#firebrettbrown

Nie jest fajnie rozpoczynać nowy rok od negatywów, oj nie. Tym bardziej nową dekadę. Niestety trudno jest zachować chociaż resztki optymizmu, kiedy widzi się poczynania Philadelphii 76ers w tym sezonie. Można się spierać o postawę Bena Simmonsa, formę Ala Horforda, dyskutować o kontraktach podpisanych latem. Gdybać, jak mocno zaszkodziło nam odejście J.J. Redicka czy Jimmy’ego Butlera. Albo zastanawiać, czy może rezygnacja z Dario Sarica, Roberta Covingtona i niedawno T. J. McConnella na dobre nie roztroiły tej drużyny i nie zabiły jej ducha. Ale ostatecznie trzeba przyjąć postawę “tu i teraz” i zrozumieć, że wszystko sprowadza się do stołka trenerskiego.

Elton Brand na pewno nie ułatwił pracy Brettowi Brownowi. Zmiany dokonane w off-season sprawiły, że Sixers wbrew powszechnym trendom postawili na bardzo wysoki skład, zabrakło jednak w nim wystarczającej ilości utalentowanych strzelców, którzy mogliby rozciągać grę na obwodzie. Zabrakło lidera, który nadał by temu zespołowi charakteru. O końcówce może przesądzić każdy, czyli nie może tak naprawdę nikt. Ale to trener jest od tego, aby dokonać odpowiednich zmian, nakreślić optymalne ustawienia, stawiać na rozsądne rotacje, dostosować strategię do graczy, zaszczepić w nich wolę walki i wiarę we własne siły.

Latem Brett Brown stwierdził, że jego celem jest tylko pierwsza pozycja w tabeli na Wschodzie. Po rozpoczęciu sezonu dodał, że Sixers będą grać jak należy dopiero po Świętach, bo potrzebują czasu na zgranie. Nie wiem, jak takie podejście ma pomóc zawodnikom. Nie wiem jak gracze tacy jak Kyle O’Quinn, Trey Burke, Raul Neto czy Furkan Korkmaz mają czuć się pewnie na parkiecie, jeśli dostają nieregularne minuty – nawet jeśli grają naprawdę dobrze, to za chwilę mogą grzać ławę przez kilka kolejnych spotkań nigdy nie wiedząc, kiedy znowu zagrają. I co musi dziać się w szatni, jeśli Brown kilkukrotnie głośno wymaga rzutów z dystansu od Bena Simmonsa, ten ich nie oddaje i nie spotyka się z żadnymi konsekwencjami.

Sixers muszą nauczyć się regularnej gry na przestrzeni całego sezonu, a nie serii wygranych przeplatanych z seriami porażek. Gry ze zwycięskim nastawieniem na wyjazdach, nie tylko przed własną publicznością. Traktowania poważnie drużyn z dna tabeli. Gry przeciwko obronie strefowej, szybszego reagowania na wydarzenia na parkiecie i dostosowywania się do zmian rywali. Wykorzystywania swoich przewag – talentu, atletyczności, wzrostu.

Obecnie drużyna z Philadelphii zajmuje szóstą pozycję w konferencji i ma tylko jedną porażkę mniej, niż dokładnie rok temu o tej porze. Celem każdego klubu jest rozwój i coraz lepsze wyniki, a Sixers mimo potencjalnie lepszego składu na papierze niż przed rokiem, stoją w miejscu, albo raczej zmierzają wstecz.

Najwyższy czas, aby Brett Brown pożegnał się z tym klubem. Od zaraz potrzebny jest nam trener z nową wizją, innym pomysłem na zawodników, stawiający na bardziej zaawansowaną, a mniej czytelną dla rywali taktykę. Trener, który nie będzie dla zawodników kumplem, ale autorytetem, potrafiącym od czasu do czasu uderzyć pięścią w stół i podjąć kontrowersyjną decyzję.

Zmiana szkoleniowca zazwyczaj nie jest dobrym pomysłem w trakcie sezonu, zwłaszcza w drużynie, która zagra w play-offs. Ale my wszyscy wiemy, że z Brownem czeka nas tylko frustracja, wielkie rozczarowanie w rozgrywkach posezonowych i kolejny zmarnowany sezon. Gdzie by nie spojrzeć – nasza strona, media społecznościowe, nawet komentarze na oficjalnym profilu Sixers pod każdym meczem – przeważająca część kibiców zdaje sobie z tego sprawę i żąda zwolnienia trenera. Co najważniejsze, ostatnie porażki, a raczej ich styl i postawa graczy na parkiecie wskazują, że także zawodnicy przestali wierzyć w powodzenie “Procesu”.

