Jak Joel Embiid (prawie) został gwiazdą (filmową)

Z okazji niedawnej światowej premiery filmu “Uncut Gems” wyszło na jaw, że jedną z kluczowych ról miał tam zagrać Joel Embiid. Ostatecznie jednak do tego nie doszło, a filmie zamiast centra Sixers pojawił się Kevin Garnett.

Reżyserzy filmu, bracia Safdies, długo szukali odtwórcy tej roli. Chcieli znaleźć gwiazdę, która dominuje na boisku. Musiałby to być zawodnik z jednej z drużyn, która gra na wschodnim wybrzeżu, niedaleko Nowego Jorku. Ktoś, kto dobrze czuje się przed kamerą i potrafi zagrać w filmie. Safdies chcieli postawić na realizm, pokazując spotkania, które naprawdę miały miejsce w określonym przez nich czasie. Dlatego dopiero po wyborze odtwórcy tej postaci miało się okazać, kiedy zostanie umiejscowiona akcja filmu.

 

Początkowo był brany pod uwagę Amare Stoudemire, czyli były zawodnik Knicks. Kiedy to nie wyszło, ktoś podsunął pomysł zatrudnienia Kobe Bryanta. Zawodnik Lakers oczywiście nigdy nie grał w konferencji wschodniej, więc planowano już zmiany w scenariuszu pod jedną z serii meczów wyjazdowych LAL po wschodnim wybrzeżu. Ale Bryant okazał się niedostępny i wówczas rolę miał dostać Joel Embiid. Kameruńczyk zgodził się, scenariusz zaczęto przerabiać, wybrano już nawet mecze back-to-back Sixers z Knicks, których fragment miały być umieszczone w filmie.

Wtedy jednak do głównej roli w “Uncut Gems” zatrudniono Adama Sandlera, który z powodu innych projektów filmowych miał wolny termin dopiero jesienią 2018 roku. Embiid musiał zrezygnować z roli, bo w tym okresie trwają już przygotowania do sezonu. I tak rola trafiła do Kevina Garnetta, byłego zawodnika Celtics, który wciąż wygląda młodo jak na emerytowanego gracza NBA i nie trzeba efektów specjalnych niczym w “Irlandczyku” Scorsese, żeby odmłodzić go o dekadę. Trochę szkoda…