Al Horford

Doskonale pamiętam początek okienka transferowego w trakcie zeszłorocznego off-season. Wiadomości na temat ruchów kadrowych Sixers wypuszczane były przez insider’ów NBA w tempie maszyny losującej Lotto. BUM. Sign&trade z udziałem Butlera i Richardsona. BUM. Podpisanie Harrisa. BUM. Redick w Pelicans. BUM. McConnell w Pacers. BUM. AL HORFORD W SIXERS.

Nie oszukujmy się – większość z nas poczuła ukłucie żalu po stracie T.J.’a i J.J.’a, tym bardziej, że w poprzednim sezonie drużynę opuścili również Sarić, Covington i Simba. Ale trudno było nie popaść w euforię na myśl o ruchach Sixers. Doniesienia nie pozostawiały złudzeń – Jimmy Butler miał opuścić Philly. Okej. Pogodziliśmy się z tym. Ale Brandowi udało się jeszcze wyciągnąć za niego kończącego najlepszy sezon w karierze Josha Richardsona! W świetle utraty Butlera jasnym było, że podpiszemy kontrakt z Harrisem. I choć wysokość kontraktu bolała już wtedy, to jasnym było, że w tamtym momencie była to lepsza decyzja niż odpuszczenie Tobiego. Oczywiście straciliśmy Redicka, ale jednak podskórnie czuliśmy, że w jego wieku ograniczenia defensywne będą już tylko coraz większe, a na osłodę wyrwaliśmy kluczowy element składu największych rywali! Al Horford był naszym koszmarem ilekroć stawał naprzeciw Joela Embiida, a teraz nie dość, że miał opuścić Boston, to jeszcze dołączał do nas, by stanowić elitarny back up dla JoJo i być dla niego quasi-mentorem.

Minął rok. Tak wiele i tak niewiele upłynęło czasu… I w tym momencie nie mamy wątpliwości, że kontrakty Harrisa i Horforda są spokojnie w TOP5, o ile nie TOP2 najgorszych kontraktów w NBA. John Wall, Harrison Barnes, Eric Gordon, Nicolas Batum, Andrew Wiggins, Eric Bledsoe, Russell Westbrook, Kevin Love, Chris Paul, Draymond Green… Zapraszam do dyskusji w komentarzach jak wygląda wasze TOP5. Jak dla mnie:

  1. Al Horford ($81 milionów/3 lata)
  2. John Wall ($133 miliony/3 lata)
  3. Tobias Harris ($147 milionów/4 lata)
  4. Kevin Love ($91.4 miliona/3 lata)
  5. Eric Gordon ($75.5 miliona/4 lata)

Nie chodzi o to, że Tobias i Al są aż tak przepłaceni. Są przede wszystkim przepłaceni przez złą drużynę. Przez drużynę w której ich talenty nie mogą być wykorzystywane na miarę ich zarobków. Przez drużynę w pierwszej piątce której przez większość sezonu grało dwóch silnych skrzydłowych i dwóch centrów. W tym momencie każdy z pocałowaniem ręki wziąłby Redicka w miejsce Horforda, choćby i z kontraktem jaki ma Al, prawda?

Zanim zacznę zagłębiać się w sedno artykułu (którym są opcje wymian z udziałem Big Ala) chciałbym przyjrzeć się kadrze Sixers. Jak to będzie wyglądać bez jakichkolwiek wymian? Założenia: Burks i Robinson będą dla nas zbyt drodzy w utrzymaniu, O’Quinn niestety niepotrzebny, a Marial Shayok nie otrzyma nawet kontraktu two-way, bo mamy bardzo dużo wyborów drugorundowych w drafcie. Podpiszemy natomiast Raula Neto na dwuletnie minimum oraz Ryana Broekhoffa na roczne minimum.

PG: Shake Milton, Raul Neto

SG: Josh Richardson, Matisse Thybulle, Zhaire Smith, Ryan Broekhoff

SF: Furkan Korkmaz

PF: Ben Simmons, Tobias Harris, Mike Scott

C: Joel Embiid, Al Horford, Norvell Pelle, Christ Koumadje (TW)

Wybory nr 21, 34 i 36 to dwa kontrakty w pierwszej drużynie i jeden two-way. W pierwszej rundzie wybierzemy najprawdopodobniej Tyrella Terry’ego (20-letni niski i wątły combo guard o nieograniczonym zasięgu rzutowym, w ataku hybryda Trae Younga w wersji light oraz Setha Curry’ego, w obronie bystry, lecz zbyt mały i chudy by zrobić różnicę od pierwszego dnia) lub Desmonda Bane’a (22-letni SG, dojrzały gracz o świetnym rzucie i dobrej defensywie, jeden z bardziej NBA-ready prospektów, świetnie zbudowany, na minus wiek i słabość w kreowaniu własnych akcji). Druga runda? Na pewno Sixers będą celowali w tym wypadku w jednego dojrzałego gracza i jednego jako projekt na kontrakt two-way.

Można liczyć, że wydraftowani gracze okażą się stealami i uzupełnią nasz skład w taki sposób, jaki potrzebujemy. Marzyć nam nikt nie zabroni. Lecz najprawdopodobniej wciąż brakować nam będzie graczy w stylu 3&D na pozycje 2-3 (Richardson, Smith i Thybulle to nie strzelcy, Broekhoff i Korkmaz to koszmarni obrońcy) i pozostanie nam dziura na pozycji rozgrywającego (Milton wyrówna poziom i będzie grał po prostu solidnie, a Neto jest klasycznym rozgrywającym – gatunkiem wymierającym). Pozycje 4-5 będą przeładowane, więc wciąż będziemy ustawiać Harrisa TYLKO jako SF a Horforda często na PF. No chyba, że utniemy Alowi minuty i zrobimy z niego TYLKO back-up dla Embiida, wobec którego zastosujemy restrycyjny load management (bez B2B i nie więcej niż 32 minuty na parkiecie).

Nie wygląda to jak ekipa na mistrzostwo. Talenty Embiida i Simmonsa niestety wciąż nie zostaną wyeksponowane. No ale hej, przecież Sixers podobno walczą o Hielda, Paula, Beala, Bookera i Holidaya, nie? Cóż…

Polecam włączyć tradenba.com i pobawić się w proponowane wymiany! W tym tekście nie będę przytaczał konkretnych kwot zawartych w kontraktach zawodników.

WYMIANA Z KINGS

Opcja 1: Hield

Z jednej strony Hield podobno nie odbiera telefonów Luke’a Waltona. Urażona duma gwiazdy, która ma pełnić role 6th mana. Zawodzący póki co podkoszowi Kings, ograniczający potencjał ekipy w walce o najwyższe laury. Z drugiej strony… Kings chcą rozwijać Bagley’a i Gilesa, mają również całkiem nieźle spisującego się Holmesa. Za rok De’Aaron Fox będzie domagał się maksymalnego kontraktu, więc Kings nie mogą zwiększać swoich wydatków. A Al Horford nie jest też graczem pasującym do stylu gry Kings. Hield według mediów jest himerycznym, lecz bardzo profesjonalnym graczem i nikt nie spodziewa się bojkotu z jego strony. Zadowolony czy nie – będzie grał i dawał z siebie wszystko. Żeby ta wymiana zadziałała, musielibyśmy oddać BARDZO dużo, a wcale tak wiele nie mamy…

Kings: Thybulle, Smith, Horford, 21. pick

Sixers: Hield, Parker

Milton – Hield – Harris – Simmons – Embiid, Richardson jako 6th man i zatrzymujemy O’Quinna jako back-up dla Embiida. Do tego Korkmaz, Neto i Scott/Parker jako członkowie rotacji… Wciąż wygląda to lepiej niż obecna sytuacja, ale to po prostu wciąż nie opłaca się Kings. Zostaliby z dwoma, obciążającymi ich kontraktami (Barnes, Horford) i wcale nie mieliby wystarczająco dużo assetów, by spokojnie czekać na rozwój młodych talentów.

Opcja 2: Barnes

A co jeśli wymienimy się swoimi ciężarami? Barnes pasuje do Sixers lepiej niż Horford, pewnie. Zawodnik bez widocznych słabych punktów (we wszystkim przeciętny), dostarczający regularnie kilkanaście punktów na mecz. Jeśli chcesz utworzyć standardowego, przeciętnego gracza NBA w 2K to po prostu skopiuj Barnesa! Ale nie dawaj mu 60 milionów na 3 lata…

Kings: Horford, Richardson, 21. pick

Sixers: Barnes, Joseph

Przy tej opcji Sixers graliby piątką Joseph – Milton – Harris – Simmons – Embiid z Barnesem jako 6th manem, O’Quinnem, Korkmazem, Thybulle i Scottem w roli uzupełnienia. Skład szerszy, ale nie zyskujemy żadnego typowego strzelca, co sprawia, że nie rozwiązujemy największego problemu. Wciąż jednak – opcja lepsza od obecnej. Choć oddajemy lepszych za słabszych graczy, to jednak dopasowanie do zespołu jest większe. Lecz do Kings również lepiej wpasowuje się obecna dwójka – potrzebują back-upu na jedynce i klasycznego SF, zamiast znów przeładowywać pozycje 2 i 5. Jeśli Kings zgodziliby się na przyjęcie którejkolwiek z tych ofert to najprawdopodobniej musielibyśmy dorzucić wcześniej jeszcze pick pierwszej rundy 2022. I po raz kolejny śmiać się z lekkomyślności działaczy tej ekipy. Bo za Hielda na pewno ktoś jest w stanie zaoferować im więcej, jestem o tym przekonany.

WYMIANA Z WARRIORS

No ale hej, przecież Warriors poszukują centra i są gotowi oddać Wigginsa, no nie? I tak i nie. Najpierw odwołam się do waszej wyobraźni. JoJo nie jest łatwy w obyciu, prawda? Lubi żarty. W pierwszych latach jego pobytu w Sixers nie był lubiany przez pracowników Sixers, bo był dla nich po prostu… Wredny. I ten JoJo jest również przyjacielem Jima Butlera, człowieka, który zalazł za skórę Wigginsowi jak nikt inny. Myślicie, że ta para się dogada? Albo inaczej – że ktoś zaryzykuje i sprawdzi, czy się dogadają, gdy obaj mają jeszcze dłuuuugie kontrakty? Hmm. Kolejna sprawa – Al Horford dublowałby talenty Draymonda Greena. Warriors potrzebują centra w stylu JaVale’a McGee, Clinta Capeli, Dwighta Howarda… Lub choćby Brooka Lopeza czy Nikoli Vucevicia jeśli postawiliby na zasięg rzutowy kosztem atletyzmu. Na nic im nasz Al, skoro zdążyli przepłacić już innego PF/C rozkwitającego przy kreowaniu gry na high post. Tyle z wymiany z Warriors. Przykro mi.

WYMIANA Z OKC

Chris Paul is on the market! Czy CP3 pasowałby do Sixers? Bardzo możliwe. Świetny playmaker, generał parkietu, nieustępliwy obrońca i dobry strzelec. Wreszcie moglibyśmy na chwilę wyjąć piłkę z rąk Bena Simmonsa. Jednak Paul ma niesamowicie wysoki kontrakt (85 milionów w dwa lata), a Sixers na pewno nie chcę jeszcze bardziej zwiększać kosztów utrzymania drużyny biorąc pod uwagę fakt, że trójka Simmons-Harris-Embiid zarobi w przyszłym roku prawie 95 milionów dolarów…

OKC: Richardson, Horford, Thybulle, Smith, 21. pick

Sixers: Paul, Muscala, Nader

Inne drużyny (Knicks?) są w stanie zaoferować Thunder ciekawszy pakiet, a i dla nas ta wymiana to jest po prostu ZA DUŻO. Oddawani zawodnicy mają dla nas większą wartość niż dla Thunder, którzy w okresie przebudowy chcieliby przede wszystkim gracza o talencie gwiazdy. Dlatego jeśli oddadzą Paula, to do ekipy, która da im wysoki wybór w drafcie. Czytaj: Knicks, Pistons, Bulls.

WYMIANA Z PELICANS

Al Horford byłby całkowicie zbędny ekipie Pelicans, jeśli na pozostanie w ekipie zdecydowałby się Derick Favors. Zakładając jednak, że Favors nie zostanie z Pels (podobno chciałby wrócić do Jazz, którzy jednak nie są w stanie zaproponować mu takich pieniędzy jak NO czy inne kluby) Al Horford może okazać się nawet łakomym kąskiem dla Pelikanów poszukujących ciekawych ofert za Jrue Holidaya

Pels: Horford, Thybulle, 21. pick

Sixers: Holiday, Melli

Melli to przeciętny podkoszowy obdarzony niezłym rzutem, a Holiday’a nie trzeba nikomu przedstawiać. Holiday – Richardson – Harris – Simmons – Embiid z Miltonem, Korkmazem, Mellim i Scottem z ławki to też lepszy obraz od obecnego, ale po raz kolejny nie znika problem z brakiem strzelców trzypunktowych. Wymiana ta miałaby sens dla Pelicans głównie ze względu na Thybulle’a i pick, ale również Horforda mogącego być mentorem dla młodych podkoszowych Pels (Zion, Hayes). Trzeba przyznać, że jego talenty mogłyby naprawdę nieźle uzupełniać Ziona. Jednak i w tym przypadku są drużyny, które mogłyby oddać więcej za Jrue Holidaya. Niestety 21. pick nie ma bardzo dużej wartości, a ekipy w przebudowie polują głównie na picki z TOP10. Zarówno tegoroczny wybór Sixers nie wpada w ten przedział, jak i nie ma szans na to, że w 2021 czy 2022 tak się stanie.

WYMIANA Z SUNS

Absolutna abstrakcja, nie mamy NIC czym moglibyśmy zainteresować Suns w wymianie za Bookera. No chyba, że chcemy oddać Simmonsa lub Embiida. Ale nie chcemy.

WYMIANA Z WIZARDS

Bradley Beal obok Simmonsa i Embiida? BIG3 jak się patrzy! Wizards ani myślą o tankowaniu gdy do gry wraca John Wall, więc głównym argumentem w rozmowach z nimi nie byłyby picki draftu…

Wizards: Richardson, Horford, Tybulle, pick pierwszej rundy 2022

Sixers: Beal, Pasecniks, Smith

Milton – Beal – Harris – Simmons – Embiid, OH DAMN! Z ławki Ish Smith, Korkmaz, O’Quinn, Scott… Bez szału. Ale dodanie Bradley’a Beala do składu jest tego warte. Wszystko zależy od tego, czy Wizards uznają, że Wall jest w formie która pozwoli mu dowodzić zespołem jako franchise player (nie grał prawie dwa lata!). Podpisując kontrakty z Napierem i Bertansem robi się z tego naprawdę ciekawa i wszechstronna ekipa (Wall, Bonga, Napier, Thybulle, Robinson, Richardson, Brown Jr, Schofield, Hachimura, Bertans, Wagner, Horford, Bryant, 9. pick tegorocznego draftu)… Jednak Beal deklaruje, że chce pozostać w ekipie Wizards i wydaje się, że ten transfer, choć ma sens dla obu stron, nie ma szans powodzenia.

WYMIANA Z PACERS

Victor Oladipo rzekomo domaga się transferu. Transfer Horforda mógłby jednak się wydarzyć tylko pod warunkiem, że Pacers oddaliby gdzieś Mylesa Turnera (Boston?). Jeśli tak by się stało, to w składzie pojawiłby się Gordon Haywad, a dla Oladipo mogłoby się zrobić za ciasno. Jednak Pacers są zdecydowani, by grać Sabonisem na środku, a Goga Bitadze zdradza duży potencjał rozwojowy, więc dla Indiany więcej sensu ma pozostawienie Oladipo, niż przygarnięcie Horforda. Jeśli więc będziemy handlować po Oladipo, to nie Horford poleci w drugą stronę, a J-Rich, Scott i Thybulle/Smith.

WYMIANA Z CELTICS

Al grał świetnie w Bostonie, jednak Celtics za żadne skarby nie daliby mu takich pieniędzy. Tatum w przyszłym roku poprosi o maksymalny kontrakt, co zrobiłoby z Horforda prawdziwy ciężar na liście płac. Poza tym – nie handluje się z traderem Danny’m…

WYMIANA Z BULLS

Billy Donovan to wielki fan talentu Ala Horforda – w końcu to on był jego trenerem w czasach Florida Gators, gdy sięgali oni dwukrotnie po mistrzostwo NCAA.

Bulls: Horford, Smith, 34. pick

Sixers: Young, Satoransky, Felicio

To byłby transfer na zwiększenie wszechstronności ekipy. Pierwsza piątka nie uległaby zmianie, lecz z ławki mielibyśmy ciekawy komplet (podpisując O’Quinna i zakopując Felicio głęboko na ławce) – Satoransky, Thybulle, Korkmaz, Young, O’Quinn. Wciąż brakłoby nam strzelców, ale Bane/Terry z draftu mogliby pomóc, bo w tym scenariuszu zostawiamy wybór z pierwszej rundy. A kontrakty Felicio, Younga i Satoransky’ego są podpisane na odpowiednio rok, dwa lata i dwa lata, więc zwiększa to naszą finansową elastyczność w nadchodzących sezonach. Horford mógłby wesprzeć Bulls pod koszem, gdzie Carter i Markkanen póki co nie spisują się na miarę oczekiwań i z pewnością przydałby im się mentor. Satoransky i Young natomiast jakby obniżyli loty w ekipie Bulls, co również obniżyło ich wartość rynkową. Jednak czy Chicago będzie chciało zapełnić sobie w ten sposób salary cap? O pieniądze już niedługo upomną się Markkanen, Porter i LaVine…

WYMIANA Z CAVS

Wymiana Horforda na Love’a to trochę jak z deszczu pod rynnę. Trochę lepszy fit, ale kontrakt jeszcze gorszy…

WYMIANA Z ROCKETS

Daryl Morey i Mike D’Antoni nie są już w Rockets, ale drużyna oparta na wymienności pozycji bez centra na boisku wciąż pozostaje do dyspozycji klubu. Brak centra, brak picków draftu i młodych zawodników, “strzelcy” nie spisują się w roli strzelców… Rockets na pewno będą otwarci na zmiany w składzie, choć na pewno nie odejdą całkowicie od pomysłu skupienia się na rzutach trzypunktowych i small ballu.

Rockets: Horford, Thybulle, 21. pick

Sixers: Covington, Gordon

Za każdym razem gdy wpisuję nazwisko Thybulle do transferu pęka mi serce. Jest to mój ulubiony zawodnik Sixers, ale jest też to najbardziej wartościowy zawodnik w kontekście wymian nie licząc Embiida i Simmonsa. W tym przypadku serce jednak nie pęka, a lekko kłuje, bo w zamian powróciłby do nas Robert Covington! Milton – Richardson – Covington – Simmons – Embiid to piątka na miarę najlepszej defensywy NBA, bez dwóch zdań. Tobias Harris przyjąłby rolę ekskluzywnego 6th mana, jednak liczba jego minut pozostałaby wciąż na tym samym poziomie. Z ławki wchodziliby również Gordon, Korkmaz i ewentualnie Neto/O’Quinn. Dlaczego ta wymiana opłacałaby się Rockets? Odpowiedź na największe bolączki – brak centra i brak młodych graczy. Strata Covingtona na pewno by ich bolała, jednak P.J. Tucker świetnie spisuje się na pozycji PF w ekipie z Teksasu. Kontrakt Erica Gordona natomiast stał się w ostatnim sezonie nie mniejszym obciążeniem, niż ten Horforda – 75 milionów płatne w cztery lata z podwyżką co rok na pewno boli. Bardzo możliwe, że musielibyśmy dodać od siebie pierwszorundowy pick 2022. Pozostaje pytanie – czy będzie obustronna chęć?

WYMIANA Z MAVERICKS

Mavs potrzebują dobrego, defensywnie nastawionego centra by móc walczyć o mistrzostwo – fakt. Luka i Kristaps mogliby wraz z Horfordem utworzyć bardzo ciekawe trio. Jednak plotki głoszą, że Mavs zasadzają się na przyszłoroczne free agency by przyciągnąć do siebie Giannisa i bardzo mało prawdopodobne, żeby chcieli wpakowywać się teraz w długaśny kontrakt Horforda.

PODSUMOWANIE

Moim zdaniem nie uda nam się wytransferować Ala Horforda. Jako zawodnik wciąż jest bardzo ceniony w lidze i gdyby nie wysoki kontrakt ustawiałyby się po niego kolejki Generalnych Managerów. Mało kto jednak jest w stanie poświęcić na tyle dużo, jednocześnie przyjmując ogromny kontrakt Ala, by transfer ten opłacał się jakkolwiek działaczom Sixers. Jeśli jednak to nastąpi, to bardzo prawdopodobne, że spełni się jeden z przytoczonych wyżej scenariuszy.

Oprócz transferu Horforda Sixers mogą wykonać oczywiście inne ruchy kadrowe, które mogłyby sprawić, że skład będzie bardziej komplementarny. To jednak jest temat na osoby tekst. Na ten moment pozostaje nam liczyć na to, że uda nam się wychwycić ciekawych zawodników w drafcie. Lecz Ben Simmons i Joel Embiid najprawdopodobniej poczekają jeszcze kilka lat zanim zostaną otoczeni zawodnikami dopasowanymi do ich umiejętności. Oby ktoś nie stracił wcześniej cierpliwości…