Bucks – Sixers 125:130

Wygrywamy w Milwaukee z bardzo trudnym przeciwnikiem. Na takie zwycięstwa czekamy, dla takich Sixers cierpieliśmy kilka lat, wreszcie maszyna zaczyna trybić. W końcu jakaś seria zwycięstw i lepsza gra naszej ulubionej drużyny.

Q1: Od początku spotkania Sixers pokazali, że nie położą się przed faworytem, który u siebie w hali do tej pory przegrał tylko 5 razy. Dobrze w mecz weszli gracze pierwszej piątki, punktowali wszyscy poza spokojnym na początku Harrisem. Z ławki dobrze wszedł w mecz Ennis, który zaaplikował dwie trójeczki. Gdyby nie niejaki Wilson, który trafiał z rogów jak szalony dla Bucks, to pierwsza kwarta mogłaby się zakończyć naszym wysokim prowadzeniem. Udawało nam się neutralizować Giannisa, przynajmniej do przerwy nie było widać jego przewag. Kwarta skończyła się wynikiem 31 do 28 dla nas, a ja widziałem team, godny walki z najlepszymi.

Q2: W drugiej kwarcie oglądaliśmy zwiększoną intensywność w obronie Sixers. Naprawdę dobrze wyglądała współpraca na bronionej stronie boiska. Co mogło cieszyć, w ataku również wszystko się kleiło. Bardzo ładnie grał zawodzący ostatnimi czasy Redick, niezawodny z ławki był TJ. Czasami to jest niemożliwe, jak ten niski białas, dostaje się z piłką dokładnie tam gdzie ma na to ochotę, by trafić z ulubionej klepki. By uniemożliwić penetrację Giannisowi, kryjący go zawodnicy zostawiali mu bardzo dużo miejsca na trójce. Ten sam zabieg, który wszyscy stosują w stosunku do Simmonsa. Różnica jest taka, że Giannis bez namysłu prostuje, a że to jak rzut treningowy bez krycia, to co drugi trafia. Ćwiartkę wygrywamy 31 do 25 i do przerwy schodzimy z dziewięciopunktową zaliczką.

Q3: Po przerwie spodziewałem się szturmu gospodarzy, byłem ciekaw jak odeprzemy atak wroga. Okazało się, że taktyka przyjezdnych jest całkiem prosta, nie podwajajmy Giannisa, niech on szaleje, ale ważne żeby maszyna Bucks nie ruszyła z trójkami. Jak się później okazało, Grek wyrządził nam mnóstwo krzywdy, jednak w pojedynkę nie udało mu się pokonać dobrze dysponowanych tego dnia 76ers. Zabrakło mu wsparcia, nasz zespół z kolei, wyglądał jakby w końcu zaczęła się wytwarzać w nim chemia. Przed najważniejszą częścią gry, prowadziliśmy 89-82. Embiid podszedł do pojedynku z Giannisem bardzo poważnie. Widać było, jak zależy mu na wygranej.

Q4: Czwarta kwarta to pojedynek Giannisa najpierw z Butlerem, który był świetny w tym fragmencie, a później z Joelem. Narzekamy czasami na aktywność Jimmiego, ten mecz jednak zagrał jak prawdziwy lider. Trafiał z odchylenia, za trzy, spod kosza, to on zrobił bezpieczną przewagę i ją utrzymywał. Na kilka minut do końca wynik na swoje barki przejął Joel, gdyż w prawie każdej akcji punktował GA. Embiid jednak godnie odpowiadał na różne sposoby, gdy wydawało się, że jest już pozamiatane, do gry włączył się Middleton i dwiema trójkami przywrócił Bucks do gry. Próbę nerwów tym razem nasi gracze zdali na piątkę. Joel w kluczowym momencie wymusił faul na Lopezie i dał bezpieczną zaliczką z linii rzutów wolnych. Ostatecznie szaloną kwartę, przegrywamy 43 do 41, jednak nie ma to znaczenia, gdyż bardzo fajna wygrana wpada na nasze konto. Z pewnością doda to animuszu Szóstkom w kolejnych spotkaniach. Kolejne spotkanie już pojutrze w Charlotte!

Embiid : 40 punktów (18 w ostatniej kwarcie), 15 zbiórek oraz 6 asyst i 3 przechwyty, Butler 27 punktów, z czego większość w Q4. Redick 19 punktów, w tym 4/4 za trzy, jednak prawie wszystko do przerwy.

Antetokounmpo : 52 punkty, 16 zbiórek oraz 7 asyst, a także 2 przechwyty i 1 blok.

12 komentarzy

  1. Siwy pisze:

    Butler jest nieoceniony. Magia.

  2. Serek7 pisze:

    Piękny mecz. Tak powinniśmy grać w PO, a możemy iść w kierunku mistrza. Butler ostatnie dwa mecze ON FIRE. Embiid gra ostatnio jak DPOY. Wszystko współgra.

  3. rere pisze:

    Nono i kto stawial Butlera niżej niż Tobiasa? Butler jest zajebiscie kluczowy w 4 kwartach i koncowkach. Ogólnie zajebisty mecz i wchodzimy na dobry poziom. Byle tak dalej.

  4. maciej pisze:

    MEGA!!! Brokuł jest kozakiem, charakter ma jaki ma, ale to kozak. JoJo – miazga. BRAWO!!! Ale miły wieczór :)

  5. matt pisze:

    @rere
    Ja stawiam Tobiasa wyżej niż Butlera, jako część układanki jaką ma być drużyna. W obecnym systemie pomysłem na Jimmy’ego jest “dać piłkę i czekać co zrobi”. Jeden mecz mu wyjdzie a kilka poprzednich zagra na poziomie 10 oddanych rzutów. To nie jest gracz, który zasługuje na maxa i zatrzymanie na kolejne 4 lata jako jeden z filarów zespołu. Potrzebujemy kogoś pokroju Klaya, jako że osób potrzebujących piłkę w rękach mamy wystarczająco wiele, a nic nie zapowiada zmiany przepisów i wprowadzenia drugiej pomarańczowej. Jedyna sensowna opcja na zatrzymanie brokuła to niższy niż max kontrakt, a obawiam się że o tym Butler nie będzie chciał słyszeć.

    • Wilt100 pisze:

      To czy Sixers podpiszą Butlera za 28, 30 czy 35 mln, nie będzie miało żadnego znaczenia dla możliwości podpisania innych FA. Jedyna różnica będzie dla właściciela, który będzie musiał ewentualnie płacić wyższy podatek. Przy kontraktach Embiida i nowych umowach Simmonsa, Harrisa i Butlera i tak budżet będzie zawalony. Salary cap na przyszły sezon jest prognozowane w okolicach 109 mln, gdzie Joel, Ben i Tobias będą zjadać koło 90 mln. Nawet jak puszczą Butlera za free, to nie będą mieć kasy na żadnego max playera, tym bardziej, że wiele ekip będzie mieć dużo gotówki w nadchodzące lato.
      Nie wiem, jak w takiej sytuacji pozyskać “kogoś pokroju Klaya”, skoro Thompson nie zostawi GSW, żeby za mniejsze pieniądze grać w Philly, a nie ma innych SG z takimi umiejętnościami w lidze.
      Czy za około 20 mln wolnej gotówki da się pozyskać kilku dobrych rolesów na pozycje 2-3 w dzisiejszej NBA? Wątpliwe. Wolałbym już przepłacić Jimmiego i walczyć o tytuł, niż szukać zamienników typu KCP, Bojan Bogdanovic czy Rudy Gay, którzy talentem nie dorównują Butlerowi.

      • Serek7 pisze:

        Ben będzie jeszcze na rookie kontrakcie. Joel, Tobi i Ben to jakieś 65-70 milionów.

        • Wilt100 pisze:

          Na espn znalazłem taką informację:
          “Simmons will be eligible for a five-year maximum contract extension in July 2019, with current NBA projections estimating that will be worth $A223 million.”

        • Wilt100 pisze:

          Chociaż nie. Masz rację. Przedłużenie i tak wejdzie po sezonie dopiero. Ale umówmy się, kto z z czołówki na pozycji 2-3 realnie może przyjść i być lepszym od Butlera? Będzie tylko jedna szansa, bo kontrakt Bena wejdzie w następne lato i na trzech graczy pójdzie kolo 90 mln.

  6. rere pisze:

    Maty no maxa może nie to fakt jednak w końcówce drżałem za każdym razem gdy simmons miał piłkę w łapach, że albo straci albo rzuci cegłę lub go sfauluja. Dobrze by było jakby obecny skład się zgodził na ustepstwa jakieś z myślą o mistrzostwie.

  7. Maarten pisze:

    Tak, naprawdę to Jimmy zapracuje/bądź nie na kontrakt w PO. Jak zagra tak jak dziś to nie mam nic przeciwko by go zatrzymać. Prawdziwą wartość gracza weryfikuje to jak gra w najtrudniejszych momentach, a brokuł pokazał już nie raz że potrafi to robić.
    Widzę że osoba Jimm’ego nie cieszy się zbyt dużym entuzjazmem, ale to gość który potrafi więcej niż pokazał do tej pory. Ma charakter i umiejętności lidera, a tego połączenia nie widzę np: u Tobiasa. Wiadomo że Joel ma grać pierwsze skrzypce i tak będzie ale teraz brakuje mu doświadczenia, które ma Brokuł.

  8. Hetman3 pisze:

    Widać że Butler jest elastyczny i nie musi dużo rzucać jak nie ma potrzeby. Do tego trochę przejął rolę rozgrywającego od Simmonsa gry ten gra pod koszem.
    Pewnie dostanie kontrakt w granicach 25-30 mln.
    Simmonsa następny sezon będzie jeszcze grał na debiutanckim kontrakcie więc jest pewna elastyczność.
    To i tak nic w porównaniu z GSW którzy chcąc zachować skład będą musieli bardzo bardzo głęboko sięgnąć do kieszeni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *