J.J. Redick od A do Z

J.J. Redick jest z nami od prawie dwóch lat, jednak większość kibiców Sixers nie wyobraża sobie ekipy Szóstek bez rozstrzelanego weterana. Wielu z Was proponowało wymiany za Simmonsa, Fultza, Chandlera, jednak nikt nie chce pozbywać się 34-letniego obrońcy, na którego możemy liczyć w każdym trudnym momencie. Jednak mimo upływu czasu niektórzy wciąż nie znają J.J.’a zbyt dobrze. Dlatego właśnie przedstawiamy… Alfabet J.J. Redicka!

A jak asysty. Redick jest zawodnikiem, którego lwia część zdobyczy punktowych pada po asyście kolegi. Nic więc dziwnego, że w trakcie swojej całej kariery J.J. zdobywał punkty po podaniu aż 188 zawodników! Niekwestionowanym numerem jeden na liście jest Chris Paul, który 633 razy udanie obsłużył 34-latka. Na drugim miejscu plasuje się Blake Griffin (276), a na trzecim – Jameer Nelson. W pierwszej dziesiątce najlepszych asystentów Redicka znajduje się już w tym momencie aż trzech zawodników Sixers – czwarty Ben Simmons, piąty Joel Embiid oraz dziewiąty T.J. McConnell. Co ciekawe, J.J. uważa, że hand-offy z Joelem Embiidem dawniej nie byłyby liczone jako asysty.

B jak bejsbol. To nie koszykówka, lecz właśnie ten sport był pierwszą miłością młodego Jonathana. Wielu sportowców (m.in. Allen Iverson) lubi twierdzić, że gdyby wybrali inny sport, to wciąż graliby na poziomie zawodowym. J.J. nie jest pewny, czy zostałby zawodowym bejsbolistą, ale jego bliscy lubią wspominać to, jak dominującym był zawodnikiem. W pewnym momencie musiał jednak zdecydować – koszykówka czy bejsbol? Po długiej dyskusji z ojcem zdecydował się (na nasze szczęście!) na opcję numer jeden. Wciąż jednak lubi żartować z ojca, że to wszystko przez to, że zmusił go on do takiego wyboru!

C jak Clippers. Drużyna z Los Angeles to ekipa w której J.J. spędził najlepsze jak na razie (pod względem sportowym) lata swojego życia. Clippers z Redickiem, Chrisem Paulem, Blake’iem Griffinem i DeAndre Jordanem rokrocznie byli wymieniani w gronie faworytów do mistrzostwa, jednak nigdy nie udało im się dojść nawet do finału konferencji. Druga runda max, prawda?

D jak dzieci. Redick ma dwójkę dzieci – czteroletniego Knoxa i dwuletniego Kaia. Gdy zawodnik jest na wyjazdowym tournee żona zawsze przesyła mu zdjęcia i nagrania ukochanych synów, żeby tata zatęsknił jeszcze bardziej!

E jak erudyta. J.J. ukończył studia z dyplomem z historii oraz antropologii kulturowej. Zawodnicy celujący w dostanie się do NBA rzadko decydują się na czteroletni pobyt na studiach, jednak dla młodego Jonathana ta kwestia nigdy nie była obiektem rozważań. Wystarczy porozmawiać z nim chwilę, by przekonać się, że jest niezwykle inteligentny i posiada szeroki wachlarz zainteresowań! Jego ulubionym podcastem jest Waking Up Sama Harrisa, gdzie poruszane są tematy związane z neurobiologią i filozofią. Tak trzymaj, J.J.!

F jak fundacja. W 2011 roku zawodnik założył fundację swojego imienia, której celem jest nauka gry w koszykówkę dzieci z ośrodków dla młodzieży. Fundacją na co dzień zajmuje się głównie żona zawodnika. Para chce, aby poprzez treningi dzieciaki uczyły się dyscypliny i dążenia do celu, a także daje im świetne możliwości na spędzenie czasu. Brawo!

H jak heroina. Nie, to nie tak jak myślicie. J.J. swoją heroiną nazywa… Zegarki! Swego czasu J.J. wydawał wielkie pieniądze na drogie i zabytkowe zegarki, a każdą wolną chwilę spędzał na wyszukiwaniu nowych okazów lub dzieleniu się na Instagramie swoją kolekcją. W pewnym momencie swojego życia stwierdził jednak, iż tak dalej być nie może! Pozbył się wszystkich zegarków i do dnia dzisiejszego nie nosi żadnego. Uważa, że tak jak jest to m.in. z narkotykami, małe odstępstwo od abstynencji mogłoby przywrócić go do nałogu!

I jak Instagram. A dokładniej social media. Kolejne uzależnienie J.J.’a! W 2017 roku przerażony tym, że zamiast spędzać czas z dziećmi bezmyślnie scrolluje Instagram, postanowił raz na zawsze odciąć się od social media! W tej chwili uważa, że była to świetna decyzja, która pozwoliła mu zaoszczędzi mnóstwo czasu. Od czasu odrzucenia social media czuje się lepiej, nie przejmuje się nieuzasadnionym hejtem i ma więcej czasu dla rodziny. Co ciekawe, po zrezygnowaniu z Twittera i Instagrama zawodnik rozegrał najlepszy sezon w życiu w wieku 33 lat… Może to wskazówka dla nas wszystkich?

J jak Jonathan Clay Redick. Tak brzmi pełne nazwisko obrońcy Sixers. Zaskoczeni? Skąd więc wzięła się ksywka “J.J.”? Otóż siostry bliźniaczki w dzieciństwie powtarzały jego oryginalną ksywkę, czyli “J”! W domu szybko się to przyjęło, i tak właśnie z Dżeja zrobił się Dżej-Dżej!

K jak Kilgore Chelsea. Od 2008 roku dziewczyna, a od 2010 roku żona Redicka, z którym ma dwójkę dzieci. J.J. wielokrotnie podkreślał publicznie, że żona jest dla niego wielkim wsparciem i wszystkie ważne decyzje podejmują razem. Przykładem takiej decyzji była przeprowadzka do Filadelfi, gdy w 2017 zawodnik zdecydował się podpisać kontrakt opiewający na 21 milionów za rok gry, mimo tego, iż żona preferowała LA lub Brooklyn – para stwierdziła, że takiej okazji nie można odpuścić!

L jak Laettner Chris. W domu małego Jonathana w niedzielne popołudnia na ekranie telewizora często gościła uniwersytecka koszykówka. To właśnie w trakcie jednej z takich niedziel w 1992 roku J.J. ujrzał akcję, która na zawsze zapadła mu w pamięć. Mowa o buzzer-beaterze Chrisa Laettnera, uniwersyteckiej super-gwiazdy Duke, który poprowadził swą ekipę do zwycięstwa nad Kentucky. Zaraz po tym rzucie młody Jonathan spojrzał na ojca i powiedział “Będę grał dla Duke!”. Nie mógł wtedy wiedzieć, że w przyszłości zrobi nie gorszą karierę niż jego idol, który nigdy nie sprostał oczekiwaniom ekspertów wieszczących mu drogę na szczyt. Szkoda.

Ł jak ładowarka. J.J. znany jest z nieładowania telefonu. Bardzo często zdarza się, że nie można się do niego dodzwonić, bo od kilku godzin bateria w jego telefonie jest już rozładowana! T.J. McConnell, którego Redick określa mianem młodszego brata, dał mu nawet w prezencie na urodziny 5 ładowarek, power bank i ładowarkę samochodową. Nic to nie zmieniło, ale brawo za starania!

M jak miejsce w samolocie. Od czasu transferu Jimmy’ego Butlera Redick regularnie siada w samolocie z T.J.’em McConnellem. Dlaczego? Ponieważ ostatni czterej stali towarzysze podróży rozgrywającego Sixers zostali wytransferowani! J.J. chciał więc ochronić pozostałych kolegów z drużyny przed klątwą T.J.’a, gdyż sam może zawetować każdą wymianę, która będzie skutkowała u niego obniżeniem zarobków w przyszłorocznym kontrakcie (prawa Birda). Dobry kumpel!

N jak nowy rok. A jeśli nowy rok, to noworoczne postanowienia, które na początku stycznia ustala sobie każdy. Nowy rok, nowy ja? J.J. w nowym roku planuje przeczytać 24 książki i codziennie medytować. A pomyśleć, że kiedyś w tym czasie scrollował Instagram!

O jak Orlando Magic. J.J. opuszczał uczelnię ze średnią niemal 27 punktów na mecz na 42-procentowej skuteczności. Zaowocowało to oczywiście wysokim numerem w drafcie NBA 2006 – jedenastym. Wybrany został właśnie przez ekipę z Orlando, z którą w 2009 roku dotarł do finałów NBA, gdzie wraz z kolegami musieli uznać wyższość Lakers Kobe’go Bryanta. Co ciekawe, wchodząc do ligi Redick deklarował, że jest świadomy, że będzie zadaniowcem tak, jak 80% graczy w lidze. Twierdził, że nie oczekuje, że będzie gwiazdą i że zależy mu na byciu świetnym strzelcem odnoszącym sukcesy z drużyną. Każda ekipa chciałaby zawodnika, który ma tak poukładane w głowie od pierwszego dnia!

P jak podcast. Hobby J.J.’a, który zapraszał już do swoich audycji Jimmy’ego Butlera, Eltona Branda, Dirka Nowitzkiego, Kembę Walkera, T.J.’a McConnella, Kyrie’go Irvinga, czy nawet… Thierry’ego Henry! Są tu jacyś fani soccera?!

R jak rodzina. W domu 7-osobowej rodziny Redicków, na czele której stali Ken i Jeanie, nigdy nie było cicho. Redickowie mają piątkę dzieci: dwóch synów (Jonathan Clay i David) oraz trzy córki (bliźniaczki Alyssa i Catie oraz Abby). Rodzeństwo do dziś jest ze sobą blisko, a J.J. uważa, że David nawet teraz jest jego najlepszym przyjacielem. To się nazywa rodzina!

S jak Sound of Music. Jest to najbardziej znienawidzony film J.J.’a. Dlaczego? W dzieciństwie regularnie oglądał nagrany na kasetę mecz Duke-Michigan z 1992 roku. Znał na pamięć każdą akcję, starał się naśladować zagrywki… Pewnego dnia, gdy Jonathan chciał po raz kolejny obejrzeć swój ulubiony mecz, czekała go przykra niespodzianka – ktoś nagrał w miejsce meczu film Sound of Music! Do dziś nienawiść do tego filmu nie osłabła u Redicka ani o odrobinę!

T jak tatuaże. W 2015 roku J.J. spotkał w trakcie wakacji znajomego muzyka, Adama Levine’a. Zaczęli rozmowę o zegarkach (ech, J.J., dobrze, że to już koniec z nałogiem!), gdy gracz zwrócił uwagę na perfekcyjnie wykonane tatuaże swojego rozmówcy. Poprosił muzyka o namiary na tatuażystę, który pół roku później zrobił J.J.’owi górną część rękawa. Tak zaczęła się przygoda zawodnika z podskórnym tuszem. W tej chwili na ciele Redicka znaleźć można głównie odwołania do chrześcijaństwa, takie jak: symbole czwórki ewangelistów (anioł, skrzydlaty lew, skrzydlaty wół i orzeł), pierwsze trzy wersy Psalmu Czterdziestego czy werset z Księgi Izajasza.

U jak Uniwersytet Duke. Tak jak zapowiedział, tak zrobił. J.J. Redick zagrał dla Duke i spędził aż cztery lata pod skrzydłami coacha Krzyzewskiego. Ekipa z Jonathanem w składzie nigdy nie sięgnęła po mistrzostwo, jednak nie przeszkodziło mu to w zostaniu ulubieńcem kibiców, którzy zwykli krzyczeć w trakcie meczów “J.J. Redick – DY-NO-MITE!” (DY-NO-MITE to słynne powiedzenie postaci o pseudonimie “J.J.” z popularnego sitcomu Good Times). Redick do dziś dzierży rekord największej liczby zdobytych punktów w historii Blue Devils, a jego koszulka z numerem “4” zawisła w 2007 roku pod kopułą hali. Co ciekawe, J.J. w swojej mowie podczas uroczystości zastrzeżenia czwórki pominął w podziękowaniach swoich rodziców, czego do dziś nie może sobie wybaczyć!

W jak whiteboard. Uzdolnione dzieci państwa Redicków angażowały się we wszystkie możliwe aktywności sportowe. Z tego powodu rodzice bardzo szybko stanęli przed wyzwaniem – jak wszystko zaplanować, by każde z dzieci mogło się realizować sportow0? Z tego powodu w pralni Redicków stanął popularny whiteboard, czyli biała tablica niczym z serialu Dr House. To na niej Jeanie i Ken planowali jak dowieźć swoje dzieci na wszystkie mecze, treningi i do tego znaleźć czas na siedzenie na trybunach! Dwójka rodziców versus piątka dzieci… Według całej rodziny Ken i Jeanie byli w tym na tyle dobrzy, że żadne z ich dzieci nie poczuło nigdy, że coś je omija! Respect!

Y jak York, New York. 20.12.2018 roku w meczu właśnie z drużyną Knicks na Wells Fargo center J.J. Redick przekroczył magiczną barierę 10 000 puntków w karierze! Sixers wygrali to spotkanie, a nasz strzelec zapisał na swoim koncie 14 puntków. Punkt numer 10 000 zdobył po zasłonie od Joela Embiida pięknie trafiając z półdystansu. Nie przeszło to oczywiście niezauważone przez kolegów z drużyny, którzy wyściskali J.J’a, a także studzili gorącego strzelca wachlując go ręcznikami!

Z jak zatrzymanie. J.J. wydaje się być bardzo ułożonym i dojrzałym gościem, jednak w 2006 roku zdarzyła mu się nawet jazda pod wpływem alkoholu! By uspokoić wszystkich, u których po przeczytaniu tej informacji na postrzeganym wizerunku Redicka pojawiła się skaza – nie była to wielka ilość. Alkomat wskazał u niego zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu na poziomie 0.11, a dopuszczalną granicą w Północnej Karolinie jest 0.08. Na szczęście J.J. spokojnie zgodził się pojechać z policjantami na posterunek, wpłacił kaucję i przyznał się do winy. Od tego czasu żyje w zgodzie z prawem.

 

Pozdrowienia dla Michaliny, która dostarczyła mi kilku ciekawostek na temat J.J.’a. Tak panowie, są tu też fanki Sixers!

7 komentarzy

  1. Maciej Jakubowski pisze:

    Swietny tekst, teraz JJ-a lubię jeszcze bardziej!!

  2. Monty pisze:

    Czyta się jednym tchem, brawo!

  3. Kozik pisze:

    Propsy. Świetna robota.

  4. kobe pisze:

    Super się czytało. Bardzo spodobała mi się ciekawostka z ładowarkami.
    Genialni jesteście, że potraficie odnaleźć takie perełki :)

  5. Hetman3 pisze:

    Fajnym pomysłem byłoby przybliżenie sylwetek zawodników właśnie pod takim kątem jak w tym artykule. Skupić się na charakterze, rodzinie I zainteresowaniach. Nie każdy gra na konsoli albo siedzi na fejsie. Mi bardziej imponują zawodnicy którzy nie mają siana w głowie.
    Na przeciwnym biegunie są moi ulubiency jak J.R. Smith czy Beasley którzy mają IQ porownywalne z dinozaurami.
    Ciekawym przypadkiem jest Chris Paul który uchodzi za inteligentnego w dodatku głęboko wierzącego A ostatnio chciał po chamsku wyrwać rękę Lebronowi. Dlatego jemu przyznaję zaszczytny tytuł największego buca w tej lidze.

  6. Michalina pisze:

    Dzięki za pozdrowienia! :) Artykuł jak zwykle na propsie, widać, że włożyłeś w niego sporo pracy i czasu. Good job.

  7. mick_jones pisze:

    Mam do gościa mega szacunek, a po przeczytaniu artykułu jeszcze bardziej go lubię. Nie wyobrażam sobie rosteru bez Redicka w przyszłym roku

Pozostaw odpowiedź Hetman3 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *