Ojciec Trey’a Burke’a krytykuje Sixers

Każdy z nas lubi komentować poczynania ulubionych klubów czy zawodników, ale są osoby, które nie powinny tego robić. Mam na myśli rodziców koszykarzy grających zawodowo, którzy pewnie chcą dobrze, ale zazwyczaj wychodzi odwrotnie. Pamiętamy sytuację z ojcem K.J. McDanielsa czy problemy z tatą braci Ball.

Niestety wczoraj do tej reguły nie zastosował się również (i to nie po raz pierwszy) ojciec Trey’a Burke’a. Na swoim twitterze Benjie Burke napisał:

Ludzie, weźcie mojego chłopaka z tego zespołu. Oni go zabijają. Nie dostaną się do finałów bez punktów z ławki. Prosze uwolnijcie TB23.

Wpis został szybko usunięty, ale jego screen znalazł się na jednym z kont na Instagramie i zebrał wiele polubień, wśród nich Kyle’a O’Quinna.

Trey Burke odciął się od wypowiedzi ojca:

Doceniam wsparcie, jakie otrzymuję od niego w trakcie mojej kariery, ale te komentarze nie mają nic wspólnego z tym, jak ja się czuję. Już to omówiliśmy. Skupiam się na tym, żeby zrobić co tylko mogę, aby pomóc mojej drużynie w zdobyciu mistrzostwa. Doceniam pomoc, jaką otrzymuje od tego klubu, wsparcie jakie dostaję od fanów i miasta Filadelfia.

Rozgrywający Sixerd dodał, że bardzo się cieszy z bycia w Philadelphii, bo zawsze chciał być częścią zwycięskiej drużyny, z którą wiąże się duże oczekiwania. Zawsze chciał też grać dla tak wielkiego miasta z tradycjami koszykarskimi i po to uprawia ten sport.

Pan Burke w przeszłości popełnił już podobną gafę, kiedy jego syn grał w Utah Jazz i walczył i minuty z… Raulem Neto. Tym razem może mieć rację, bo trudno zrozumieć zbyt małe wykorzystywane Trey’a, który na parkiecie radzi sobie dobrze. Szkoda tylko, że nie wyciągnął wniosków z poprzedniego błędu i nie zachował tego komentarza dla siebie.

Natomiast Kyle O’Quinn wytłumaczył, że śledzi wiele profili o Sixers w nediach społecznościowych i “lajkuje” posty, żeby docenić ich autorów, którzy są ze swoją drużyną na dobre i na złe. Center Sixers dodał:

To nie ma nic wspólnego ze mną. To był post o Philly i go polubiłem, raczej żeby było wiadomo, że go widziałem i przyjąłem do wiadomości.