Sixers – Nets 124:108

Pojedynek „na szczycie”, konfrontacja gwiazd konferencji wschodniej, Nets zmierzyli się z Sixers. Na ten mecz zęby ostrzyli sobie kibice obu drużyn. Czy wielkie trio Brooklynu zasypie drużynę z Philadelphii gradem celnych rzutów, czy grający najlepszy sezon w karierze Joel Embiid i niezwykle skuteczny w defensywie Ben Simmons zatrzymają rządnych zwycięstwa Nets?? Pytania te zeszły na drugi plan w momencie gdy wątpliwy był występ gwiazd obu zespołów. Ostatecznie gospodarze wystąpili w pełnym składzie, do drużyny powrócił Ben Simmons, a kolano Joela Embiida, które przyprawiło mnie o kilka kolejnych siwych włosów w poprzednim meczu, okazało się być sprawne i JoJo mógł wybiec na parkiet. Niestety inaczej było wśród gości. Nets musieli radzić sobie w tym spotkaniu bez dwójki swoich liderów Kevina Duranta i Kyrie Irvinga.

Osłabiony Brooklyn, grający dodatkowo mecz dzień po dniu, trzymał się na powierzchni przez pierwszą połowę, która zakończyła się 3-punktowym prowadzeniem Sixers 59:56.

Joel Embiid szalał w pierwszej kwarcie zdobywając 15 pkt. (tylko 2 pkt. w drugiej), natomiast Ben Simmons oprócz już tradycyjnie twardej obrony dołożył 10 pkt. i 6 as., a swoimi „firmówkami” popisywał się Shake Milton, który wszedł na parkiet w drugiej kwarcie.

Druga połowa to już pokaz dominacji gospodarzy nad osłabionym Brooklynem. Ben Simmons uprzykrzał życie Hardenowi popisując takimi akcjami:



Odpalił się również Curry, który ostatnio przeżywał cięższe chwile, dołączył do niego Green, który dziurawił kosz z rogu boiska. Joel Embiid odzyskał skuteczność po słabej drugiej kwarcie, a swoje „ciche punkty” regularnie dorzucał Harris. Wobec powyższego scenariusz mógł być tylko jeden – pewna wygrana. Tak też było, cały mecz zakończył się wynikiem 124:108.

Kluczem do wygranej w tym meczu była dominacja Joela Embiida oraz powrót Bena i jego mocnej defensywy. Joel zapisał na swoim koncie 33 punkty, 9 zbiórek i 3 przechwyty, jednak miał też 5 strat i tylko 1/7 za trzy. Ben natomiast zanotował 16 punktów popisując się skutecznością 7/10 z gry, dołożył do tego 12 zbiórek, 8 asyst, 3 przechwyty (zaliczył też niestety 6 strat). Harris jak już wspomniałem po cichu uzbierał bardzo solidne 21 punktów (10/16) i 12 zbiórek. Shake Milton dał dobrą zmianę i dołożył  15 punktów. Cieszy również fakt, że miał w tym meczu dobre chwile Seth Curry, który ostatnio stracił swoją skuteczność.

Wśród gości dominował oczywiście James Harden, który grając przez trzy kwarty (w 4 nie pojawił się na parkiecie) rzucił 26 punktów i dołożył do tego 10 asyst. Wyróżnić należy jeszcze ex-filadelfijczyka Landry’ego Shameta, który był w gazie w drugiej połowie i rzucił swojej dawnej drużynie 22 punkty.

To był mecz, który z uwagi na gwiazdy grające w obu zespołach miał być szlagierem kolejki i pojedynkiem drużyn, które być może spotkają się ze sobą w PO w walce o finał. Nic więc dziwnego, że apetyty kibiców na to spotkanie były spore. Niestety brak Kevina Duranta i Kyriego Irvinga skutecznie obniżył jego rangę. Cieszy jednak pewna wygrana, a kolejna szansa na poprawę bilansu i umocnienie się na pierwszym miejscu w konferencji wschodniej już we wtorek w wyjazdowym pojedynku przeciwko Sacramento Kings.

4 myśli na temat “Sixers – Nets 124:108

  • 6 lutego 2021 o 19:10
    Permalink

    Szkoda, że Nets graja b2b :/ jakies wazniejsze absencje w tym meczu?

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2021 o 21:01
    Permalink

    Durant chyba nie zagra u nas nie wiadomo czy Ben i seth..

    Odpowiedz
  • 6 lutego 2021 o 22:34
    Permalink

    Durant wątpliwy, Kyrie nie gra. Z naszej strony Embiid i Curry występ również wątpliwy. Simmons prawdopodobnie zagra

    Odpowiedz
  • 7 lutego 2021 o 04:19
    Permalink

    Mozna iść spać, brawo za zwycięstwo :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *