Czy Sixers to ekipa na miarę mistrzostwa?

Philadelphia 76ers zalicza bardzo mocny start sezonu 2020/21. Z bilansem 17-7 (.708) od dłuższego czasu nie ustępuje z pierwszej pozycji w Konferencji Wschodniej i plasuje się na ex equo trzeciej pozycji w NBA. Z tego powodu trudno jest pomijać Sixers w rozmowach na temat finalistów NBA, gdyż w percepcji kibiców coraz wyraźniej kształtują się jako drużyna znajdująca się w czołówce kandydatów do mistrzostwa. Jednak czy ekipa 76ers zasługuje na to, by być traktowana jako contender? Spójrzmy na to pod kątem statystycznym…

Koszykarski analityk, Ben Taylor, w swojej książce „Thinking Basketball” przedstawia prostą tabelę pokazującą prawdopodobieństwo zdobycia mistrzostwa przez drużynę na podstawie liczby zwycięstw w sezonie (standardowe 82 mecze). 50 zwycięstw (.610)? 0.5% szans. 58 zwycięstw (.707)? 24% szans na mistrzostwo. 63 zwycięstwa (.768)? Aż 48% szans na mistrzostwo! Sixers w tym momencie są na kursie do 58 zwycięstw, co w modelu opartym na liczbie zwycięstw daje nam 24-procentowe prawdopodobieństwo zdobycia trofeum O’Briena.

Oczywiście możemy tutaj dodać jeszcze jeden argument przemawiający na korzyść teorii „Sixers na mistrza” – dwa mecze przegrane gdy większość podstawowych graczy była poza grą z powodu protokołu COVID-owego. Gdyby te mecze zostały odwołane Sixers najprawdopodobniej legitymowaliby się bilansem 17-5 (.773), co dawałoby drugie miejsce w NBA, tuż za Utah Jazz. Odpuśćmy jednak ten argument – kontuzje, nieobceności etc. są częścią gry, a Sixers nie byli jedyną skrzywdzoną przez COVID-owe restrykcje ekipą w NBA.

Generalnie jednak brzmi to nieźle, prawda? Częściowo. Zgodnie ze statystyką SOS (Strenght of Schedule), obliczanej na podstawie średniego bilansu przeciwników, jedynie Orlando Magic mieli dotychczas łatwiejszy układ spotkań niż 76ers. Na tej podstawie łatwo wysnuć wniosek, że odsetek zwycięstw Sixers może systematycznie spadać z biegiem sezonu o ile nasi zawodnicy nie poprawią swojej gry. Z obecnie zaplanowanych meczów (część kalendarza wciąż nie została ogłoszona) mamy piąty najtrudniejszy kalendarz. Z czołówki tylko Utah czeka trudniejsza przeprawa, a Lakers, Clippers, Nuggets, Bucks czy Nets szykują się na znacznie łatwiejszy rozkład jazdy.

Aby jeszcze bardziej popsuć nastrój sobie i Wam odwołam się ponownie do książki Bena Taylora, który zaznacza, że liczba zwycięstw drużyny nie jest perfekcyjnym predyktorem szans na mistrzostwo. O wiele bardziej trafnym wskaźnikiem jest SRS (Simple Rating System), czyli statystyka biorąca pod uwagę średnią różnicę punktową (Net Rating) oraz wspomniany wcześniej SOS. W ciągu ostatnich 25 lat tylko czterokrotnie po tytuł sięgała ekipa ze wskaźnikiem SRS poniżej 5 (Mavs ’11, Lakers ’10, Heat ’06, Lakers ’01). Co więcej, jedynie dwukrotnie w ostatnim ćwierćwieczu mistrzem zostawała drużyna z SRS poniżej 4 (Heat 3.59, Lakers 3.74). Tyle tytułem wstępu, hehe. A jak wygląda wskaźnik SRS w tym sezonie w NBA?

  1. Milwaukee Bucks – 8.86
  2. Utah Jazz – 8.52
  3. LA Lakers – 8.13
  4. LA Clippers – 6.57
  5. Denver Nuggets – 3.50
  6. Brooklyn Nets – 2.65
  7. Philadelphia 76ers – 2.61
  8. Phoenix Suns – 2.32
  9. Boston Celtics – 2.18
  10. Atlanta Hawks – 1.88

AUĆ. Nie dość, że daleko nam do pierwszego miejsca, nie dość, że daleko nam nawet do poziomu 4, to zdecydowanie bliżej nam do Atlanty Hawks niż do Lakers, Jazz, Bucks czy Clippers. Spróbujmy jednak obronić naszą drużynę. Po pierwsze – wspomniane wcześniej dwa COVID-owe mecze mocno nadszarpnęły nasz Net Rating (-12 i -18 punktów). Po drugie – 24 mecze to wciąż ograniczony materiał do analizy. Zdecydowana większość z ostatnich 25 sezonów to 82 mecze na drużynę, czyli ponad 3 razy obszerniejszy materiał do analizy! Po trzecie – Sixers latem po raz kolejny przeszli przebudowę i naturalnym jest zgrywanie się zawodników z meczu na mecz oraz ćwiczenie nowych zagrywek. Przykład? Gdy w meczu z Pacers Simmons wystąpił na pozycji centra było to rozwiązanie, któremu wcześniej na treningach nie poświęcono nawet 10 minut! Warto wziąć pod uwagę te czynniki.

Nie boję się jednak stwierdzenia, że w tym momencie 76ers nie są mistrzowską ekipą. TOP-8 tak, ale w tym momencie nie dalibyśmy rady np. Lakers w siedmiomeczowej serii. Co więc musi się zmienić (znów: ze statystycznego punktu widzenia), bym z pełnym przekonaniem stwierdził: „TO JEST EKIPA NA MISTRZOSTWO!”?

  • Straty – co mecz tracimy średnio 19.2 punktów po stratach (28. wynik w lidze). 16 strat co mecz. Każda strata to dla naszych przeciwników 1.2 punktu!
  • Zbiórki – Sixers są dopiero 12. drużyną pod tym względem w lidze. Zaskakujące, prawda? W poprzednich sezonach był to jeden z najmocniejszych elementów naszej gry. Zbieramy 72.7% piłek z własnej tablicy, co plasuje nas na 19. miejscu! Zdecydowanie zbyt często pozwalamy przeciwnikom na punkty drugiej szansy (13.6 PPG) – tylko 9 drużyn jest w tym względzie gorszych.
  • Ofensywa – zgodnie z Ratingiem Ofensywnym nasz atak jest 13. w lidze. Nie jest najgorzej, ale z takim materiałem ludzkim stać nas na pierwszą dziesiątkę, tak samo, jak stać nas na bycie najlepszą defensywnie drużyną w lidze (w tej chwili – 3. Def. Rating)!

A kto według Was jest faworytem do mistrzostwa w tym sezonie? Czy są to Sixers, a może inna ekipa? Piszcie w komentarzach!

10 myśli na temat “Czy Sixers to ekipa na miarę mistrzostwa?

  • 7 lutego 2021 o 17:48
    Permalink

    No na pewno Bucks nie są fawortytem do Miśka w tym sezonie.. nawet z tak wysokim SRS :)

    Odpowiedz
  • 7 lutego 2021 o 18:20
    Permalink

    Może nie jesteśmy ekipą na miśka ale na finał konferencji jak najbardziej. Później się już wszystko może zdarzyć. Czasy są ryzykowne więc nie wiadomo kto wypadnie z gry. Lakers czy Bucks jak do tej pory grają w pełnym składach więc na to też trzeba brać poprawkę. Na pewno droga do finału wydaje się łatwiejsza niż we wcześniejszych latach. Heat mają wielkie problemy kadrowe, Bucks węższy skład a Toronto grają piach. Mimo wszystko najgroźniejsi będą Bucks i Celtics.

    Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 12:31
    Permalink

    Myślę, że na Wschodzie będą się liczyć tylko Bucks (mimo słabych wyników jak na razie) i jednak Sixers. To może być ich rok. Oby był! Nets jakoś nie wierzę, chyba, że się solidnie wzmocnią w najbliższym czasie. Celtics jakoś też od dwóch sezonów mnie nie przekonują w walce o tytuł. Oczywiście może przyjść Covid i układ sił nagle zmienić. Jeśli któraś z drużyn będzie miała pecha w PO, to obraz całej serii się odmieni. Dlatego w tym roku trudniej niż kiedykolwiek coś przewidzieć. Ale ogólnie myślę, że mamy powtórkę z początku stulecia, czyli wszyscy będą prężyć muskuły, a potem i tak Lakers zdobędą tytuł :-(

    Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 13:42
    Permalink

    Ja widzę w tym roku powtórkę z 2001 roku, czyli finał Sixers Lakers. Ja dla odmiany uważam, że jedyną drużyną która na wschodzie może nam pokrzyżować plany to Nets. W pełni zdrowia mają najlepszy arsenał ofensywny w lidze, do tego D’Antoni na ławce i przy dobrej dyspozycji może byc pozamiatane. Durant i Harden to najtrudniejsi do pokrycia zawodnicy w lidze.

    Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 15:25
    Permalink

    Ja bym próbował wzmocnić drużynę kilkoma weteranami. Bo z tym składem na play offy będziemy grać 3-4 zawodnikami z ławki. Do handlowania są Korkmaz, Scott jako spadający kontrakt, Ferguson i Green.
    Zawodnik taki jak Rose byłby idealny. Moim faworytem jest George Hill który super broni i ma dobrą trójkę. Dodatkowo potrzeba nam kogoś na PF jako zmiennika Harrisa, najlepszy były fałszywy center który potrafi rzucać za 3 bo gdy Embiid odpoczywa robi się mocno topornie pod koszem.

    Odpowiedz
    • 8 lutego 2021 o 16:46
      Permalink

      W twój opis Pf idealnie wpisuje się… własnie Mike Scott ;) rozciągnie gre, da sporo energii w obronie, zagra te 10-15 minut na przyzwoitym poziomie. Tylko co się właściwie dzieje z tym zawodnikiem? W poprzednich latach kilka razy potrafił odwrócić przebieg spotkania szybkimi dwiema-trzema trójkami z ławki. Warto dodać, że to własnie pod wodzą Riversa w Clippers zaliczał najlepsze występy, więc myślę, że Doc będzie miał na niego pomysł. Co do rzucającego obrońcy to ciekawe, czy w ogóle były jakieś rozmowy nt ściągnięcia do nas Redicka. Chętnie bym go zobaczył kosztem solidnego ostatnio Korkmaza.

      Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 17:23
    Permalink

    No właśnie Scott ma jakieś problemy i nie można na niego liczyć. Trzeba poprawić spacing gdy gramy rezerwami najgorzej wygląda to gdy razem na parkiecie są Simmons, Trybulle i Howard.
    Podczas Play off następuje znaczące zawęzenie rotacji taki Maxey zagra max 7 minut.
    Jest ciekawy zawodnik na PF któremu kończy się kontrakt i podobno nie chcą go za bardzo przedłużać. Chodzi o Markanena z Chicago ale tutaj trzeba za dużo oddać. Tadek Young też jest dostępny do wymiany.

    Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 22:05
    Permalink

    Hetman3 dlaczego uważasz ze Green jest do wymiany?

    Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 22:19
    Permalink

    Koledzy, czas pomyśleć o mniej oczywistych rzeczach, takich jak chemia, wspólne treningi, świadomość swojego miejsca w szeregu. Scotta byście oddali, a ten się dobrze dogaduje z ludźmi z Philly, jest dobrym kolegą z Sixthmanem, chodzi na mecze Eagles’ów. Staje w obronie kolegów, do których ktoś się pruje, nawet jak jest poza grą. Ciągle tylko wymiany i wymiany, dajcie już siana :D
    Niech się ogrywają. Dowożą przewagi do końca. Zatrzymują runy przeciwników. Wychodzą z niemocy strzeleckich. Ogólnie chodzi mi o symulacje playoffowych sytuacji w meczach w regular season. Tyle na ile można sobie na takie pozwolić to trzeba korzystać ale przy tym dowozić zwycięstwa do końca, żeby tą przewagę własnego parkietu utrzymać. Niby liga bez kibiców a wciąż nasza hala pozostaje najtrudniejszą do zdobycia o czym mówi najlepszy bilans 11-2 @home. Mamy już fajną ekipę, zadbajmy o zdrowie, formę i z dala od spekulacji i plotek róbmy swoje. Let the game do the talk. pozdro

    Odpowiedz
  • 8 lutego 2021 o 22:22
    Permalink

    Nie to że musimy go wymienić po prostu ma spadający kontrakt i powinien być łakomym kąskiem na rynku. Bardziej mi chodziło że można go użyć w pakiecie z jakims pickiem po kogoś z wyższym kontraktem. Ogólnie to jestem w miarę zadowolony z jego gry i moglibyśmy go podpisać w lecie na nowym kontrakcie np 2 x 5 mln.
    Nasza sytuacja z kontraktami jest miarę dobra w lecie powinno być trochę siana na solidnego zadaniowca. Milton, Maxey, Korkmaz, czy Scott są dobrzy na sezon regularny ale w Play offach raczej za dużo nie pograją.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *