Biografia Allena Iversona

ŻYCIE NA EMERYTURZE

Spuścizna po Allenie Iversonie. Jeśli spojrzymy na największe nazwiska w historii sportu, pamiętamy o rekordach, tytułach i wielkich meczach. Mało kto chce pamiętać o ciemniejszych stronach ich karier – historia często je wymazuje lub wybiela, jakby nigdy się nie wydarzyły. W podobny sposób w pamięci zbiorowej zapisze się Allen Iverson. W encyklopediach pod jego nazwiskiem przeczytamy przede wszystkim o tym, co osiągnął jako lider Philadelphia 76ers – zespołu, z którym na zawsze pozostanie utożsamiany. Przypomnimy sobie najpiękniejsze momenty jego kariery.



Allen Iverson przede wszystkim przejdzie do historii jako najwybitniejszy zawodnik o tak skromnym wzroście. Jeden z najbardziej utalentowanych strzelców w historii NBA, ze średnią kariery 26.7 ppg w sezonie i 29.7 ppg w play-offs. Był autorem licznych rekordów, członkiem Galerii Sław i jednym z najbardziej nieustępliwych graczy, jakich widziały parkiety. Kochał rywalizację jak mało kto; na boisku zostawiał serce, a tysiące upadków na parkiet nigdy go nie złamały – zawsze podnosił się, by grać dalej, często odmawiając rehabilitacji, byle tylko pomóc drużynie. To on spopularyzował zabójczy „crossover” i stał się symbolem wielkości bez mistrzowskiego pierścienia.

Fani-Iversona

Iverson wychował całe pokolenie następców, ale przede wszystkim udowodnił młodzieży z najbiedniejszych dzielnic, że talent poparty wiarą w siebie może przełamać każdą barierę. Sky is the limit jak często mawiał. Tą filozofię przeniósł do NBA – wierz w siebie, wierz w swoją drużynę, nawet kiedy cały świat stoi przeciwko wam. Bądź wierny sobie, nigdy nie podporządkuj się innym. Uważaj się za najlepszego i nie bój się żadnego przeciwnika, bo inaczej nic nie osiągniesz. Tylko silni przetrwają! To za takie podejście pokochały go miliony ludzi na całym świecie i trwali z nim, niezależnie od tego, jak mu się wiodło i jakie błędy wynikające dokładnie z tej samej filozofii popełniał.

Na moment Iverson wypełnił w NBA pustkę po odejściu Michaela Jordana – zanim nastała era Kobe Bryanta i LeBrona Jamesa. Zmienił jednak nie tylko sport, ale i rynek reklamy. Dzięki jego marce Reebok stał się realną konkurencją dla Nike. AI miał niezaprzeczalny wpływ na modę i wprowadzenie hip-hopu do ligi. To on spopularyzował elastyczne opaski, luźne ubrania, tatuaże i charakterystyczne warkoczyki. Pokazał światu, że nie trzeba iść na kompromisy, by odnieść sukces. Zawsze walczyłem o to, żeby pozostać sobą. To jest to, co po sobie zostawiłem (…) Dla mnie moją największą spuścizną, czymś, z czego jestem najbardziej dumny, jest fakt, jak zmieniłem postrzeganie ludzi na temat tego, jacy muszą być młodzi, bogaci, czarni sportowcy, żeby mogli odnieść sukces w tym sporcie – napisał w 2018 roku.

Dziedzictwo Iversona widoczne jest w wielu aspektach życia, dlatego przetrwa przez długie lata. Dla miłośników koszykówki najważniejszy jest jednak aspekt sportowy. Tutaj Iverson pozostanie „małym człowiekiem z wielkim sercem”, który na parkiecie wyczyniał niemożliwe przeciwko gigantom, który sprawił, że wielu zwyczajnych ludzi zainteresowało się tym sportem i zaczęło grać, „bo skoro taki malec potrafi, to ja też spróbuję”. Nie udało mi się zdobyć tytułu mistrzowskiego, ale dla wielu ludzi jestem mistrzem – powiedział Iverson. Trudno się z tym kłócić. Każdy fan wspominając z nostalgią sezon 2000-01, w którym Allen w pojedynkę zaciągnął Sixers do finałów i zdobył MVP, widzi w nim kogoś więcej niż tylko zawodnika. Widzi ikonę.

Allen Iverson #3 Sixer Forever

Zastrzeżenie numeru. 1 marca 2014 roku, w przerwie meczu z Washington Wizards, w hali Wells Fargo Center uroczyście zastrzeżono numer 3. Banner z nazwiskiem Allena Iversona powędrował pod dach hali, by na zawsze zająć miejsce obok takich legend jak Wilt Chamberlain czy Julius Erving. Wśród zaproszonych gości byli m.in. Pat Croce, Aaron McKie, Julius Erving, Moses Malone, Gary Payton, Dikembe Mutombo, Theo Ratliff oraz nowy komisarz NBA Adam Silver, który nazwał Iversona jednym z moich ulubionych zawodników. Właściciel klubu Josh Harris oświadczył, że Sixers zatrudniają Allena na stanowisko swojego ambasadora, a Larry Brown z taśmy (nie mógł przybyć z powodów zawodowych) przekazał: Bóg mnie tu sprowadził, żebym mógł ciebie trenować. Publiczność zgromadzona w hali skandowała „MVP! MVP!”, a zawodnicy wystąpili przeciwko Wizards w koszulkach z naszywką „Allen Iverson #3 Sixer Forever”. (…) To błogosławieństwo od Boga, że moja koszulka została uhonorowana, cieszę się bardzo, że nie zapomniałem po drodze, kim jestem. To wspaniały dzień, który zapamiętam do końca życia (…) Kiedy jesteś z tą organizacją tak długo, jesteś na pewno typem gracza, którego nazwisko zawsze będzie kojarzone z tym klubem. Tym właśnie byłem dla Philadelphii. Zawsze będę tu wychwalany, do śmierci. Zdaję sobie z tego sprawę. Akceptuję to, bo sam się na to pisałem. Nie zamieniłbym tego na nic w świecie (…) Dr.J, Moses Malone, Mo Cheeks, Charles Barkley, Bobby Jones – na serio? Teraz moje nazwisko może być wymieniane w jednym szeregu z nimi? Pokażcie mi głupca, który powie, że marzenia się nie spełniają. One właśnie się spełniły (…) Kiedy przyjechałem do Philadelphii jako młody chłopak, nie wiedziałem czego się spodziewać. Ale to miasto przyjęło mnie takim, jaki jestem. Pozwoliliście mi popełniać błędy. Pozwoliliście mi być człowiekiem. Pozwoliliście mi się uczyć na tych błędach. I za to będę wam wdzięczny do końca życia. Kibice w Philadelphii są najlepsi na świecie. Bez was nie byłoby mnie tutaj (…) Powiem wam coś szczerze. To trochę słodko-gorzkie uczucie. Czuje się dobrze, ale część serca mnie boli, bo wiem, że kiedy przychodzę teraz do tej hali, jestem już tylko widzem. Nigdy więcej nie założę koszulki i nie wyjdę na parkiet jako zawodnik. Ale mimo tego jestem szczęśliwy. Dałem koszykówce wszystko, co miałem (…).

Najkrótszy rozwód w historii. Po zakończeniu kariery Allen Iverson mieszkał w swoich domach w Charlotte i Miami. Ostatecznie pogodził się z byłą żoną, jak twierdzi, już miesiąc po rozwodzie. Mieliśmy wzloty i upadki, dobre i złe czasy, rozwiedliśmy się, rozstaliśmy i to wszystko… Ale koniec końców będziemy na zawsze razem. Tak powinno być (…) Jestem teraz prawdziwym ojcem. Robię rzeczy, do których nigdy nie przywiązywałem wagi. Oni nigdy nie mieli ojca na pełen etat, ale teraz mają. Jestem tu teraz dla nich. Gdy jestem starszy, nie wyobrażam sobie, jaki rodzic nie chciałby być ze swoimi dziećmi. Wcześniej tego nie rozumiałem. Dla mnie to jest bezcenne – powiedział Iverson, który doczekał się piątki dzieci w latach 1994 – 2008 (Tiaury, Allena II, Isaiaha, Messiah i Dream).

Para zamieszkała razem w Charlotte, co potwierdziła Tawanna. Przyznała, że między nimi zawsze była miłość, którą trudno jej nawet opisać i która na zawsze ich połączyła. Kiedy uwierzyła w zmianę Allena, powrót do związku stał się dla niej oczywisty. Potwierdzają to słowa Allena, który cztery lata po rozwodzie wyznał w jednym z wywiadów: Musisz zrozumieć, że to ty to spieprzyłeś. Jeśli byłbyś dostatecznie dojrzały, żeby sprostać małżeństwu i odegrać swoją rolę, nigdy nie napotkałbyś żadnych wybojów na tej drodze. Więc trzeba wskazać palcem na Allena Iversona. Mój rozwód był bardzo, bardzo, bardzo spóźniony. Był odwlekany pewnie od naszej pierwszej rocznicy ślubu. Zajęło to jej 12 kolejnych lat, a to dlatego, że nie chciała rozbić naszej rodziny. Rozwód był jej ostatnim pomysłem, jak zdobyć moją uwagę. Próbowała wcześniej wszystkiego innego, nawet poradni małżeńskiej, ale to wszystko zawiodło – powiedział Iverson dla Sports Illustrated, dodając: Ona mówiła wiele rzeczy. Ja mówiłem wiele rzeczy. Potem jej prawnik mówił różne rzeczy, mój robił to samo i sprawa wymknęła się nam spod kontroli. Wzajemnie siebie raniliśmy. Straciliśmy sporo pieniędzy. Nasze dzieci przeszły przez trudne chwile, tak samo nasza rodzina. I gdzie to wszystko nas zaprowadziło? Znowu jesteśmy razem (…) [Kłótnie – przyp.] wciąż się zdarzają. Robię błędy. To się dalej zdarza. Mówiłem kiedyś prasie, że jak będę miał 40 lat, to nie będę popełniał tych samych błędów, co 15 lat wcześniej. To okazało się cholernym kłamstwem. Wciąż robię te błędy, wciąż przeszłość mnie prześladuje. Ale nauczyliśmy się, że możemy przyjąć do wiadomości, że nie zgadzamy się w jakiejś sprawie. A ona wciąż jest panią Iverson, czyli kimś, kim zawsze chciałem, żeby była.

Al HOF Galeria Sław NBA. W 2016 roku, przy pierwszym możliwym podejściu według ligowych zasad, Allen Iverson został włączony do „The Naismith Memorial Basketball Hall of Fame”. W „klasie 2016” wraz z nim znaleźli się m.in. Shaquille O’Neal, Yao Ming czy Sheryl Swoopes. Nigdy nie myślałem o życiu poza koszykówką. Jak mam być szczery to nie chciałem, by dzień Galerii Sław kiedyś nastał. To dlatego, że chciałem grać wiecznie – wyznał Iverson na kilka dni przed uroczystością, dodając: Musiałem się nauczyć, że niektórzy ludzie po prostu nigdy mnie nie polubią. Musiałem się uodpornić na to wszystko, co ci ludzie mówili lub pisali o mnie. Ale teraz skupiam się tylko na tych, którzy mówią: „Uwielbiam cię, AI”. Zajęło mi to sporo czasu, musiałem się tak cholernie zestarzeć, żeby to zrozumieć. Cieszę się z obecności tych wszystkich ludzi, którzy mi pomogli. Mówię tutaj o prawdziwych fanach, którzy widząc moje pierwsze mecze, stwierdzili, że będą mi kibicować. Chciałbym móc sprawić, żeby sobie teraz usiedli i pomyśleli, że to jest ich osiągniecie. Bo nic nie można zrobić w pojedynkę. Kiedy jesteś w dołku, potrzebujesz kogoś, kto cię z tego dołka wyciągnie. Chciałbym, żeby wszyscy, którzy mnie zawsze wspierali, czuli się teraz wyjątkowo.

Do oficjalnej uroczystości doszło 9 września 2016 roku. Allen Iverson zaskoczył środowisko koszykarskie i fanów, pojawiając się w Springfield w eleganckim, czarnym garniturze. Towarzyszyła mu Tawanna Iverson wraz z wszystkimi dziećmi, a także Ann Iverson. Kiedy AI wszedł na scenę, na której siedzieli już specjalni goście – John Thompson, Larry Brown i Julius Erving – otrzymał długą owację na stojąco.

Wzruszony gwiazdor Sixers zaczął swoją 30-minutową przemowę od podziękowań Bogu oraz przewodniczącemu Galerii, Jerry’emu Colangelo. Następnie zwrócił się do swoich gości. Podziękował trenerowi Thompsonowi za uratowanie mi życia oraz za podarowanie szansy, kiedy po incydencie w kręgielni żadna inna szkoła w kraju nie była nim zainteresowana. Wtedy właśnie Iversonowi głos po raz pierwszy się załamał i zawodnik z trudem powstrzymywał łzy. Na rozluźnienie zażartował, że uważał się kiedyś za najlepszego futbolistę w kraju, a teraz – na przekór losowi – wstępuje do Galerii Sław jako koszykarz. Dziękując Larry’emu Brownowi, powiedział: Kiedy opuszczałem Georgetown, byłem dobrym koszykarzem, miałem talent, ale kiedy zacząłem słuchać Larry’ego Browna, słuchać jego konstruktywnej krytyki, zrozumiałem jakim wielkim jest trenerem. Dopiero wtedy stałem się MVP, dopiero wtedy stałem się All Starem czy znalazłem się w Pierwszej Piątce NBA. Julius Erving otrzymał podziękowanie za wsparcie, rady oraz inspirację, by iść w jego ślady w Philadelphii.

Iverson podziękował mamie za to, że namówiła go na grę w koszykówkę, oraz tacie, który nauczył go, jak ważna jest rodzina – przy tych słowach głos załamał mu się po raz drugi. Wspomniał także wszystkie swoje dzieci. Tradycyjnie podziękował Michaelowi Jordanowi za inspirację, opowiadając, jak nierzeczywisty wydawał mu się MJ, gdy pierwszy raz zobaczył go na parkiecie w jego „jordanach”. Podziękował także przyjaciołom z NBA, m.in. Chrisowi Paulowi, LeBronowi Jamesowi i ich rodzinom. Gary Moore otrzymał podziękowanie za pokazanie mi, że jeśli w sporcie trzeba wybrać pomiędzy mną, a tobą, to wybieram mnie. Następnie doprowadził publiczność do śmiechu, wymieniając m.in. Biggie Smalla, Tupaca Shakura, Jadakissa czy Michaela Jacksona za stworzenie ścieżki dźwiękowej mojej kariery. Wymienił nazwisko Deana Barry’ego, który nauczył go crossovera: Gdyby nie on, to być może nawet bym tu nie stał. Kiedy Iverson wymienił nazwisko Pata Croce’a, na sali po raz kolejny rozległy się głośne oklaski: Jedyne, co mogę powiedzieć, kiedy o nim myślę, to wiara i miłość. To on uwierzył we mnie. Uwierzył, że to ja jestem tym zawodnikiem, który może ponieść jego zespół na swoich barkach.

Słodko – gorzkie relacje z mediami uczyniły mnie silniejszym – mówił AI, zwracając się jednocześnie do Stephena A. Smitha: Był ze mną przez całą moją karierę, to mój brat. Nie przestawaj mi mówić, co robię źle, to twoja praca! W kolejnej części przemówienia padły podziękowania w stronę fanów na całym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem Chin. Kiedy Iverson wspomniał kibiców z Philadelphii, na sali można było usłyszeć okrzyki „M-V-P”. Moje relacje z nimi są jak żadne inne. Dziękuję im za wsparcie przez te wszystkie lata. Pozwoliliście mi dojrzeć, popełnić wszystkie te błędy, nigdy mnie nie zostawiliście. Nieustannie mnie wspieraliście tak, jak powinni to robić prawdziwi fani tłumaczył Iverson, który przeszedł do podziękowań w stronę kolegów z drużyny, wymieniając niemal każdego z pamiętnego składu z sezonu 2000-01. Podziękował również zawodnikom Denver Nuggets i kibicom z Colorado.

Pod koniec odniósł się do Tawanny Iverson, którą uznał za najważniejszą osobę w jego życiu: Dwadzieścia cztery lata wzlotów, upadków, ale prawdziwej miłości. Nie wiem jak mam ci dziękować za to, co dla mnie zrobiłaś. Nie tylko chodzi mi o sprawy związane z moją karierą, ale także za dbanie o mnie, kochanie mnie w sposób w jaki to robiłaś. Za dbanie o to, jakim człowiekiem jestem i jakim powinienem być, aby dawać przykład naszym dzieciom. Byłaś dla mnie najlepsza, wiele ci zawdzięczam i nie mogę się już doczekać kolejnych dwóch dekad z tobą. Chciałbym, żebyś była z siebie dumna i rozumiała, że to ty jesteś Hall od Fame – mówił koszykarz, podczas gdy jego partnerka nie potrafiła ukryć łez.

Kończąc, podziękował wszystkim, którzy stanęli na jego drodze, oraz tym, którzy nie są już moimi przyjaciółmi, wywołując ostatni wybuch śmiechu: Za to, że dali się poznać ze swojej prawdziwej strony i sprawili, że jeśli będę szukał nowych przyjaciół, to będę teraz wiedział, jak poznać tych prawdziwych.

Big 3. Latem 2017 roku raper Ice Cube ruszył z ligą „Big 3”, w dużej mierze promowaną nazwiskiem Iversona. Chodziło o sentymentalny powrót do przeszłości – w lidze grali byli zawodnicy NBA, a 3-osobowe składy rozgrywały co tydzień pojedynki na połowie parkietu do zdobycia 50 punktów. Allen został nie tylko gwiazdą swojego składu “3’s Company” (w którym znaleźli się jeszcze DerMarr Johnson, Andre Owens, Mike Sweetney, David Hawkins, Al Thornton i Ruben Patterson), ale także kapitanem i grającym trenerem.

Niestety oczekiwania fanów nie znalazły pokrycia w rzeczywistości. W pierwszym, wygranym spotkaniu Iverson grał tylko przez 9 minut (2 punkty, 2 asysty) i mimo wcześniejszych treningów wyglądał na pozbawionego formy i szybkości. Nie pokazał namiastki tego, do czego przyzwyczaił nas na parkietach NBA. W drugim meczu (2 punkty, 3 zbiórki) wypadł jeszcze gorzej i prezentował się słabo nawet na tle o wiele starszych zawodników. Następnie opuścił jedno spotkanie z polecenia lekarza i do końca rozgrywek zdecydował się pełnić już wyłącznie rolę trenera, bez wychodzenia na parkiet. Z tego powodu usłyszał buczenie podczas meczu rozgrywanego akurat w Philadelphii, kiedy czekający z utęsknieniem fani nie zobaczyli go z piłką. W Dallas w ogóle się nie stawił – bez powiadomienia władz ligi – i został karnie odsunięty na jedno spotkanie. Krótko po tym incydencie widziano go w kasynie w Chicago. To wszystko ostatecznie sprawiło, że Allen Iverson z przygody z „Big 3” wyszedł zupełnie bez twarzy, a w przyszłości trudno będzie się doszukać sensu jego zaangażowania w podobne projekty.

W mediach i przed kamerą. Od czasu, kiedy Iverson pożegnał się z NBA, nastąpił gwałtowny rozwój mediów społecznościowych. Koszykarz chętnie dzieli się swoim życiem na Instagramie, gdzie regularnie pokazuje fanom, jak mieszka, publikuje rodzinne zdjęcia i filmiki oraz relacje ze spotkań z przyjaciółmi i innymi zawodnikami. Wykorzystuje swoje zasięgi, by promować młode talenty – zarówno koszykarzy, jak i koszykarki – oraz reklamować autorskie produkty.

Po zakończeniu kariery kilka razy publicznie mówił o swojej liście 5 najlepszych koszykarzy w historii. Najczęściej powtarzane przez niego nazwiska: Michael Jordan, Kobe Bryant, LeBron James, Stephen Curry i Shaquille O’Neal.

W 2014 roku wystąpił w filmie dokumentalnym „IVERSON”, zrealizowanym przez stację Showtime w ścisłej współpracy z samym zawodnikiem. Rok później nagrał dla „The Players’ Tribune” szczery monolog, w którym raz na zawsze rozliczył się ze swoją przeszłością. Siedząc sam przed kamerą, zadeklarował, że nie zamierza już nigdy więcej się tłumaczyć ani bronić swojego postępowania, uznając to za stratę czasu:

Nie każdy będzie kochał Allena Iversona. W zasadzie od pierwszego dnia byłem oceniany. Wiecie, te tatuaże… Zrobiłem sobie jeden, potem się uzależniłem i po prostu robiłem kolejne. Wszystkie tatuaże, które mam, coś znaczą – mam na ciele imiona moich dzieci i imię mojej mamy. To, że postrzega się to jako coś złego, to tylko stereotyp. Podobnie było z moimi warkoczykami. Ludzie mówili, że to „bandycka” rzecz. A ja po prostu byłem zmęczony tym, że fryzjerzy psuli mi fryzurę, gdy byłem w trasie. Pomyślałem: „Dobra, jeśli zapuszczę włosy i zrobię warkoczyki, nie będę musiał się już z tym użerać”. Zrobiłem je, a oni dorobili do tego jakąś łatkę bycia gangsterem. Nie wiem, to po prostu „sprawa Allena Iversona”. Chodziło tylko o to, że nie zgadzałem się na próby upodobnienia mnie do kogoś innego, zamiast bycia sobą.

Pozytywna historia o Allenie Iversonie się nie sprzedaje. Nikt nie chce tego słuchać. Negatywne historie sprzedają się z jakiegoś powodu. Zawsze byłem oceniany od pierwszego dnia. To, że nie byłem jak wszyscy inni, sprawiało, że reagowali: „Jak on śmie?”. Jak śmiesz być sobą? Bądź taki, jak my chcemy, żebyś był, a jeśli nie jesteś, to mamy z tym problem. Media wykreują cię tylko po to, żeby cię potem zniszczyć. Woleliby zobaczyć, że przydarza mi się coś złego, niż jak rozdaję indyki czy prezenty na Boże Narodzenie. To nie jest to, co ludzie chcą oglądać. To podłe i złe, ale taki jest świat, w którym żyjemy.

Nie czułem się z tym źle, bo te opinie pochodzą od ludzi, którym i tak na tobie nie zależy. Skoro masz tylu ludzi, którzy cię kochają, podziwiają i dzieciaki, które biorą z ciebie przykład, to po co koncentrować się na negatywach? To strata energii, którą odbierasz ludziom, którzy naprawdę cię kochają, przejmując się tymi, którzy mają cię gdzieś. Musiałem się tego nauczyć. Musiałem to zrozumieć i stworzyć sobie „skórę nosorożca”, grubą skórę.

Kiedy byłem młodszy, to mnie bolało. Naprawdę mnie to raniło, bo nie jestem człowiekiem bez serca. Niektórzy nie dbają o to, co myślą inni, a ja akurat dbałem. Ale musiałem nauczyć się na własnej skórze, że nie zadowolisz każdego. Nie musisz wiedzieć, jakim jestem ojcem, synem, bratem, przyjacielem czy członkiem rodziny. Nie musisz tego wiedzieć, dopóki wiedzą to ludzie, na których mi zależy i którzy mnie kochają. Tylko to się liczy.

W wieku 40 lat uważam, że nie powinienem już musieć się bronić. Skończyłem z tym w moim życiu. Skończyłem z bronieniem siebie. Jestem czarnym charakterem dla ludzi, którzy ze mną nie trzymają. I jestem superbohaterem dla tych, którzy mnie kochają i o mnie dbają.

 

30 sierpnia 2020 roku, w wieku 78 lat, zmarł John Thompson – człowiek, o którym Iverson zawsze mówił, że zawdzięcza mu życie. W swojej biografii wydanej pięć lat później koszykarz napisał: Tęsknię za trenerem Thompsonem. Nie wiedziałem jak bardzo, aż do czasu, gdy zmarł. Jego syn, Ronny, zadzwonił do mnie, mówiąc, że został mu tydzień. Ale on zmarł następnego poranka. Nie zdążyłem się pożegnać. Wydaje mi się, że przez całą moją karierę szukałem kolejnego trenera Thompsona. Nigdy takiego nie znalazłem. Teraz, kiedy go już nie ma, a ja jestem na emeryturze, myślę o nim częściej niż kiedykolwiek.

W 2021 roku Iverson wziął udział w filmie „Vince Carter: Legacy”, gdzie wraz z takimi legendami jak Julius Erving, Charles Barkley, Dirk Nowitzki czy Jason Kidd opowiadał o karierze Cartera. Rok później mogliśmy go zobaczyć w zabawnym cameo w filmie fabularnym „Hustle” z udziałem Adama Sandlera. Widzimy go tam podczas krótkiej wideo-rozmowy, w której chwali protagonistę, żartobliwie nawiązując do swojej słynnej przemowy o treningach i stwierdzając, że jemu również nie są one potrzebne.

Iverson na bieżąco śledzi to, co dzieje się w dzisiejszej NBA, doceniając poziom talentu i atletyzmu. Jednak niektóre realia współczesnej NBA ocenia negatywnie, zwłaszcza opuszczanie całych spotkań i tzw. „load management”: Nie zniósłbym gry w dzisiejszej erze, w której zawodnicy bez jakiejkolwiek rodzaju kontuzji obserwują z ławki jak ich drużyna tonie. Nie zniósłbym tego. Już sam nie wiem czy to gra ewoluowała, czy raczej poniosła klęskę… Zawodnicy już tak nie rywalizują, nie mają tej pasji do współzawodnictwa i zostawiania wszystkiego na parkiecie dla swoich zespołów. Jako gracz nie nazwałbym tego ewolucją, raczej krokiem w tył. Myślę o tym, co my osiągnęliśmy w przeszłości i widzę, że nie jest to szanowane. W swojej autobiografii zawodnik przypomniał, że w przeszłości on sam był przecież karany za opuszczanie samych tylko treningów. Twierdzi jednak, że nie chce oficjalnie wytykać młodszych kolegów po tym, co sam przeszedł. Z tego samego powodu odmawia roli komentatora w telewizji: Wiem, że czasem jest to konstruktywna krytyka, ale sam przeszedłem przez sztorm ludzi mówiących o mnie źle. Nigdy nie lubiłem, kiedy to robili, i nigdy nie chcę robić tego gówna nikomu innemu.

Marka Iversona. W 2015 roku Allen Iverson po raz pierwszy oficjalnie zdementował plotki o swoim bankructwie. Zmienił firmę odpowiedzialną za jego finanse i marketing i od tego czasu podjął szereg ciekawych decyzji biznesowych.

W 2015 roku podpisał wieloletni kontrakt reklamowy z firmą Stance, zajmującą się produkcją sportowych skarpetek. Trzy lata później został główną twarzą PointsBet, australijskiej internetowej firmy bukmacherskiej, która wchodząc na amerykański rynek w 2018 roku oparła swoją kampanię reklamową właśnie wokół Iversona. Miał on mieć „Odpowiedź” na wszystkie pytania nowych użytkowników. Seria reklam i materiałów promocyjnych była emitowana w USA i Australii. W 2022 roku Iverson zainwestował w fundusz Metaplex, wspierający tworzenie tokenów NFT w metaverse. W tym samym czasie wystąpił wraz z Tyronnem Lue w zabawnej reklamie TikToka, w której obaj nawiązali do słynnego „step over” z finałów NBA w 2001 roku.

Iverson promujący firmę ViolaNajbardziej lukratywną umowę Iverson podpisał jednak prawdopodobnie w 2021 roku. Wówczas współpracę zaproponował mu Al Harrington, którego firma Viola zajmuje się sprzedażą ekskluzywnych produktów z konopi indyjskich w tych stanach USA, w których jest to legalne. W przeszłości wiele osób zwracało się do mnie w sprawie marihuany. Ale żadna z ofert do mnie nie przemawiała, dopóki nie dostałem telefonu od Ala. Al wyjaśnił mi swoją wizję i to, co próbuje zrobić, jak stara się pomóc ludziom – głównie „naszym” ludziom, jak próbuje ich edukować i uświadamiać im korzyści płynące z marihuany oraz przełamywać stygmę, jaka istniała wokół niej – oświadczył. Przy okazji promocji Violi Iverson przyznał, że sam przestał używać marihuany po swoim debiucie w NBA. Harrington namówił go jednak do współpracy, a jedna z dwóch pierwszych serii produktów firmowanych nazwiskiem Iversona otrzymała winogronowy smak jego ulubionego szampana, Dom Pérignon. Viola, w którą zainwestowali m.in. Ben Gordon, J.R. Smith, Kenyon Martin, Josh Childress i DeMarcus Cousins, a którą reklamował także Ben Wallace, poza wyrobami z konopi sprzedaje również elektroniczne inhalatory, zapalniczki, koszulki, czapki i inne gadżety. Dla mnie kluczowe jest bycie częścią pierwszej korporacji związanej z produktami wytwarzanymi z konopi indyjskich należącej do czarnych – wyjaśnił AI. Według „Forbesa” w 2021 roku przemysł konopi indyjskich, generujący rocznie około 25 miliardów dolarów z legalnych źródeł, miał zaledwie 2% czarnoskórych właścicieli. Już w 2022 roku wartość firmy Harringtona została oszacowana na 100 milionów dolarów.

Allen Iverson wciąż bierze udział w akcjach marketingowych Reeboka w ramach swojego wieloletniego kontraktu z tą marką. Firma regularnie wprowadza na rynek reedycje starych modeli lub limitowane serie butów „The Answer”. Do wyboru pozostaje 18 różnych modeli produkowanych w latach 1996–2014. Tym samym koszykarz może pochwalić się trzecią najdłużej istniejącą współpracą tego typu w sporcie zawodowym, obok partnerstw Michaela Jordana i LeBrona Jamesa z Nike.

W październiku 2023 roku rola Iversona w Reeboku zmieniła się. Został mianowany wiceprezydentem działu koszykówki, podczas gdy tytuł prezydenta trafił do Shaquille’a O’Neala. We wcześniejszych latach Reebok stracił swoją pozycję na rynku obuwia koszykarskiego, głównie po przejęciu firmy przez Adidas w 2006 roku. Reebok musiał wówczas skupić się na innych segmentach produkcji, podczas gdy Adidas rozwijał własną linię produktów koszykarskich. Skromny dział koszykarski Reeboka, z ograniczonym budżetem, przez brak nowych modeli, niespójną strategię i częste zmiany wizerunku z firmy rywalizującej z Nike o pozycję lidera stał się marką w zasadzie niewidoczną na rynku. Powrót Shaqa i Allena ma pomóc w odświeżeniu wizerunku firmy i odbudowie jej pozycji w świecie koszykówki. O’Neal i Iverson chcą nawiązać do złotej ery Reeboka z lat 90. i początku XXI wieku, ale także przyciągnąć nowych fanów poprzez kontrakty z młodymi talentami z NBA i uczelni oraz mocniejsze wejście w żeńską koszykówkę WNBA. Jednym z elementów tej strategii marketingowej było stworzenie sześcioodcinkowego serialu typu reality dla Netflixa „Power Moves with Shaquille O’Neal”, w którym obaj dokumentują ten proces.

Z kolei pod koniec grudnia 2025 roku rada Newport News zatwierdziła zmianę zagospodarowania terenu, dzięki czemu zielone światło dostał projekt Iverson Landing – 120 mieszkań o przystępnych cenach. Dorastałem tutaj, w Newport News, w mieście, które pomogło ukształtować mnie w człowieka, którym jestem dzisiaj. Wiem, co znaczy walczyć o każdą szansę i marzyć o lepszej przyszłości. Możliwość inwestowania w miejsce, które tak wiele mi dało, jest dla mnie ogromnym zaszczytem. Iverson Landing to szansa na stworzenie czegoś pozytywnego dla lokalnych rodzin – miejsca, w którym ludzie mogą czuć się bezpiecznie, budować swoją przyszłość i rozwijać dumę z miejsca, w którym żyją. To mój sposób na powiedzenie „dziękuję” za wszystkie drzwi, które zostały przede mną otwarte, i na otwarcie drzwi innym – oświadczył Iverson, który wspiera tę inwestycję, prowadzoną przez dewelopera Alvina Keelsa Jr. Projekt wpisuje się w szerszy plan miasta, które chce stworzyć 21 tys. mieszkań dostępnych cenowo do 2050 roku.

Drużyna 75-lecia i inne wyróżnienia. W 2022 roku NBA obchodziła 75-lecie istnienia i z tej okazji uroczyście ogłosiła Najlepszą 75-tkę w historii ligi. Allen Iverson został sklasyfikowany na 40. miejscu „NBA 75th Anniversary Team” z uzasadnieniem: Wpływ Iversona wykraczał daleko poza jego dokonania na parkiecie. A tych było mnóstwo: 11 występów w Meczu Gwiazd, siedem nominacji do All-NBA, cztery tytuły króla strzelców, dwa wyróżnienia MVP All-Star Game oraz nagroda MVP sezonu 2000-01. Aby jednak w pełni zrozumieć jego wielkość i znaczenie w historii koszykówki, trzeba uchwycić to, co reprezentował, epokę, w której się pojawił, oraz inspirację, jaką stał się dla kolejnych pokoleń.

Nie był to pierwszy zaszczyt, który spotkał Allena na sportowej emeryturze. Już latem 2015 roku związek zawodowy koszykarzy National Basketball Players Association nagrodził Allen Iverson podczas inauguracyjnej gali swoich wyróżnień. Koszykarz otrzymał statuetkę „Game Changer Award” dla zawodnika, który przyczynił się do zmiany oblicza ligi. Nagrodę wręczył Chris Paul, mówiąc o nieustępliwości Iversona, jego twardym charakterze oraz wpływie, jaki wywarł na sposób gry i kulturę ligi. Z powodu jego stylu, wyglądu i gry to właśnie on zmienił tę ligę – podsumował Paul. Iverson przyznał, że to wyróżnienie ma dla niego szczególną wartość, ponieważ przyznali je zawodnicy, których zna z parkietów. Ludzie często pytają mnie dziś, co u mnie słychać. W 99,9 procentach przypadków odpowiadam to samo. Mówię im, że wciąż walczę, tylko runda jest inna. Tak wygląda świat – to jedna wielka walka złożona z wielu rund. Każdy dzień to kolejna runda. Możesz zostać znokautowany, niektóre rundy są dobre, inne gorsze. Ale liczy się tak naprawdę tylko jedno – żeby się podnieść i walczyć dalej – dodał.

W grudniu 2019 roku w Bethel High School, do której uczęszczał Iverson, oficjalnie otwarto salę gimnastyczną jego imienia – „Allen Iverson Gymnasium”. Chciałbym podziękować kadrze liceum Bethel za to, że uwierzyła we mnie już na samym początku. To aż trudno uznać za rzeczywistość, bo to właśnie na tej sali tak naprawdę nauczyłem się podstaw gry – powiedział koszykarz podczas uroczystości.

Pomnik Iversona w CamdenW 2024 roku Philadelphia 76ers uhonorowała Iversona w symboliczny sposób, odsłaniając jego pomnik przed ośrodkiem treningowym w Camden. W ten sposób dołączył do „Alei Legend”, obok takich postaci jak Charles Barkley, Wilt Chamberlain, Julius Erving, Maurice Cheeks, Moses Malone, Billy Cunningham, Hal Greer, Bobby Jones i Dolph Schayes. To ogromny zaszczyt i wciąż wydaje mi się to nierealne. Rzadko się denerwuję, ale kiedy widzę tutaj tylu ludzi, których kocham… po prostu chcę powiedzieć wszystko jak należy i żebyście wiedzieli, jak bardzo to doceniam – oświadczył Iverson. Jeszcze w tym samym roku rodzinne strony AI uhonorowały go w równie wyjątkowo. W mieście Newport News przemianowano fragment 16th Street na „Allen Iverson Way”. Odcinek ulicy znajduje się w pobliżu dzielnicy, w której spędził część dzieciństwa. Uroczyste odsłonięcie tablicy odbyło się 5 marca 2024 roku z udziałem samego zawodnika, lokalnych władz i mieszkańców. Podczas ceremonii Allen dziękował społeczności, podkreślając, że to właśnie ludzie z regionu Hampton ukształtowali go jako człowieka i sportowca.

Autobiografia. W październiku 2025 roku Allen Iverson wydał autobiografię zatytułowaną „Misunderstood. The Memoir”, napisaną wspólnie z Rayem Beauchampem. Zawodnik własnymi słowami opowiada w niej o trudnym dzieciństwie i realiach, w jakich dorastał. Omawia „incydent w kręgielni” oraz pobyt w więzieniu, a także obszernie opisuje czasy spędzone w Georgetown, najważniejsze mecze w barwach Hoyas i drogę do NBA. Poza kilkoma dygresjami na temat swoich późniejszych losów oraz wspomnieniem niesławnej konferencji prasowej, opowieść kończy się na finałach z 2001 roku. To nie jest typowa biografia sportowa czy sucha kronika kariery. Iverson dużo miejsca poświęca relacjom rodzinnym i przyjaciołom, biedzie w getcie, popełnionym błędom oraz spadającej na niego krytyce. Przedstawia się jako człowiek, który błądził, ale pozostał wierny swoim wartościom – nigdy nie zapomniał, skąd pochodzi i nie odwrócił się od ludzi, z którymi dorastał. Wyjawia kulisy i nakreśla kontekst najbardziej kontrowersyjnych momentów życia. „Misunderstood” trafiło na listę bestsellerów „The New York Times” już kilka dni po premierze. Książka otrzymała przeważnie pozytywne opinie; recenzenci chwalili szczerość, bezpośredniość narracji oraz fakt, że książka jest napisana bezkompromisowo – autor nikogo nie przeprasza za to, jaki jest, a raczej tłumaczy, z czego to wynika.

Allen Iverson - MisunderstoodWydaniu autobiografii towarzyszyła długa trasa promocyjna, podczas której AI rozmawiał z fanami i dziennikarzami o swojej historii. Brał też udział w licznych programach typu talk-show, m.in. u Jimmy’ego Fallona oraz w stacjach CBS i NBC. Tłumaczył, że chciał przybliżyć prawdę o swoim życiu nie tylko fanom, ale również własnym dzieciom. Pragnął być dla młodych kibiców kimś więcej niż prekursorem stylu czy bohaterem mema o „practice”. Chciał pokazać siebie jako człowieka z krwi i kości, który ma wzloty i upadki oraz – jak każdy z nas – popełnia błędy. Uznał, że jeśli choć jeden czytelnik go zrozumie lub wyciągnie wnioski z jego potknięć, to warto było tę książkę napisać. Z kolei w szczerym wywiadzie dla ESPN opisywał swoje małżeństwo i jego rozpad. Niespodziewanie przyznał Stephenowi A. Smithowi, że kilka miesięcy wcześniej zdecydował się całkowicie odstawić alkohol, który „nigdy nie przyniósł mu nic pozytywnego”. Dodał, że pisanie książki zajęło dużo czasu, ponieważ zależało mu na maksymalnym realizmie.

Mniej więcej w tym samym czasie na Amazon Prime zadebiutował trzyczęściowy miniserial dokumentalny „Allen Iv3rson”. Dokument w większości pokrył te same lata i tematy co książka, ale – co wcześniej niespotykane – wystąpiła w nim najbliższa rodzina koszykarza, w tym Tawanna Iverson. Zobaczyliśmy archiwalne, domowe materiały wideo i zdjęcia z jego dzieciństwa oraz czasów szkolnych. Wszystko to sprawiło, że w 2025 roku o Allenie było w mediach głośniej niż kiedykolwiek od momentu zakończenia przez niego kariery.

Epilog. Wbrew przepowiedniom wielu ekspertów i czarnym scenariuszom kreślonym przez media pod koniec jego kariery, Iverson na emeryturze nie popadł w tarapaty z prawem, alkoholem czy hazardem. Nie wydaje się mieć najmniejszych problemów finansowych, za to wciąż aktywnie działa w swojej „Crossover Foundation”, organizując coroczne wydarzenia charytatywne oraz turnieje koszykówki i softballu dla dzieci. Mimo burzliwego rozwodu ostatecznie pogodził się z żoną Tawanną, z którą mieszka i wychowuje najmłodsze z pięciorga dzieci. Przetrwał najtrudniejsze chwile i upadek w ostatnich latach kariery, z powodzeniem odnajdując się na sportowej emeryturze. Wykorzystał – choć nie bez perturbacji – talent i szansę, które podarował mu los.

W jakiś sposób udało mu się dojrzeć do roli ambasadora NBA. Pojawia się często na meczach Sixers, kibicując im jak wariat, i udziela wywiadów, w których dzieli się osobistymi przemyśleniami na temat dzisiejszej ligi. Jest teraz uważany raczej za kochanego, choć nieco zwariowanego wujka, a nie za niedojrzałego zawodnika, którego nie sposób trenować i który w kółko powtarza coś o treningach – napisał w 2022 roku dziennikarz Skip Bayless w artykule dla „GQ”. Bayless poświęcił cały tekst na to, by przyznać, że przez całą karierę bezpardonowo i niesłusznie krytykował koszykarza, którego wówczas nie rozumiał, a któremu wróżył marną przyszłość. Dziś uważa go za jeden z największych fenomenów wśród czarnoskórych sportowców. On był w piekle, z którego wrócił. I wciąż stoi na własnych nogach. Na koniec dnia już samo to jest wystarczającym źródłem inspiracji – twierdzi z kolei Stephen A. Smith.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Allen Iverson (@theofficialai3)