Trade z Nets odbył się prawie miesiąc temu, a w kręgach związanych z NBA wciąż mówi się o tej wymianie. Jest to dość zaskakujące, gdyż nie był to spektakularny transfer ligowych gwiazd, ani nawet taki wart większej uwagi. W ramach wymiany Andrei Kirilenko, Jorge Gutierrez, 1 milion dolarów w gotówce, pick Nets z drugiej rundy roku 2020 oraz prawa do zamiany picków z drugiej rundy na rok 2018, trafiły do Sixers w zamian za Brandona Daviesa. Jak więc widać wymiana nie przyniosła wielkich zmian, ale spowodowała niemałe zamieszanie. Sprawcą tego zamieszania jest Sam Hinkie, który nie dotrzymał słowa.

Chodzi bowiem o sytuację Rosjanina, który trafił do drużyny miasta braterskiej miłości. Nets potrzebowali innej drużyny, która mogłaby przyjąć kontrakt Kirilenki (zawodnik z powodów osobistych jest zmuszony zrobić sobie przerwę od koszykówki), a następnie zwolnić zawodnika. Tak bowiem umówił się z nim Mihkail Prokhorov i z taką myślą do poszukiwania partnera przysiadał GM Nets, Billy King. Jak wiemy do transferu doszło, a Andrei Kirilenko wciąż jest zawodnikiem 76ers, pomimo faktu, że general manager Sixers zgodził się na go zwolnić, by ten mógł się skupić na rodzinie. Jakiś czas później wyszło na jaw, że Sam Hinkie miał inne plany. Jeden z jego współpracowników przekazał prasie, że ten dokonał tej wymiany z myślą o użyciu zawodnika w innej wymianie. By jednak podnieść jego wartość, AK musiałby zagrać parę meczy dla Sixers. Nie pomagały informacje o tym, że Kirilenko nie chce i nie będzie częścią tej drużyny. Z tego powodu wielu general managerów przestało ufać Samowi Hinkie i nie chcą prowadzić z nim negocjacji w sprawie jakiejkolwiek wymiany.

Głównym powodem może być fakt, że GM Sixers jest przedstawicielem nowej generacji managerów, którzy mają bardzo analityczne podejście do wszelkich kwestii związanych z prowadzeniem klubu. Inne ekipy z NBA zazwyczaj są prowadzone przez managerów Old-Boyów, którzy cenią inne wartości. Hinkie prowadzi klub od samego początku z myślą, że małe rzeczy przyczynią się do osiągnięcia wszelkich celów organizacji. Z tego powodu oddawani byli zawodnicy, którzy nie mieścili się w długookresowej wizji klubu, w zamian za picki z drugiej rundy lub schodzące kontrakty. Dzięki temu Filadelfia 76ers w najbliższych latach będzie miała pracowity pre season, poszukując perełek w drafcie i podpisując free agentów. Miejmy tylko nadzieje, że zamieszanie związane z Andreiem Kirilenko nie wpłynie negatywnie na wizerunek klubu.