Michael Carter-Williams

Data urodzenia: 12 październik 1991 r.
Wzrost/Wingspan: 6-6/6-7 (1.98m/2.00cm)
Waga: 185 lbs (83.9kg)
Pozycja: PG
Porównanie: Shaun Livingston/Jason Kidd
Ocena: 7/10 (byłoby niżej gdyby nie transfer Jrue)

Highlights, Scouting Report, Interview

MCW jest najlepszym „first-pass” rozgrywającym (7.3 apg) oraz drugim najlepszym rozgrywającym w ogóle tegorocznego draftu. Lepszy był tylko Trey Burke, przy czym powszechna w Stanach jest opinia, że Michael ma o wiele większy potencjał od niego. Powody? Świetne warunki fizyczne (połączone z szybkością, kontrolą piłki), wrodzony talent rozgrywającego oraz lidera zespołu (poprowadził Syracuse do Final Four), świetna obrona (w tym 2.8 spg – najwięcej wśród wszystkich kandydatów do draftu, a przy okazji rekord wszechczasów uczelni Syracuse jeśli chodzi o liczbę przechwytów w pojedynczym sezonie). Tylko jeden element koszykarskiego rzemiosła (a raczej brak) umożliwił Sixers wybranie MCW w tegorocznym drafcie z numerem 11. Rzut, a raczej brak jego skuteczności (tak to MCW byłby pewniakiem do top5 draftu). Skauci podkreślają wprawdzie, że forma rzutu jest dobra, a nie zepsuta jak w przypadku Turnera, jednak nie zmienia to faktu, że porównując skuteczność tych dwóch „strzelców” Turner wypada przy MCW niczym Ray Allen. W zeszłym sezonie Michael naprawdę nie trafiał niemal niczego (39.3%FG, 29.2%3PT, 69.4%FT). Gdyby nie Turner, to prawdopodobnie uwierzyłbym fachowcom z NCAA oraz NBA, że Michael ma dobry układ rąk przy rzucie, że rok wcześniej pełniąc drugorzędną w zespole trafiał przyzwoite 43.1% z gry i 38.9% za trzy, że w raportach ze szkoły średniej rzut z dystansu był wręcz wymieniany w pierwszym szeregu jego silnych stron, czy, że Jason Kidd też uczył się rzucać znaczną część swojej kariery koszykarskiej (sprawdźcie!). Niestety podobnie to wyglądało w opiniach o Turnerze po jego wyborze, który przez kolejne lata nie pokazał praktycznie jakiegokolwiek postępu rzutowego. Mam więc wątpliwości. Co gorsza, jeżeli MCW nie poprawi swojej skuteczności podobnie jak Turner nie będzie wówczas mógł efektywnie mijać rywali i stwarzać przewagi penetracjami i nigdy nie zostanie cenionym zawodnikiem NBA. MCW musi także uważać na klątwę graczy z Syracuse, w szczególności rozgrywających (m.in. Jonny Flynn – pick 6 w 2009 roku) – mianowicie z 39 zawodników wybranych w historii NBA z tej uczelni zaledwie 4 notowało w karierze ponad 30 minut na mecz (tak naprawdę zamiast klątwy jest bardzo specyficzny styl gry preferowany przez trenera Jima Boeheima, który utrudnia prawidłową ocenę graczy pod kątem ich przydatności w NBA).

Wiem, że rozpisałem się przede wszystkim o wątpliwościach wyboru MCW, ale serio – te pół strony to jedyne zastrzeżenia, poza tym ma wszelkie atrybuty by stać się rozgrywającym z najwyższej półki. Osobiście wprawdzie wolałbym Dennisa Schroedera (m.in. młodszy o 2 lata, zatem mniejsza różnica wieku z Noelem, błyskawica na parkiecie, świetna kontrola dryblingu, zmian kierunków no i dobry rzut…), który ostatecznie wylądował w Atlancie z nr 17, ale Hinkie ma w tej chwili 176% mojego zaufania. Zatem skoro zdecydował się na MCW (w tym otwarcie przyznał, że wykonał mnóstwo telefonów żeby przesunąć się w drafcie w górę po niego, co szczęśliwie okazało się nie potrzebne) to znaczy, że w tym zawodniku jest wielki potencjał. Obyśmy mogli podziwiać jego przebłyski już w trakcie ligi letniej (7-12 lipca).