Knicks – Sixers 110:109

Minimalne zwycięstwo zapewnił nowojorczykom Carmelo Anthony, który cały mecz był nie do zatrzymania, a na 3 sekundy przed końcem po asyście Derricka Rose’a trafił trudnego “game winner’a” z wyskoku. Sixers przegrywali przez większą część meczu, ale byli bardzo blisko wygranej dzięki lepszej końcówce i czterem punktom Okafora w finałowej minucie. Statystycznie najlepiej wypadli Jahlil Okafor (28 punktów, 10 zbiórek), Robert Covington (20 punktów, 10 zbiórek, 3 przechwyty, 2 bloki) oraz Dario Saric (19 punktów, 15 zbiórek, 5 asyst).

17 myśli na temat “Knicks – Sixers 110:109

  • 26 lutego 2017 o 08:21
    Permalink

    Kolejny ładny mecz. Okafor ma lekkość zdobywania punktów i te jego piruety. Gdyby jeszcze miał wyskok i ktoś by go nauczył myślenia i ustawiania się w obronie. Zebrać tez potrafi i w ofensywie ale zbyt często bywa taki soft.

    Odpowiedz
  • 26 lutego 2017 o 11:48
    Permalink

    No właśnie cały problem z Okaforem polega na tym że jest zbyt miękki. Ale niech gra tak dalej to jego wartosc wzrosnie.
    Widze dziś tez Noel zadebiutował i o dziwo wygrali z dwiema wieżami. Coś czuję że chleba nie bedzie z tej mąki u Pelikanów

    Odpowiedz
  • 26 lutego 2017 o 12:02
    Permalink

    Zobaczymy jak teraz będzie grać Okafor. Wpływ na jego postawę mogła mieć niepewność co do miejsca w składzie, tera po oddaniu Noela, może psychicznie poczuje się lepiej i jego motywacja do walki wzrośnie

    Odpowiedz
  • 26 lutego 2017 o 12:28
    Permalink

    No tu masz racje zresztą z nim może być juz tylko lepiej. tylko niech poprawi trochę obronę i zacznie rzucac bo jak ma piłkę 3 metry od kosza zamiast od razu rzucac to sie bawi w te piruety.
    Pod nieobecność Embiida to nie mamy żadnego dobrego obrońcy pod koszem. Warto by było mieć w składzie takiego Taja Gibsona

    Odpowiedz
  • 26 lutego 2017 o 13:02
    Permalink

    Kurde gdybyśmy np oddali właśnie Noela lub Okafora do Chicago to byśmy może mieli…

    Odpowiedz
  • 26 lutego 2017 o 13:05
    Permalink

    Oby jak najwięcej takich meczow OK4-a. Teraz ma czas na samopromocje i do wakacji jego akcje powinny podskoczyć, a to tylko lepiej dla nas. Co do meczu to szkoda bo moglbyc nasz. Jednak Melo miał dzień konia, a RoCo zrobił wszystko co było do zrobienia aby zatrzymać Melo w ostatniej akcji

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 16:28
    Permalink

    Coś sobie średnio radzi Holiday po przyjściu Kuzyna widać że się nie może odnaleźć. Więc nie jest takie pewne że będą chcieli go podpisać.
    Patrząc jaką padake grają LAL nie widzę szans żeby ktoś ich wypchnal z top 3. W losowaniu będą się ścigać z Suns o drugie miejsce więc pozostaje nam się tylko modlić

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 18:55
    Permalink

    No to Embiida mamy chyba z głowy w tym sezonie.

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 22:28
    Permalink

    Napisałem troche na wyrost, ale już pisza ze powrót na mecz zKnicks nie jest pewny z uwagi na puchnące kolano Joela. Ma mieć rezonans. Nie wiem ile w tym prawdy, ale cos czuje, ze chyba go już nie zobaczymy

    Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 00:33
    Permalink

    Lata tankowania i co mamy? Embiada – fakt, gość jest niesamowity ale już teraz widać że to nie jest facet który rozegra 81 spotkań plus play offy a przecież teraz na niego dmuchają i chuchają. Trochę mnie irytuje podniecaniem się zawodnikiem który nie rozegrał jeszcze sekundy w NBA. Nie podważam talentu Bena ale balonik już jest tak nadmuchany że boję się…nawet nie chcę myśleć, żeby nie wykrakać. Być fanem, sympatykiem – co to znaczy? Zaczynasz bo podoba Ci się styl, gra kilku lub nawet jednego gracza. Co gdy odchodzi lub kończy karierę? Przez 13 lat byłem fanem Realu Madryt. Przez lata dużo się pozmieniało ale tolerowałem “Prezesika i zachcianki” Wraz z odejściem “moich” idoli, z wielkiego fana zostałem wielkim przeciwnikiem. Moje pytanie brzmi, ile jeszcze? Jak długo? Snow, Iverson, Mutombo czy nawet Korver,Iguodala, za 15 lat mogę mieć demencję i pokochać inny klub. W końcu, oglądasz filmy dobrego reżysera czy kiepskie produkcje tylko dla tego że 15 lat temu reżyserowi coś wyszło?

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 10:42
      Permalink

      To wolałbyś, żeby projekt starej ekipy dalej był kontynuowany? Żeby znowu robić ruchy tylko po to, by nie spaść na dno, ale też nie wystarczająco odważne, by powalczyć o cokolwiek więcej?
      Bo ja właśnie największy kryzys, jako kibic Sixers przeżywałem w tych latach przeciętności i ciągłej walki o 8 miejsce, kiedy na siłę budowali skład wokół Iguodali. A jak pokazała dalsza część jego kariery, to świetny zawodnik, ale jako uzupełnienie, a nie lider. I trudno się było pogodzić z takim przeciętniactwem, kiedy zaczynało się kibicować tej drużynie z powodu kogoś tak elektryzującego jak Iverson.
      Nikt nie mówił, że całkowita przebudowa to będzie łatwy proces, ale przynajmniej daje nadzieję na pozyskanie wyjątkowych talentów. Tacy gracze nie trafią do Philly przez transfery czy jako wolni agenci. Draft to jedyna możliwość. Do Simmonsa również podchodzę póki co z chłodną głową, nie chcę się rozczarować. Jednak Embiid już pokazał na co go stać i nie ma co stękać, to jest największy talent od czasów LeBrona w tej lidze. Jedyne obawy, jakie mam co do niego, wiążą się z jego stopą, a ta póki co (ODPUKAĆ!!!) wytrzymuje trudy profesjonalnej gry i treningów. Gość nie grał w koszykówkę 2 lata, w NBA nigdy, a wszedł i zamiatał tu każdego. Nie ma sensu go forsować, skoro i tak jeszcze nie gramy o playoffs.

      Inna sprawa, że sztab medyczny Sixers to jakieś nieporozumienie. Która to już nieudana operacja? Tam są bez przerwy jakieś problemy. Embiid musiał lecieć do Kataru, żeby mu w końcu tą stopę poskładali. Teraz te same problemy z Simmonsem. Taki miliony kręcą się wokół ligi, a powierzają zdrowie takich graczy partaczom i to jest rzeczywiście frustrujące…

      Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 15:30
    Permalink

    Ajverson w zasadzie to nikt Cie nie zmusza do bycia fanem (bez urazy). Można co sezon być fanem innego zespołu albo zostać fanem contendera. Ciekawe ile GSW miało fanów 5-6 lat temu w porównaniu do tego ile teraz ma “fanów”. Takie jest życie a tym bardziej zawodowy sport. Niektórzy też zbyt emocjonalnie podchodzą do “bycia fanem” (patrz fani piłki nożnej). Ja jestem fanem 76ers też od 2001 roku i w sumie się cieszę z tego cały czas mimo szorowania po dnie ostatnimi laty bo przynajmniej znam dogłębnie tą drużynę, znam dużo ciekawych historii, statsów, słucham podcasty frustrujących się gości z Philly, mam kilka koszulek, mam o czym pogadac z gośćmi na r/sixers itd. i nie mam jakiegoś ciśnienia bo nie wiadomo kiedy będzie contender. Ba! Moje wierne kibicowanie w czasie tankowania pozwoliło mi nawet na zdobycie thank you note od Bretta Browna w akcji Fruit Bucket z r/sixers. Ciekawe ilu sezonowców ma coś takiego od trenerów “swoich ulubionych” drużyn :D

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 18:20
      Permalink

      Well said!!!! Barwo!!!Fanem albo się jest, albo nie. Nigdzie nie jest napisane, że zawsze będzie łatwo. Fan, który przestaje kibicować swojej drużynie w momencie niepowodzenia tak naprawdę fanem nigdy nie był, a pijawą identyfikującą się z wygranymi, która po prostu ucieka gdy zaczyna brakować sukcesów, którymi kmożna się poszczycić.

      Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 21:16
    Permalink

    a ja kibicuje Barcelonie od około 97 roku (bidne czasy z Rivaldo) i Sixers od 2000 jak tylko zobaczyłem tego śmiesznego gościa o wzroście 183 podobnym do mojego. Przez te wszystkie lata Barcelona weszła na szczyt a szóstki się stoczyły. Nigdy nie kibicowałem nikomu innemu. Nawet sobie tego nie wyobrażam. W koszykówce tylko szóstki, w piłce nożnej da się oglądać gre tylko FC Barcelony. Tylko te dwie drużyny zawsze mnie interesowały i zawsze będą.

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 21:35
      Permalink

      Widzę, że mamy kibiców kopanej. Ja Newcastle od 96/97 pierwszy sezon
      Shearera w Srokach. I tam nie doczekałem sukcesów. Rzekłbym, że przeżyłem większe blamaże niż to całe tanken Szóstek. No ale kibicem(fanatykiem) jest się do końca. Fuck Off dla sezonowców.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *