New York

Philadelphia 76ers pozbawiona Josha Richardsona i Ala Horforda na 19. spotkanie w tym sezonie udała się do Nowego Jorku. W pierwszej piątce trener Brown wystawił Embiida, Harrisa, Korkmaza, Thybulle oraz Simmonsa ale mimo takiego osłabienia, to Sixers byli zdecydowanymi faworytami w starciu z Knicks, czyli najgorszym zespołem NBA.

Już pierwsza kwarta to szybkie wyjście na prowadzenie i systematyczne powiększanie przewagi. Rywal był pozbawiony energii, pomysłu na grę, w ofensywie zawodnicy stali jak kołki. Nic dziwnego, skoro trafia się poniżej 30% z gry i nie broni, pozwalając przeciwnikowi na dwa razy lepszą skuteczność… W drugiej ćwiartce różnica między zespołami sięga nawet 17 punktów, a kolejne nieporozumienia w obronie i trafianie 2/18 za trzy to główne powody takiego wyniku.

Ale chwileczkę, czy to jakiś błąd? Co się stało z tablicą wyników? Tak, to się dzieje naprawdę… To nie Sixers, tylko gospodarze dominują w Madison Square Garden! Ekipa Bretta Browna wygląda koszmarnie, Simmons nie wie co robić z piłką, Embiid wygląda trochę jakby grał trzecią noc z rzędu, a reszta zwyczajnie cegli na potęgę. Sixers schodzą do szatni przegrywając 39-51, a ja się zastanawiam, czy będą w ogóle mieli siłę wrócić na parkiet w drugiej połowie?

Wrócili. Najwyraźniej sporo się w szatni działo, bo z miejsca zaczęli grać jak należy. Po 10 minutach gry po trójce Ennisa III jest remis po 66, moment później po drugiej jego trójce z rzędu goście wychodzą wreszcie a prowadzenie. Ta kwarta to zdecydowanie ich dominacja (31-17), ale wszystko ma się znowu rozstrzygnąć w ostatniej.

W niej do roboty biorą się Embiid i Ennis III (następne trafienie zza łuku). Prowadzenie gości powiększa się, ale Knicks nie składają broni, walczą zażarcie, bo nie mają nic do stracenia i są zdeterminowani, żeby uniknąć kolejnej porażki – pamiętamy to sprzed kilku lat, prawda? Mało co nie wychodzą na prowadzenie, powstrzymuje to jednak Embiid pięknym blokiem o tablicę. Ale na 2.49 minuty przed końcem jest już remis po 87. Sytuację znowu ratuje Joel, najpierw akcja 2+1, potem wolne, w międzyczasie zaangażowanie w defensywie, a ja o tym Kameruńczyku z pierwszej połowy już zapominam. Spora część publiczności szaleje, chyba filadelfijskim kibicom nie wystarcza wyprzedana do ostatniego miejsca Wells Fargo Center w ponad 100 ostatnich meczach, postanowili też zrobić sobie wycieczkę do NYC. Ostatecznie Sixers po zaciętej czwartej kwarcie wygrywają, ale z takim rywalem przebieg tego meczu to nie to, czego oczekujemy po zespole z aspiracjami mistrzowskimi.

Joel Embiid: 27 punktów (7/19 z gry), 17 zbiórek, 3 bloki, 3 straty
James Ennis III: 20 punktów (3/4 za trzy), 4 zbiórki w 22 minuty

Tobias Harris: 19 punktów, 6 zbiórek, 2 bloki, 4 straty
Ben Simmons: 15 punktów, 5 zbiórek, 8 asyst, 4 straty