“To dlatego Brett Brown nalegał, by jego gwarantowany kontrakt z Sixers był na cztery lata, zamiast trzech.

(…) Sixers muszą oddać pierwszorundowy wybór 2015 roku w zwiazku z transferem Arnetta Moultrie’go, dokonanym przez poprzednią administrację. Ale tylko, jeśli awansuja do play-offs. Jesli znowu trafią w loterię, to zamiast tego będa musieli oddać dwa drugorundowe wybory Bostonowi. W świecie Hinkie’go to ogromna różnica.

W tym świecie jest także ogrom czasu na zbudowanie właściwiego składu. Jest czas by sprawdzić, czy Noel jest silnym skrzydłowym na miarę NBA i czy potrafi grać razem z Embiidem. Jesli nie, można zamiast niego wprowadzić Dario Sarica. Jeśli Noel okaże się monstrum, to Sarica można sprzedać. To samo tyczy się dwóch innych zagranicznych graczy, Arslana Kazemi i Furkana Aldemira, do których Sixers wciąż mają prawa.

(…) Dopóki Embiid nie jest zdrowy, dopóki nie rozwiazano sprawy z Noelem/Saricem, dopoki Michael Carter-Williams nie nauczy się zdobywać punktów spoza trumny, dopóki nie mamy prawdziwego rzucajacego obrońcy i tak dalej i tak dalej – nie wiemy nic na pewno. Ale kupony są zbierane i pewnego dnia trafi się wygrana na loterii.

Taki jest plan. To także dlatego Brett Brown nalegał na te cztery lata kontraktu. Może powinien spytać o jeden rok więcej”.

Cały artykuł Boba Forda w oryginale na Philly.com.