Knicks – Sixers 95:101

Philadelphia 76ers pozbawiona Josha Richardsona i Ala Horforda na 19. spotkanie w tym sezonie udała się do Nowego Jorku. W pierwszej piątce trener Brown wystawił Embiida, Harrisa, Korkmaza, Thybulle oraz Simmonsa ale mimo takiego osłabienia, to Sixers byli zdecydowanymi faworytami w starciu z Knicks, czyli najgorszym zespołem NBA.

Już pierwsza kwarta to szybkie wyjście na prowadzenie i systematyczne powiększanie przewagi. Rywal był pozbawiony energii, pomysłu na grę, w ofensywie zawodnicy stali jak kołki. Nic dziwnego, skoro trafia się poniżej 30% z gry i nie broni, pozwalając przeciwnikowi na dwa razy lepszą skuteczność… W drugiej ćwiartce różnica między zespołami sięga nawet 17 punktów, a kolejne nieporozumienia w obronie i trafianie 2/18 za trzy to główne powody takiego wyniku.

Ale chwileczkę, czy to jakiś błąd? Co się stało z tablicą wyników? Tak, to się dzieje naprawdę… To nie Sixers, tylko gospodarze dominują w Madison Square Garden! Ekipa Bretta Browna wygląda koszmarnie, Simmons nie wie co robić z piłką, Embiid wygląda trochę jakby grał trzecią noc z rzędu, a reszta zwyczajnie cegli na potęgę. Sixers schodzą do szatni przegrywając 39-51, a ja się zastanawiam, czy będą w ogóle mieli siłę wrócić na parkiet w drugiej połowie?

Wrócili. Najwyraźniej sporo się w szatni działo, bo z miejsca zaczęli grać jak należy. Po 10 minutach gry po trójce Ennisa III jest remis po 66, moment później po drugiej jego trójce z rzędu goście wychodzą wreszcie a prowadzenie. Ta kwarta to zdecydowanie ich dominacja (31-17), ale wszystko ma się znowu rozstrzygnąć w ostatniej.

W niej do roboty biorą się Embiid i Ennis III (następne trafienie zza łuku). Prowadzenie gości powiększa się, ale Knicks nie składają broni, walczą zażarcie, bo nie mają nic do stracenia i są zdeterminowani, żeby uniknąć kolejnej porażki – pamiętamy to sprzed kilku lat, prawda? Mało co nie wychodzą na prowadzenie, powstrzymuje to jednak Embiid pięknym blokiem o tablicę. Ale na 2.49 minuty przed końcem jest już remis po 87. Sytuację znowu ratuje Joel, najpierw akcja 2+1, potem wolne, w międzyczasie zaangażowanie w defensywie, a ja o tym Kameruńczyku z pierwszej połowy już zapominam. Spora część publiczności szaleje, chyba filadelfijskim kibicom nie wystarcza wyprzedana do ostatniego miejsca Wells Fargo Center w ponad 100 ostatnich meczach, postanowili też zrobić sobie wycieczkę do NYC. Ostatecznie Sixers po zaciętej czwartej kwarcie wygrywają, ale z takim rywalem przebieg tego meczu to nie to, czego oczekujemy po zespole z aspiracjami mistrzowskimi.

Joel Embiid: 27 punktów (7/19 z gry), 17 zbiórek, 3 bloki, 3 straty
James Ennis III: 20 punktów (3/4 za trzy), 4 zbiórki w 22 minuty

Tobias Harris: 19 punktów, 6 zbiórek, 2 bloki, 4 straty
Ben Simmons: 15 punktów, 5 zbiórek, 8 asyst, 4 straty

5 komentarzy

  1. Serek7 pisze:

    Nigdy nie widziałem gorszej połowy meczu w naszym wykonaniu niż to, co się działo w pierwszej…

  2. niuba pisze:

    Nie ma jakości w naszej grze. Taka postawa drużyny nie wróży nic dobrego w PO a już nie mówiąc o walce o puchar.

  3. Viruz pisze:

    Brown out

  4. gkp pisze:

    chapeau bas za początek tej relacji Monty! :) Myślałem, że inne mecze oglądaliśmy, aż doczytałem się dalej :P

    Sixers grają hmm dziwnie… oczekiwania mieliśmy spore co do tego sezonu, póki co chyba nie wygląda to tak jak chcieliśmy. Niby bilans się trochę polepszył, ale takie zwycięstwa jak to nad Knicks to powinna być odrębna statystyka… Jedyne co – to jeszcze w sumie początek sezonu, poczekajmy, pooglądajmy – mam nadzieję, że się ułoży i w tej ważniejszej części sezonu (PO) będziemy mocni. (choć z tego co czytam po komentarzach – kibice nie chcą czekać, chcą już – co się nie dziwię, bo dużo już czekaliśmy)

    Chciałbym pozwolić sobie na małe podsumowanie gry poszczególnych zawodników po tych prawie 20 meczach:
    Simmons – dalej niewiadoma… Fajnie, że dynamicznie wjedzie, że szuka podań, ale brak rzutu i rozegranie typu przejść przez połowę boiska i oddać piłkę no trochę nie tego oczekuję. No i oczywiście brak tych trójek…
    Embid – mam wrażenie jakby przeciwnicy nauczyli się grać przeciwko niemu, przez co nie ma w nim tej iskry, zwierzęcości. Zbyt często zaczyna “zabawę” w kozłowanie przy 2 obrońcach, co kończy się stratą. A niestety przy graniu 1 on 1, sędziowie nie gwiżdżą tak jak w poprzednich sezonach – przez co mniej osobistych rzuca.
    Horford – chyba najlepszy zawodnik Sixers, jeśli chodzi o stałość formy. Pamiętam go z czasów Atlanty czy Bostonu i choć nigdy fanem nie byłem to doceniałem. Dziś widzę, że dobry zawodnik na obydwie połowy boiska. W sumie to już trochę weteran. Steel ofsezonu wg mnie.
    Harris – w poprzednim sezonie mnie kupił swoją grą, w tym sezonie zawód… Nie wiem czym to spowodowane, czemu takie długie przestoje w celności za 3. Czemu czasem gra jakby na siłę… Chętnie widziałbym go jako slashera grożącego rzutem, ale znowuż brak mu dynamiki chyba.
    Richardson – naczytałem się jaki to dobry zawodnik na stronie gwiazdy basketu i cieszyłem się, że dołączył do Sixers, którzy od kiedy oglądam mecze mieli problem z dobrym SG. Niby wg statystyk robi swoje, ale na meczach tego nie widzę… bo co po 30 punktach w przegranym spotkaniu?
    Ławka – wymienię ich razem, bo robią dobrą robotę. I to trochę dziwne, bo zapowiadani Sixers jako najmocniejsza S5 w lidze mają nagle mocną ławkę, gdzie mamy dostarczającego jednak punkty Korkmaza, dobrego w obronie Thybulle, walczaka Scotta czy Ennnisa, czy dobrego rezerwowego PG jakim jest Neto w sumie.

    Generalnie, nic odkrywczego – Sixers powinni nauczyć się szanować piłkę – nie popełniać dwóch strat zaraz na początku spotkania (nie rozgrzani, biegać się nie chce?, chcą zastosować jakieś zagranie, ale ktoś się ustawił i podaję w ręce przeciwnika?). A czy zmiana trenera jest wymagana -nie wypowiem się, bo nie wiem, nie widzę tego tak dobrze jak redaktorzy czy komentujący na Sixers.pl

    • Monty pisze:

      > chapeau bas za początek tej relacji Monty! :) Myślałem, że inne mecze oglądaliśmy, aż doczytałem się dalej :P

      Hehe frustracja na meczu narastała, to chociaż miałem dobrą zabawę przy pisaniu relacji ;-)

      Co do reszty się zgadzam, może Richardsona trochę nie doceniasz, natomiast wkrótce (chyba jutro) na stronie pojawi się podsumowanie pierwszych 20 spotkań i tam będzie więcej, zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *