futbolowej. Usiadł na ławce i zaczął ich obserwować. Musiałem ich oglądać przez 5-10 minut. Musiałem zobaczyć ich zagrania, sposób rzucania. I wtedy byłem gotowy. Tak się właśnie uczyłem – wizualnie. Wciąż myślę, że tak się uczę. To było tak: odkąd byłem dzieckiem, byłem artystą. Potrafiłem czemuś się przyjrzeć i to narysować, odwzorować na papierze. Tak samo było w sporcie. Potrafiłem coś oglądać i wyobrażać sobie, jak robię to samo. A potem wyjść i to zrobić. Więc wszedłem na boisko i zrobiłem to, co właśnie oglądałem. Naturalnie. I to było tyle. Koszykówka już była moim sportem (…) Przez około tydzień lub dwa zdołałem opanować podstawy gry. Po miesiącu byłem tam najlepszym zawodnikiem – wspomina Iverson w swojej autobiografii. Mniej więcej w tym czasie Allen regularnie zaczął ćwiczyć na lokalnym boisku w Aberdeen, gdzie szlifował swój styl. W ciągu wakacyjnych dni grał z młodszymi dzieciakami, w nocy rozgrywane były tam „prawdziwe” mecze, jednak troche trwało, zanim było się gotowym i dopuszczonym do takiej twardej gry. Allen ćwiczył również z Michaelem Freemanem. Za każdym razem, kiedy lądował na asfalcie w pojedynkach 1 na 1, słyszał, że ma podnosić dupsko i grać dalej. Freeman w rzeczywistości był wielkim fanem kosza; sam grał i prawdopodobnie z powodu niskiego wzrostu zdobył ksywkę „House Mouse”. Jego ulubioną drużyną była Philadelphia 76ers z fruwającym nad obręczami Dr. J i takimi egocentrycznymi osobowościami jak Darryl „Chocolate Thunder” Dawkins czy Word B. Free, a ulubionym zawodnikiem Maurice Cheeks.
Trener szkoły średniej Bethel High, Mike Bailey, zauważył małego Iversona kiedy ten grał w Aberdeen Elementary School. Przyszedł tam zobaczyć specjalnie jego, słysząc wcześniej mnóstwo pogłosek o dzieciaku, który gra i wygrywa ze starszymi od siebie. Pierwsze co zauważył było to, że wszystkie oczy były zwrócone właśnie na Iversona.
W 1992 roku Iversonowie, chcąc być na swoim, wyprowadzili się z Jordan Driver do domu na 3710 Victoria Boulevard, w którym jedynymi meblami była stara kanapa i regał na ponad 200 dyplomów i wyróżnień sportowych, jakich doczekał się Allen. Młody zawodnik wciąż regularnie odwiedzał ukochaną, ale surową babcię, a Ann cieszyła się, że w domu wreszcie będzie mogła wprowadzić własne zasady. Mieszkanie to znajdowało się zaledwie 250 metrów od stadionu futbolowego należącego do Bethel High School, na którym tysiące fanów oklaskiwało wyczyny Allena Iversona. W tym samym czasie Ann zaczęła pracować w barze BBQ. Allen stał si e z kolei fanatykiem Michaela Jacksona, nieustannie słuchając jego kolejnych przebojów (w autobiografii wspomina, jak już będąc w NBA słuchał jak szalony „Man in the Mirror” w autobusie po meczach, nie do końca zyskując zrozumienie kolegów).
Nie była to ostatnia przeprowadzka – kolejny adres Iversonów to mieszkania socjalne w Stuart Gardens w Newport News. Mieszkanie było większe, znajdowało się przy ujściu rzeki, ale wciąż było w niebezpiecznej okolicy. Allen brał udział w bójkach, popadał w różnego rodzaju kłopoty, widział z bliska hander narkotykami, ofiary strzelanin. Mama wytyczyła mu granice których ma nie przekraczać, co oczywiście jako dziecko od razu robił. Chodziło o nie przekraczanie 16. ulicy, której część jak na ironię obecnie nosi nazwę Allen Iverson Way. Z pozytywów Allen wspomina wyjścia na ryby i kraby, które w tej okolicy było można bardzo łatwo złapać. Fakt, że zaczął zarabiać obcinając włosy mieszkańcom okolicy, do czego najwyraźniej miał talent i dobrą rękę. I to w Stuart Gardens poznał swojego przyjaciela Tony’ego Clarka (który obok Michaela Freemana i matki był dla niego kolejnym autorytetem i wzorem do naśladowania). Zawsze mówił mu, jaką drogą powinien w życiu iść. Gdy Allen urywał się ze szkoły, Tony kazał mu wracać lub szedł razem z nim. Nie kończ jak ja – zostań w szkole – powtarzał Clark. Niestety latem 1992 roku Clark zginął pchnięty nożem w szyję przez dziewczynę. Iverson nie mógł uwierzyć w tą wiadomość i pobiegł do mieszkania zamordowanego przyjaciela, w którym znalazł tylko purpurową kałużę krwi na podłodze.
Allen dzięki mamie poznał za to kolejnego mentora, trenera Gary’ego Moore’a, który miał ogromny wpływ na jego życie (w przyszłości Moore zostanie osobistym asystentem Iversona). Ann pracowała w magazynie Avon, gdzie przyjmowała zamówienia, pakowała przesyłki i obsługiwała wózek widłowy. Tam poznała Moore’a, zwanego przez wszystkim „Mo”, który miał reputację maniaka sportowego. Po poznaniu Allena, „Mo” nie mógł uwierzyć w to, co widział: Zabójczą kombinację szybkości, zwinności, twardości przy całkowitym braku strachu. Jak wspominał, AI jako freshman zaliczył odległość 4.7 jardów z tą samą szybkością, jaką zanotował gwiazdor NFL Jerry Rice podczas swojego debiutanckiego sezonu. Moore zaczął się opiekować młodym Iversonem jak własnym synem, AI mieszkał z nim i jego żoną w Hampton przez rok kiedy był zmuszony przez nieobecności powtarzać ósmą klasę.
Ameryka przeżywała wtedy epidemię uzależnień. Kokaina od dawna krążyła po ulicach Newport News i Hampton, ale wówczas w okolicy pojawił się crack, mocniejszy i tańszy. Allen Iverson widział, co narkotyki robią z ludźmi. Widział uzależnionych. Bał się narkotyków i nie chciał próbować. A jednak mniej więcej w tym czasie zaczął nimi handlować, do czego przyznał się dopiero w autobiografii z 2025 roku. Wcześniej wiedzieli tylko jego matka, Moore i ludzie z rodzinnego miasta. Przed znajomymi, trenerami, nawet najbliższymi przyjaciółmi z Hampton ukrywał się, handlując na ulicach Newport News przez całą wiosnę i lato. To był moment, kiedy zacząłem dostrzegać narkotyki i ich drugą stronę. Pieniądze. Możliwości (…) Kupowałem, co chciałem. Miałem buty. Miałem ubrania. To było tak dobre, jak tylko mogłem sobie wyobrazić. Musicie zrozumieć, nigdy nic nie miałem. Na nic nie było mnie stać. A nagle mogłem mieć wszystko, kiedy tylko chciałem. Wyobraźcie sobie czternasto czy piętnastoletniego dzieciaka, który dorastał spłukany, a nagle co tydzień ma w kieszeni tysiąc dolarów”. Za euforią szedł jednak strach. To było tak, jakbym prowadził podwójne życie. Trudno mi o tym mówić. Nigdy nie chciałem, żeby ktoś się dowiedział. Ta historia nie trwała długo. Pewnego dnia jeden z klientów zagroził mu bronią i okradł go ze wszystkiego, co miał przy sobie. Sprawca został później złapany i dotkliwie pobity przez innych dilerów, ale dla nastoletniego Allena był to koniec złudzeń. Zdał sobie sprawę, że ryzykuje swoją przyszłość w sporcie. O wszystkim dowiedziała się jego matka. Ann kazała mu przysiąc, że zakończy tę „przygodę” przed rozpoczęciem roku szkolnego. Jak wspominał w książce: To był okropny czas. I skończył się tak szybko, jak się zaczął.
Tymczasem dostał się do Bethel School po zdaniu ósmej klasy za drugim podejściem. O ile pierwszy rok był udany, to prawdziwym sukces przyszedł w drugim. AI przeszedł na pozycję quarterbacka. W koszykówkę grał w tym samym czasie bez żadnej przerwy, co nie przeszkodziło mu zdobywać 27.1 ppg i doprowadzić szkołę do bilansu 15-8, najlepszego od dekady. Iverson był liderem, ale gwiazdą w zespole był również Tony Rutland. Ten duet trener Bailey nazywał „Straszną Dwójką”, nie tylko ze względu na świetną grę, ale także przez spory o nie podawanie piłki. Dlatego poza boiskiem Bailey starał się stworzyć najlepszą możliwą atmosferę w drużynie, a kiedy Iverson czy Rutland nie mogli grać na przykład z powodu kontuzji, drugiego też nie wypuszczał na parkiet.
Życie rodziny Iversonów było dalekie od stabilności. Zostali eksmitowani ze Stuart Gardens i przez pewien czas mieszkali osobno, kątem u znajomych i rodziny. W lutym 1991 roku Freeman usłyszał wyrok dziesięciu lat więzienia za handel kokainą. Allen także wpadał w kłopoty, między innymi za wynajmowanie samochodów i jazdę bez prawa jazdy. W tym samym czasie Ann rodziła córkę, Ilieshę. Poród, dziewięć dni po terminie, przebiegał z poważnymi komplikacjami. Lekarze nie dawali dziecku większych szans, ale ostatecznie udało się je uratować. Dziewczynka przez kolejne lata zmagała się jednak z nawracającymi napadami padaczkowymi. W końcu Ann przydzielono mieszkanie przy Victoria Boulevard i rodzina znów mogła być razem. Warunki wciąż były dalekie od idealnych. Spod podłogi, gdzie pękła rura ściekowa, unosił się nieprzyjemny zapach. Allen wspominał, że szczególnie latem trudno było go znieść, ale daleki był od narzekania.

To był również czas, kiedy Allen poznał nowych przyjaciół, w tym Rasaana „Ra” Langfrda i Erica „E” Jacksona. To „Ra” zainteresował go rapem. Iverson wychowany na R&B której słuchała jego matka, wreszcie znalazł muzykę, która opisywała jego życie i wszystko to, z czym stykał się każdego dnia na ulicy. Potrafili godzinami wspólnie przesiadywać i freestylować, marząc o profesjonalnej karierze muzycznej. Razem słuchać Geto Boys, LL Cool J, Tupaca, Wu-Tang Clan, Redmana, Method Mana i jego ulubionego Notoriousa B.I.G. W 1992 roku z Langfordem, Jacksonem oraz Marlonem Moore i Arnie Steelem założyli grupę „Dynasty Raiders” (później zamienioną na „Cru Thik”) i obiecali sobie, że jeśli AI pierwszy zacznie zawodowo uprawiać sport, pomoże reszcie finansowo i zawsze będą trzymać się razem, opiekować sobą nawzajem. Jeśli któryś z nich pierwszy nagra płytę, znajdzie się też zawsze wsparcie i miejsce dla reszty.
Tamtymi czasy całym życiem Iversona było rapowanie z „Cru Thik” oraz gra w koszykówkę, którą zaczął coraz bardziej kochać. Boisko do kosza było moją jedyną ucieczką. Mam na myśli to, że było to jedyne miejsce w którym mogłem robić swoje i nie miałem żadnych zmartwień, mogłem zapomnieć o wszystkim – powiedział po latach. Wtedy osiągnął wyższy poziom swojej gry. Wygrał narodowy turniej w Richmond. Kluczowego kosza zdobył wówczas Rutland po podaniu bez patrzenia od Iversona. Na wspólnym grillu tego samego dnia AI powiedział do swojego trenera Boo Williamsa: Jestem taki dobry jak Mike, wiecie?! Mogę go ograć. Williams odpowiedział: Może i tak, ale Mike Evans jest całkiem dobry, to byłby niezły pojedynek. Iverson poprawił go: Nie. Nie. Nie. Mogę ograć Mike’a. Mike’a Jordana. Kilka dni później zespół Allena zdobył mistrzostwo w turnieju ligi letniej AUU w Północnej Karolinie z zawodnikami do lat 17. Iverson zdobył MVP ze średnią 25.5 ppg w ośmiu meczach, a w finałowym pojedynku wygranym 82-78 z Charlotte Sonics (z Jerrym Stackhouse i Jeffem McInnisem w składzie) zaliczył 25 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst. Jak opisywał Boo Williams, ludzie byli zszokowani, bo rzadko kto wiedział kim jest Iverson, który pojawił się znikąd, pokonał zawodników najczęściej wyższych i starszych od siebie i zdobył MVP oraz tytuł. We wspomnieniach Iverson opisywał, że bez wyolbrzymiania ten turniej sprawił, że został numerem jeden w rankingach juniorów i stał się znany w całych USA. Wcześniej był co najwyżej lokalną gwiazdą, po turnieju w Północnej Karolinie znała go już cała koszykarska Ameryka i był to dla niego kluczowy punkt wrotny w karierze.

Równie dobrze Iverson radził sobie w futbolu. W 1993 roku z Bethel Bruins miał bilans 10-1 i doszedł aż do finałów, a Daily Press uznała go Sportowcem Roku. Trenerem Iversona był Denis Kozlowski, który pełnił też wiele innych funkcji w zespole i znany był ze swoich twardych zasad. Każdy jego zawodnik w dniu meczu musiał nosić krawat i marynarkę. AI oczywiście robił wszystko, byle tego uniknąć. Kiedy Kozlowski dowiedział się, że Iverson od początku sezonu chodził w t-shircie, zapytał się, co się stało z garniturem, który kupił mu 5 miesięcy wcześniej na indywidualnych zakupach. AI odpowiedział, że wziął go przyjaciel jego mamy. Kozlowski jednak miał dla Iversona taryfę ulgową i starał się brać go pod swoje skrzydła. Pewnego razu dowiedział się, że Allen głoduje. Zabrał go do biura i zaproponował udział w programie darmowych posiłków w szkole. Nieco zawstydzony Iverson nie chciał się przyznać, że potrzebuje tego rodzaju pomocy, zgodził się dopiero wtedy, kiedy Kozlowski obiecał porozmawiać z personelem w stołówce i zorganizować wszystko tak, by nikt się nie dowiedział, że jego podopieczny jest na liście dokarmianych uczniów. Innym razem Kozlowski dowiedział się, że ktoś widział Allena kupującego narkotyki. Wziął go na rozmowę podczas której Allen przysięgał, że nic nie bierze i wyszło na jaw, że o kupno prosiła go matka. Kozlowski jak sam później przyznał, przeprowadził z nim jedną z najtrudniejszych rozmów. Zapytał, czy rzeczywiście chce pomóc mamie i w jaki sposób. Chcę pomóc bardziej niż cokolwiek. Przez dostanie się do NBA lub NFL – odpowiedział Iverson. Kozlowski przekonał go więc, że jeśli zostanie przyłapany na kupnie narkotyków, to marzenie na zawsze przepadnie i żeby następnym razem, jeśli już musi, poprosił o taką przysługę któregoś ze znajomych. Kolejnym problemem były nieobecność Allena w szkole, jednego roku opuścił około 75 godzin, wiele z nich nie było usprawiedliwionych, a powodem większości była konieczność opiekowania się siostrą Iieshą.
Tymczasem na boisku futbolowym Allen spisywał się dwukrotnie lepiej niż jako sophomore. Jako junior uzyskał 2204 jardy, zaliczył 21 przyłożeń z biegu i kolejne 14 z podań oraz 8 razy przechwytywał podania, wzbudzając podziw wszystkich. Tak jak on był niewiarygodny gdy grał w kosza, był jeszcze bardziej niesamowity w futbol – powiedział Gary Moore. To wyglądało, jakby każdy inny grał w futbol, a on grał w PlayStation – mówił trener koszykówki Mike Bailey, dodając: Każdy patrzył wzajemnie na siebie i zastanawiał się: czy my widzieliśmy tylko jakąś powtórkę, czy to wydarzyło się naprawdę?
Pewnego razu Kozlowski dał do przeczytania Iversonowi książkę „Psycho-Cyberneticks” Maxwella Maltza piszącego o zjawiskach, kiedy osoba, która straciła rękę czy nogę, wciąż odczuwa, jakby ona tam była. Trener chciał sprawić, by jego podopieczny również na boisku robił rzeczy automatycznie, polegając na intuicji i widząc swoje akcje, zanim do nich doprowadzi. Allen wzniósł psychocybernetykę na nowy poziom – mówił później Kozlowski. Potwierdził to kilka lat później Terry Royster, ochroniarz AI w latach 1997-2002: Pozwólcie mi powiedzieć o treningach Allena. Cały czas jak z nim byłem, nigdy nie widziałem go zrzucającego wagi, pracującego nad sylwetką, albo chociażby trenowania rzutu za rzutem. Zamiast tego, przygotowywał się do gry we własnym zakresie, był przed meczem cicho jak cholera, by wreszcie powiedzieć na przykład: wiesz jak zazwyczaj używam crossa żeby wyminąć przeciwnika, cofnąć się i zniszczyć ich z pół dystansu? No cóż, dzisiaj będę ich zabijał tym całą noc. I niech mnie diabli, jeśli tego właśnie nie robił. Rozumiecie, to był właśnie jego trening, kiedy siedział i myślał. To wszystko co wiem o treningach Allena.
W wieku szesnastu lat, jako sophomore w Bethel High School, Iverson poznał Tawannę Turner, swoją przyszłą żonę. Podczas pierwszego spotkania zamienili tylko kilka słów. Około miesiąc później dosłownie wpadli na jednym z korytarzów. Od tego czasu spędzali wiele chwil razem, najczęściej u Tawanny. Iverson wspominał jak mu się podobało, że jego dziewczyna ma dobrą, miłą rodzinę i mieszka w normalnym domu; z prądem, działającym telefonem, ciepłą wodą i bez nieprzyjemnego zapachu ścieków wydobywającego się spod podłogi. Chociaż Tawanna lubiła przesiadywać u niego, często pożyczała Ann jej samochód, to Allen zawsze czuł się lepiej właśnie u niej.
Wracając do czasów Bethel High School – Iverson doprowadzał swoją drużynę do kolejnych sukcesów, by w 1994 roku zdobyć mistrzostwo stanu w futbolu wygrywając finałowy mecz 27-0. Mecz, w którym o mało co nie zagrał z powodu opuszczonych wcześniej kilku dni w szkole. Szczęśliwy po zdobyciu trofeum, Iverson został spytany przez dziennikarza, co teraz zrobi. Teraz zamierzamy zdobyć kolejne mistrzostwo w kosza – powiedział bez namysłu AI. I to zamierzenie udało się zrealizować, zdobywając tym samym dwa mistrzostwa w jednym roku!
Ten sezon w barwach Bethel Bruins, chociaż bardzo udany, był dla Allena Iversona bardzo trudny z innych powodów. W jednym ze spotkań doszło do kłótni z trenerem Baileyem, który przez cały mecz instruował Iversona z ławki, żeby więcej podawał i nie grał tak egoistycznie. Trenerze! Przestań mi bezustannie mówić, jak mam grać – odparł AI. Zdenerwowany Bailey przy stanie 65-61 zdjął swojego kapitana z boiska, na co ten kazał mu pieprzyć się. Bez Allena jego drużyna rozgromiła rywali 101-67. W szatni przyjaciel Allena, Xavier Gunn powiedział mu, że to przez jego egoizm i samolubność. Jak mogę być egoistą, skoro zaliczam 10 asyst w meczu? – odparł Allen, na co usłyszał: Nie chodzi mi o koszykówkę. Powinieneś tak postępować cały czas. Kiedy trener Bailey powiedział ci, jak masz grać dzisiaj, kiedy czasem słyszymy tego typu rzeczy, trzeba się podporządkować, bo to zawsze właściwe. W następnych meczach obyło się bez kłótni i Allen wykonywał polecenia trenera, ale poza tym oboje się do siebie nie odzywali przez dłuższy czas. Iverson często lądował na ławce z powodu opuszczonych treningów, a trener miał pełne poparcie jego matki. Tymczasem Bruins spisywali się dzięki grze Iversona świetnie, wygrywając 19 meczów z rzędu.
Po jednym z takich zwycięstw gracze cieszyli się w szatni ze zwycięstwa, kiedy wszedł smutny trener Bailey oświadczając, że to nie czas na radość z wygranej, tylko refleksję. Dzień wcześniej trzech jego graczy, włączając w to Iversona, brało udział w zabawie. Doszło do strzelaniny, w której zginął jeden z młodych ludzi. Koszykarze chwilę wcześniej opuścili to miejsce i nie byli zamieszani w strzelaninę, jednak Bailey chciał dać im lekcję: Nie mówię, że któryś z was zrobił coś złego, ale nie musieliście. Wyobraźcie sobie co by było, gdybyście to wy przypadkowo zostali postrzeleni? Pomyślcie o tych co was kochają, jakby zareagowali? Pomyślcie dzisiaj o tym, co naprawdę istotne. W szatni zapanowała cisza, aż cała trójka wraz z trenerem chwycili się za ramiona. Chciałem to już zrobić dawno temu – powiedział Bailey do skłóconego z nim jeszcze chwilę wcześniej Iversona. Ja też – odparł koszykarz. -To co nas powstrzymało? -Duma – odpowiedział Iverson. Oboje zamienili ze sobą jeszcze kilka słów, aż Bailey poradził Iversonowi: Wiesz co powinieneś robić, Bubba? Potrzebujesz takich rzeczy typowo związanych ze szkołą średnią, które robią inne nastolatki. Wiesz, iść na film, albo zebrać się z kumplami i pójść na kręgle, rozładować trochę energii. Kilka tygodni później zespół cieszył się z mistrzostwa, drugiego dla Bethel High z udziałem Iversona, ale radość z tego niesamowitego osiągnięcia nie trwała długo.
Incydent w kręgielni. 14 lutego 1993 roku, w Walentynki, miał miejsce nagłośniony przez media „incydent w kręgielni”. Tego dnia 17-letni Allen Iverson, wraz z kilkoma czarnoskórymi kolegami (m.in. Michael Simmons, Melvin Stephens Jr, Samuel Wynn) poszli do kręgielni „Circle Lanes” w Hampton. Zachowywali się głośno i stawali na krzesłach, chociaż proszono ich, by tego nie robili. W pewnej chwili Allen z kolegami podeszli do baru z przekąskami. Stojąca tam grupa młodzieży (pochodzących z dobrych rodzin) zaczepiła czarnych studentów (w sądzie bronili się, że to oni zostali sprowokowani). Nastąpił pojedynek na wyzwiska. Podobno wszyscy zostali nazwani czarnuchami, a Iverson dodatkowo małym chłopczykiem. To był główny powód bójki, w której używano nie tylko pięści, ale także znajdujących się w pobliżu krzeseł i innych przedmiotów. Policja aresztowała uczestników zajścia. Obrońcą Iversona został 73-letni Herb Kelly, emerytowany prawnik z Hampton University, poproszony o pomoc przez Gary’ego Moore’a, do którego zwrócił się z kolei sam oskarżony. Swojego prawnika proponował także trener Kozlowski, a wsparcie inni przyjaciele z piosenkarzem Brucem Hornsbym na czele. Tymczasem w mieście rozprawa była numerem jeden rozmów, a na mecz z udziałem Iversona rozegrany w dwa dni po zajściu przyszło najwięcej kibiców od 15 lat. Ten grał dobrze jak nigdy, trzy dni później został wybrany przez magazyn „Parade” do drużyny „All-American High School”. Ludzie krytykowali Iversona za to, że grając lekceważy problemy z prawem, kiedy on traktował koszykówkę jako ucieczkę i coś pozytywnego w trudnym okresie.

W sądzie głównym dowodem była kaseta VHS nakręcona przez Michaela Simmonsa, który był na ostatnim roku i kręcił film o życiu swojej szkoły. Allen został oskarżony o udział w bójce i sądzony jak dorosły. Część świadków twierdziła, że opuścił on kręgielnię w trakcie bójki i już do niej nie powrócił, inni utrzymywali, że po chwili ponownie znalazł się w środku. Na kasecie wideo zarejestrowane zostały krzyki, wyzwiska, łamiące się krzesła i twarze uczestników bijatyki, ale wśród nich nie było twarzy Allena Iversona. Jednak jeden z białych studentów, Brandon Smith, przysięgał, że widział jak ten uderzył krzesłem w plecy 23-letnią studentkę, Barbarę Steele. Smith chciał jej rzekomo pomóc, ale nie mógł bo Allen uderzył krzesłem także i jego. Tymczasem sama poszkodowana miała podbite lewe oko (założono jej 6 szwów) i zdiagnozowano u niej amnezję, więc nie potrafiła sobie przypomnieć, co tak naprawdę się stało. Iverson i ci, którzy go popierali utrzymywali, że jest niewinny. To szaleństwo! Jakim musiałbym być człowiekiem, żeby uderzyć dziewczynę w głowę ciężkim krzesłem? – mówił AI w sądzie, dodając: Ostatnią rzeczą, jaką można o mnie powiedzieć to fakt, że jestem zdolny do takiego czynu. Oskarżonych denerwował też fakt, że o bójkę oskarżono tylko cztery osoby, w dodatku wszyscy oni byli czarnoskórzy. W winę Allena nie wierzył trener Bailey, chociaż miał własną opinię dlaczego w ogóle nie widać go na kasecie wideo: Jeśli rozumiecie tą kulturę, to wiecie, że ten, któremu może się udać wyrwać z getta, jest chroniony przez pozostałych. Nawet nie wiem ile to razy jeździłem gdzieś po naprawdę nieciekawych okolicach Newport News, szukając w środku nocy Allena. Raz go zapytałem: co się stanie jeśli będę się tam wypytywał któryś z sąsiadów, gdzie jesteś? -Nic, trenerze. Oni wiedzą, że jesteś ze mną – odpowiedział.
Absurd tkwi w tym, że prawo nazwane „maiming by mob” („okaleczenie przez tłum”) stworzone 100 lat wcześniej zostało użyte przeciwko czarnym nastolatkom w bójce w kręgielni. Wiek później przepis wciąż figurował w kodeksie i został użyty w zupełnie innym kontekście. Chodziło o to, że jeśli grupa ludzi wspólnie kogoś pobiła i spowodowała poważne obrażenia, można było postawić im zarzut przestępstwa kwalifikowanego. Kluczowe było to, że działał tłum, a nie jedna osoba, bo sam udział w takiej zbiorowej przemocy podnosił wagę czynu. To prawo miało chronić czarnoskórych ludzi z Południa przed linczami organizowanymi przez białe tłumy. Państwo próbowało w ten sposób dać prokuratorom narzędzie do ścigania zbiorowej przemocy na tle rasowym. W tej sprawie stało się podstawą do oskarżenia nastolatków o poważne przestępstwo, które normalnie mogłoby zostać potraktowane nawet jako wykroczenie.
Iverson za kratkami. Ostatecznie wyrok zapadł 12 lipca 1993 roku. W mowie przed jego ogłoszeniem Allen powiedział cichym, łamiącym się głosem: Chciałbym przeprosić moją rodzinę i przyjaciół oraz całą miejscową społeczność, jeśli przysporzyłem jej wstydu. I myślę, że skoro mam teraz szansę mówić, chcę powiedzieć że źle czuję się z tym co stało się tamtej nocy, z udziałem wszystkich ludzi w kręgielni. Nie chciałbym, żeby coś takiego zdarzyło się komukolwiek w podobnej sytuacji. O godzinie 9.34 rano sędzia Nelson Overton skazał Allena Iversona na 5 lat za spowodowanie urazów u Barbary Steele i udział w bójce z narażeniem zdrowia pozostałych jej uczestników. Odmówił wyjścia za kaucją do momentu złożenia apelacji (taką możliwość otrzymał Melvin Stephens Jr.). Początek odsiadki zaplanowano na wrzesień, wcześniej AI miał być pod nadzorem w areszcie domowym, aby mieć szansę skończyć rok szkolny. W chwili ogłoszenia wyroku siedział w swojej ławie, jego twarz stała się blada. W autobiografii napisał: Usłyszałem słowo: Winny. Cholera, to było jakby sędzia zadecydował, że ja popełniłem te wszystkie przestępstwa. Ale odczułem to jeszcze bardziej. Winny znaczyło dla mnie, że byłem gówno wart, że nie zasługiwałem na żadną przyszłość. Sędzia obradował i uzgodnił wyrok: jestem kolejnym złym dzieciakiem z ulicy.
Biała publiczność nagrodziła wyrok oklaskami, czarna część publiczności była wściekła i zawiedziona. Trener Bailey smutny wpadł w ramiona swojej żony, Kozlowski wyszedł niezadowolony z sali. Obaj zdali obie sprawę, że teraz ich podopieczny trafi do więzienia miejskiego w Hampton, tego samego w którym przebywał jego biologiczny ojciec. W tym czasie w Hampton więcej czarnych obywateli trafiało za kratki, niż na studia, a Iverson tylko powiększył tą statystykę o znane nazwisko. Allen nie był jednak karą zaskoczony, już godzinę po wydarzeniach z kręgielni zadzwonił do trenera Kozlowskiego opowiadając co się stało i przewidując, że ponieważ był tam jedyną rozpoznawalną postacią, policjanci zrzucą całą winę na niego. Jakiś czas przed wyrokiem rozmawiał także z trenerem Bailey’em mówiąc, że nie zagra w przyszłym roku, prawdopodobnie lepiej by było, jak pójdzie do innej szkoły. Po latach Bailey mówił, że dopiero później zrozumiał, że Iverson oczywiście wciąż chciał grać dla Bethel i niczego bardziej nie pragnął, niż zdobyć dwa lata z rzędu mistrzostwa w dwóch dyscyplinach sportowych, ale w jakiś sposób przewidywał rezultat sprawy sądowej i chciał go na to w odpowiednio sposób przygotować.
Gdyby nie był gwiazdą w Bethel High, gdyby nie był tak znany jaki był, wtedy mógłby zostać nie rozpoznany przez nikogo. Byłby jak dwadzieścia innych osób, którzy brali w tym udział, ale nie postawiono im zarzutów – to słowa oskarżyciela przytoczył w swojej autobiografii Iverson. Kilka dni po wyroku, skazani zostali również jego koledzy – Simmons na pięć lat, Wynn na zaledwie trzy. W ich przypadku proces odbył się jednak z udziałem ławy przysięgłych, w konsekwencji część ich zarzutów została oddalona i oskarżono ich głównie o sam udział w bójce, bez spowodowania obrażeń ciała czy zagrożenia życia. Natomiast Iverson stanął przed samym sędzią i nie miał podobnych opcji. Zawodnik nie jest pewien dlaczego jego obrona się na to zdecydowała, jednak pamięta, że w tym wieku nie rozumiał znaczenia tego wyboru. Nie wiem, może to dlatego, że Pan Kelly nie miał sprawy kryminalnej od dłuższego czasu. Albo myślał, że jakoś dogada się z sędzią? Cokolwiek to było, nie zadziałało – napisał zaznaczając, że wiedząc to, co wie teraz, na pewno zdecydowałby się na proces przed ławą przysięgłych.

Sprawa z udziałem Allena Iversona odbiła się głośnym echem w całej Ameryce. Różne gazety przyjmowały różny punkt widzenia i polemizowały wzajemnie ze sobą. Zaczęto dyskutować, jaka jest granica i jakie słowa związane z różnicami rasowymi są na tyle niebezpieczne, że mogą wywołać użycie siły. Czy powinno się je stosować? Tymczasem zainteresowani procesem ludzie podzielili się podobnie jak widownia na sali sądowej na białych i czarnych, jednak w przeprowadzonych przez dziennikarzy ankietach większość była zgodna, że Iversona skrzywdzono zbyt wysokim wyrokiem, niezależnie od tego, czy powinien był zostać skazany na odsiadkę, czy też nie. Powstała grupa SWIS (od pierwszej litery nazwiska każdego z oskarżonych) zbierająca podpisy pod listem przekonującym do uniewinnienia skazanych. Jedna z jej założycielek powiedziała: Jestem oburzona. Dilerzy narkotyków dostają mniej, niż oni. Mordercy dostają mniej. Ludzie z nożami i pistoletami też dostają mniej. Wkrótce SWIS zyskał poparcie „Bethel African Methodist Episcopal Chuch”. Trener Bailey zorganizował publiczną dyskusję argumentując, że szkoła nie tylko straciła sportowców, ale co ważniejsze, straciła studentów i przyjaciół. Te słowa dotarły do Iversona, który wzruszony wysłał do Baileya swoją dziewczynę Tawannę Turner z podziękowaniem: On wie, że mogłeś mówić o straconych sportowcach, więc dla niego znaczy wiele, że mówiłeś o nim jako o osobie. To dla niego wiele znaczy, bo pochodzi z głębi serca. Butch Carter, przez pewien okres sąsiad rodziny Iversonów, powiedział: Kiedy sędzia dał mu pięć lat, to było… powiem wam: to było tak samo gdy Joe Louis przegrał walkę, Martin Luter King Jr został zabity, Muhammad Ali został pozbawiony swojego mistrzostwa. A teraz Allen Iverson idzie do więzienia. Oczywiście były też głosy pochwalające decyzję sędziego Overtona. Dla przykładu, gazeta Daily News napisała 14 września w specjalnym komentarzu: Wierzymy, że sprawa Iversona została przeprowadzona uczciwie i odpowiednio. Teraz system prawny jest atakowany, ponieważ udowodnił, że Iverson zasłużył na lekcję wyciągania konsekwencji. Nie możemy więc uwierzyć, że pojawiają się nawet argumenty o wyciąganiu studentów ze szkół do więzienia.
Zgodnie z wyrokiem, odsiadka miała się zacząć po wakacjach. Iverson spędził lato głównie z Tawanną. Zabroniono mu jakichkolwiek sportów, zarówno w obrębie szkoły jak i lig letnich czy innych turniejów. Wreszcie we wrześniu został przetransportowany do więzienia miejskiego. Pierwsze dni Allena w „Newport News City Farm” były bardzo ciężkie. Każdego wieczoru próbował podtrzymywać wiarę, że pewnego dnia wyjdzie na wolność i spełni marzenie o karierze zawodowca. Allen szybko dostał pracę w więziennej kuchni, gdzie wypiekał chleb, ciasta i herbatniki. Był wzorowym więźniem. Każdego dnia wstawał o 5 rano i szedł do pracy. Po niej były dwie godziny na rekreację, więc chodził na stare, zużyte więzienne boisko do koszykówki. Bałem się o niego grającego tu w koszykówkę. Ci chłopcy grali naprawdę twardo i brutalnie – mówił później naczelnik więzienia, Billy Payne. Ale mimo to Allen był ciągle w depresji. Nie prasował swoich ubrań, nie mył się i nie układał włosów. Wszystkie zmieniło się z dniem odwiedzin matki. Kochanie, jestem bardzo zraniona widząc cię w takim stanie. Musisz pozostać silny dla mnie – powiedziała Ann Iverson i jej syn szybko doszedł do siebie. Od tego czasu zaczął sobie powtarzać, że nigdy się nie podda, bo ludzie na zewnątrz są od niego zależni.
Podczas odsiadki Allena, zgodnie ze złożonym kiedyś przyrzeczeniem o lojalności, Ann, Brandy i Iieishą Iverson opiekowali się przyjaciele Allena, czyli „Ra”, „E”, Marlon i Arnie. Płacili rachunki, niezależnie od tego, jak musieli na nie zdobyć pieniądze. AI pilnował tymczasem, aby w więzieniu nie odwiedzał go żaden kolega z zespołu. Nie chciał się złamać, pokazując, jak bardzo to docenia, ile znaczy dla niego takie wsparcie, zwłaszcza, że dochodziły go słuchy, że koledzy jeżdżą na mecze wyjazdowe zabierając ze sobą zawsze jego koszulkę i spodenki. Ale najbardziej nie chciał, żeby widzieli go uwięzionego, jak ptaka w klatce.
Wśród osób wspierających Iversona w tym czasie byli m.in. Spike Lee (który wysłał mu do przeczytania w więzieniu książkę o Malcolmie X), Michael Jordan, Bill Cosby i wspomniany już Bruce Hornsby. Adwokatem Hornsby’ego był Larry „Woody” Woodward z ekskluzywnej kancelarii „Shuttleworth, Rudolph and Giordano”. Woodward był poważanym prawnikiem, w gabinecie na ścianach miał zdjęcia z Colinem Powellem czy George Bushem. W Wirginii wspierał czarnoskórego kandydata na gubernatora, Douglasa Wildera. Kiedy w grudniu Wilder został wybrany pierwszym gubernatorem Afro-Amerykaninem, był to przełom dla sprawy Iversona. Po odsiedzeniu łącznie czterech miesięcy z 5-letniego wyroku, Allen został zwolniony warunkowo przez Wildera. Kiedy wciąż nie ma dla mnie dostatecznych dowodów i jest możliwość ulgi korzystając z danego mi przywileju amnestii, nie mam najmniejszej wątpliwości, że nie można ograniczać wolności Allena Iversona i trzeba dać mu szansę kontynuowania jego edukacji – to tekst oświadczenia biura prasowego gubernatora. Decyzja ta oraz proces, wywołały ogólnokrajową dyskusję na temat polityki rasowej. Daily News napisała: Ci, którzy wierzyli, że Iverson został uczciwie potraktowany przez system sprawiedliwości – włączając w to nas – mogą teraz mieć wątpliwości co do motywów gubernatora. Ale to już się nie liczyło – O mój Boże! – mogła wykrzyczeć z radości matka Allena, kiedy ten 30 grudnia w otoczeniu dziesiątek dziennikarzy i Woodwarda przyjechał jego limuzyną na 3710 Victoria Boulevard ubrany w koszulkę z barwami zespołu koszykarskiego Bethel Bruins. Wolny!
Droga na uniwersytet. Kiedy AI był za kratkami, jego mama wstawiała się za nim u legendarnego trenera Johna Thompsona, starając się zapewnić Allenowi miejsce na uniwersytecie w Georgetown. Thompson zgodził się przyjąć Allena, ale on chciał w tym czasie pójść na uniwersytet w Maryland, który wybrał jego dobry przyjaciel, Joe Smith.
Po wyjściu na wolność Allen musiał nadrobić swoje braki w nauce. Od grudnia 1993 roku pobierał lekcje w „Kumon Math and Reading Center” u Sue Lambiotte, od 4 do 6 godzin dziennie, cztery dni w tygodniu. Lambiotte otworzyła to centrum zaledwie rok wcześniej, aby indywidualnie pomagać uczniom, często sportowcom, w dostaniu się na studia. I dlatego miała inną definicję sukcesu dla młodego Allena – nie chodziło tu w największym stopniu o to, by jej podopieczny dostał się do NBA, tylko właśnie na studia. Kiedy inni mówili o talencie Iversona, ona go rozumiała jako umiejętności artystyczne i zdolność samodzielnego myślenia. Co to by była za tragedia, gdyby ten chłopak nigdy nie dostał się do college’u – mawiała. Jednak lekcje z Allenem nie były łatwe. Aby ten się szybko nie nudził, Lambiotte zmieniała temat zajęć co 15 minut i starała się wprowadzać jak najwięcej urozmaicenia w każdej dziedzinie. Allen myślami często i tak był gdzie indziej, czasami nie stawiał się na lekcje, czasami po prostu nie spełniał jej wymagań. Kiedy pewnego razu wyraziła swoje niezadowolenie i rozczarowanie, powiedział: Ale Pani Lambiotte, proszę zobaczyć, ile już się nauczyłem. Wtedy zrozumiała, że dla Iversona był to cięższy okres nauki, niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze przed incydentem w kręgielni, niechęć Iversona do szkoły i chęć wagarowania były powszechnie znane: x
Tymczasem życie na Victoria Boulevard było z dnia na dzień także cięższe. Michael Freeman częściej przebywał za kratkami, niż w domu, a kiedy był na wolności, ze sprzedaży narkotyków nie potrafił już utrzymać rodziny. Pewnego dnia idąc na kolejną odsiadkę powiedział Allenowi: Ty jesteś teraz głową rodziny. Musisz zaopiekować się matką i twoimi siostrami. Lambiotte usłyszawszy to zapytała, co w takim razie jest złego w pracy w McDonald’s. Allen odpowiedział szybko: Nie wyżywi pani rodziny pracując w McDonald’s. Lambiotte kontynuowała: To nie szukaj sposobów na zarobienie tymczasowych pieniędzy, bo to nie pomoże twojej mamie i siostrom. Najlepszą rzeczą, jaką możesz dla nich zrobić jest załatwienie akademickich spraw jak najlepiej, dostanie się na studia i zbudowanie przyszłości dla siebie i dla nich. O tym Iverson już jednak wiedział, ponieważ będąc w więzieniu miał dużo czasu na przemyślenia. Już od dawna zdawał sobie sprawę, że jedynym sposobem na wyrwanie się z ubóstwa i prowadzenie normalnego życia, jest pójście na uniwersytet i wybranie kariery sportowej. Była to jedyna droga ucieczki z getta. Ale ciężko było o tym myśleć, żyjąc w takich warunkach. Wreszcie, pewnego dnia Iversonów odwiedził Blackmon i widząc całą tą nędzę wziął całą rodzinę do siebie, do mieszkania na Marcella Drive w Nowym Jorku, nieopodal Central Parku. W tym czasie Allen spędzał czas włócząc się ze swoimi kumplami, Armniem, Ra, Marlonem i Garym Moorem, lub przesiadując wieczorami z Tawanną Turner i oglądając wspólnie filmy. Do jego ulubionych należało „Scarface” i „Dead Presidents”, ale szczególne wrażenie zrobiło na nim wówczas „Pulp Fiction” Quentina Tarantiono, ze względu na postać odgrywaną przez Samuela L. Jacksona.
The Answer. Allen Iverson od dzieciństwa nazywany był w rodzinie i na ulicy „Bubbachuck” (czasami „Chuck”, rzadziej „Bubba”). Zwyczajem było, że większość członków jego rodziny znana była właśnie pod pseudonimem. Imię to pochodzi od dwójki wujków z Connecticut – Bubby i Chucka – którzy podobno kłócili się jak nazwać małego Allena, aż jego matka stwierdziła, że najlepiej będzie połączyć te dwa imiona. Dopiero lata później powstała ksywka „The Answer”, którą dziś zna cały koszykarski świat. Korzystając z pobytu w Nowym Jorku, Allen zapragnął zagrać w legendarnym Rucker Park na 155 ulicy w Harlemie, na boisku koszykarskim na którym grały największe talenty w kraju, które z rozmaitych powodów nie poszły na studia lub nie przeszły na zawodowstwo. Każdy tam słyszał o fantazyjnych popisach graczy z zabawnymi pseudonimami, takimi jak „Half-Man, Half-Amazing” czy „Skip to My Lou”. Dlatego pewnego dnia Iverson powiedział Blackmonowi: –Człowieku, potrzebuje jakiś niepowtarzalny pseudonim. -Chuck, ty jesteś THE ANSWER – odpowiedział Blackmon, dodając: Bo jesteś odpowiedzią na wszystkie bolączki w NBA. Kiedy Allen stwierdził, że bardzo mu się to podoba, Blackmon wyjaśnił: Wiesz, teraz wszyscy kochają Mike’a, wszyscy chcą być jak Mike. Ale Mike już tam nie gra. Więc teraz ty będziesz Odpowiedzią.
Powrót do gry. Zamiast w Nowym Jorku, pojawiła się szansa występu w turnieju „Kenner Summer League”. Allen był bardzo zdeterminowany, żeby grać. Kiedy zniechęcić próbowała go Sue Lambiotte, ten tylko się uśmiechnął i bez ogródek oświadczył, że jego drużyna wygra turniej. Biedny chłopak, jeszcze tyle musi się nauczyć o życiu – pomyślała Lambiotte, wiedząc, że minęło ponad półtora roku, od kiedy Iverson grał w zorganizowaną koszykówkę i chodził na treningi. 5 sierpnia 1994 roku, kiedy zaczął się turniej, 750 osób śledziło pierwszy mecz. Szybka trójka Iversona, podanie za pleców, za chwilę wsad – to wystarczyło, żeby wszyscy skandowali jego nazwisko. W całym meczu uzbierał 40 punktów poruszając się na zadziwiającej prędkości. Następnego dnia widownia była już o prawie połowę większa, a Iverson jej nie zawiódł, już po 27 sekundach popisując się „windmill dunkiem” i trafiając siedem pierwszych rzutów, w tym sześć „trójek” i to z odległości uznawanej w NBA. Łącznie tego dnia zdobył 33 oczka. Pare dni później już czterotysięczna publiczność, w tym Dikembe Mutombo, obserwowali jak Iverson, zdobywając 26 punktów prowadzi swój zespół do wygranej 72-66 i tak jak przepowiedział swojej nauczycielce – do mistrzostwa. W dalszej części lata ukończył zajęcia z dziedziny psychologii i rządu USA i tym samym odebrał dyplom mówiąc: Chcę po prostu, żeby wszyscy wiedzieli, jak bardzo doceniam to, co zrobili. Popatrzył na swoją mamę i siostry i kontynuował: Wiem, że nie zawsze było łatwo, ale chcę żebyście wiedzieli, jak wiele to dla mnie znaczy. A teraz mam zamiar uczynić was znowu dumnym, w Georgetown.
