Mimo przegranej mamy pierwszy pozytyw od długiego, długiego czasu. Jest nim dobry występ Nerlensa Noela, który tym razem nie wyglądał na załamanego porażkami i bezsilnego na parkiecie, jak to miało miejsce w kilku ostatnich spotkaniach. Noel zdobył 17 punktów i 12 zbiórek (rekordy kariery) oraz 2 asysty, po przechwycie i bloku.

Niestety na drugim biegunie znalazł się Michael Carter-Williams, którego frustrację prawdopodobnie widać z Księżyca, razem z Chińskim Murem. MCW myślał tylko o sobie, nie kreując kolegów, na dodatek niewiele trafiał. Skończyło się to 9 punktami (4/13 z gry), 4 zbiórkami, zaledwie 1 asystą oraz 4 stratami.

Sixers przegrali 13 mecz i liczymy dalej… Do wyrównania rekordu klubowego pozostały dwie porażki, do wyrównania rekordu NBA zaledwie pięć.