A tymczasem gołym okiem widać, że najlepsze zespoły w lidze nie opuszczają i uciekają nam z coraz lepszym bilansem. Grają z zaangażowaniem, pasją i determinacją każdej nocy, rzadko kiedy notując głupie porażki ze słabszym przeciwnikiem, co dla Sixers stało się normą. Zespoły z mniejszym talentem i oczekiwaniami, również potrafią pozytywnie zaskakiwać i walczyć o czołowe miejsca w konferencji, mając trenerów wyciskających z każdego zawodnika maksimum potencjału czy siódme poty. Ktoś może powie, że przecież Sixers wygrali już z topowymi zespołami ligi, potrafią się na nich zmobilizować… Nawet Brown po zwycięstwie nad Bucks tłumaczył, że Sixers to zespół stworzony na play-offs. Ale tam bez przewagi własnego parkietu i mierząc się z dużo lepszą defensywą niż w sezonie regularnym, będzie zdecydowanie trudniej pokonać elitę ligi.

W podobnych internetowych komentarzach pojawiło się wiele głosów o oddaniu Bena Simmonsa, Tobiasa Harrisa, czy Ala Horforda… Moim zdaniem to nieodpowiednie podejście, potrzeba raczej stabilizacji i określenia ról w składzie.

Simmonsa wystarczy odpowiednio pokierować aby grał tak, jak zapowiadał to latem Brett Brown, a co okazało się zupełną fikcją. Poza tym większe zaangażowanie w atak, nie tylko wjazdy pod kosz i layupy lub oddanie na obwód do kolegi. Być może trzeba znaleźć innego rozgrywającego, w międzyczasie stawiając na Burke’a i Neto, a Simmonsa przesunąć na jego naturalną pozycję silnego skrzydłowego? Harris od kilku tygodni pokazuje się z bardzo dobrej strony, bierze na siebie ciężar gry, poprawił skuteczność. Nie po to dostał tłusty kontrakt, żeby kilka miesięcy później trafić na listę transferową. Z kolei Horford to niezwykle przydatny gracz pod nieobecność Embiida i wspaniały kolega w szatni, jego problem moim zdaniem tkwi nie w wieku czy formie, tylko raczej w niedostosowaniu do taktyki Sixers. Dodatkowo “Big Al” nie jest najwyraźniej odpowiednim graczem do gry obok Embiida, panowie zdecydowanie sobie przeszkadzają. Nie jest zbiegiem okoliczności fakt, że większa asertywność i co za tym idzie lepsza ostatnio gra Kameruńczyka zbiegła się z najgorszymi występami Horforda. Ten jest tak zagubiony i sfrustrowany, że wraz z pogorszeniem wszystkich statystyk nawet rzuty wolne wykonuje najgorzej od 6 lat, co mówi samo za siebie. Dlatego może korzystne dla wszystkich byłoby przesunięcie go do rezerw?

To tylko moje własne pomysły na poprawę gry Sixers snute na podstawie obejrzanych spotkań. Być może nowy trener znalazł by lepsze rozwiązania bez zmian w wyjściowej piątce, być może miałby własne pomysły. Największy problem polega jednak na tym, że żadnych nowych pomysłów czy wizji nie ma Brett Brown, który wydaje się tylko liczyć na zgranie i poprawę atmosfery w zespole, a ta według zawodników ostatnio tylko się psuje. Brown nie przeprowadził żadnej znaczącej zmiany, kadrowej ani taktycznej, od początku rozgrywek. Dlatego zmiana na stołku trenerskim jest konieczna i to jak najszybciej. Może uda się jeszcze ten sezon uratować, przywrócić nam radość z oglądania naszego zespołu, a zawodnikom radość z gry. Trzymajmy kciuki za #firebrettbrown

 
Prowadzenie Sixers.pl to nie tylko nasza pasja i przyjemność, to także coroczne ponoszenie kosztów serwera, domeny, reklamy oraz mnóstwo poświęconego czasu na regularnie pojawiające się artykuły. Jeśli podoba Ci się nasza praca, możesz nas wspomóc finansowo za pomocą dowolnej kwoty, w formie jednorazowego przelewu lub stałej miesięcznej subskrypcji. Wszystkie datki wykorzystamy na opłacenie i rozwój tej strony. Dziękujemy!