Philly Cheesesteak

Filadelfia „byciem pierwszym” stoi. To miasto nie ma sobie równych w USA jeżeli chodzi o powstanie/założenie/wymyślenie czegoś po raz pierwszy w skali kraju. Oczywistym jest, że to pierwsza stolica, a o powstaniu pierwszej flagi pisałem w poprzednim felietonie. Co tu jeszcze mamy ciekawego?

  • Pierwsza biblioteka publiczna – założona przez Benjamina Franklina w 1731 roku
  • Pierwszy szpital – założony w 1751 roku
  • Pierwszy uniwersytet – szkoła medyczna ufundowana w 1765 roku
  • Pierwsza giełda – oficjalnie otwarta w 1790 roku
  • Pierwsza fabryka precli – od 1861 roku
  • Pierwsze ZOO – otwarte w 1874 roku
  • Pierwsza Wystawa Światowa w Ameryce – w 1876 roku (o niej kiedyś jeszcze napiszę, bo zadziała się tam rzecz fundamentalna dla higieny naszej jamy ustnej)
  • Pierwszy w całości klimatyzowany budynek – rok 1932
  • Pierwszy komputer na świecie – słynny ENIAC skonstruowany na Uniwersytecie Pensylwanii w 1946 roku

Oczywiście jest tego dużo więcej. Ja osobiście podczas mojej wizyty w Filadelfii po raz pierwszy w życiu zobaczyłem mecz NBA na żywo, zjadłem słynny philly cheesesteak, wypożyczyłem auto z wypożyczalni i wbiegłem po schodach Muzeum Sztuki jak filmowy Rocky (zawsze chciałem to zrobić).

Ale to i tak wszystko pikuś wobec faktu, że nasza drużyna po siedmiu meczach jest z bilansem 6 – 1 pierwsza w całej NBA. Ba, nawet przez dłuższy moment miała najlepszą defensywę (biorąc pod uwagę ilość punktów zdobytych przez przeciwnika). Obecnie jesteśmy drudzy za Phoenix Suns, ale chyba nie będziemy narzekać, prawda? Takiego startu sezonu najstarsi Indianie Lenape (zamieszkujący pierwotnie tereny Filadelfii), oraz ja, się nie spodziewali.

Ben Simmons chyba przeczytał mój ostatni felieton, bo w kolejnych meczach widziałem mord w jego oczach. Grał na elektrycznej intensywności napędzając zespół wespół z Embiidem. Szczepionkę poza kolejką temu, kto przewidział po pierwszym meczu, że Tobias Harris zostanie graczem tygodnia na Wschodzie. Zaczyna nieśmiało grać bardzo blisko poziomu milionów, które zarabia. A kto jest pierwszy w całej NBA pod kątem skuteczności rzutów wolnych? Seth Curry. Trója mu również siedzi – od początku sezonu wygląda na doskonały transfer. Rezerwowy unit wciąż napędza Shake Milton, Tyrese Maxey i Dwight Howard (choć mógłby ogarnąć te faule) i zespół nie umiera, kiedy schodzą starterzy.

Ale co najważniejsze widać zręby systemu Doca, w którym zaczyna się odnajdywać cały zespół. Zawodnicy system ten kupują, czują się w nim dobrze i nawzajem napędzają. Walczą przez cały mecz i nie zaliczają klapsów jak inne ekipy z topu (np. jak Nets, którzy przegrali 4 z 5 ostatnich meczów). Nie obraził bym się jednak na kreowanie większej ilości czystych pozycji za łukiem dla strzelców, ale na początku sezonu nie można mieć wszystkiego.

Jeszcze nie będę szarżował z ogłaszaniem nowej tożsamości, ale podoba mi się to co widzę. Do tych wszystkich „pierwszych razów” dołączam kolejny punkt – po raz pierwszy od daaaawna z nadzieją patrzę w przyszłość mojego zespołu.

IMG_0696

Widok na centrum miasta ze schodów Muzeum Sztuki (foto. Maciej Gąd)