Play-offs: Nets – Sixers 108:112 (G4)

Na czwarte spotkanie przeciwko Brooklyn Nets  do składu powrócił Joel Embiid, który z uwagi na bóle lewego kolana odpoczywał w meczu nr 3.

Pierwsza połowa to wyrównana gra obu zespołów, w której każdy starał się wykorzystywać swoje atuty i wypracować przewagę. Brooklyn grał szybką koszykówkę opartą na odważnych penetracjach i rzutach z dystansu i o ile te pierwsze udawało się zatrzymać, gdy na boisku był JoJo, to już gdy w pomalowanym stał Boban, to gospodarze wjeżdżali jak po swoje. Sixers natomiast starali się grać nieco bardziej fizycznie wykorzystując przewagę fizyczną lub zasłony stawiane przez centrów.

W ekipie Sixers w pierwszej połowie brylowali Joel (11 pkt), Jimmy (11 pkt) oraz Tobias (14pkt), natomiast wśród gospodarzy Jarret Allen – zdobywca 15 pkt oraz Caris LeVert, który zgromadził na swoim koncie 16 pkt.

Prawdziwe emocje zaczęły się w drugiej połowie meczu. W 5. minucie trzeciej kwarty po faulu Embiida na Allenie doszło do przepychanki pomiędzy Butlerem i mocno pobudzonym w tym meczu Dudleyem, w efekcie której obaj dżentelmeni wyrzuceni zostali z boiska. Najwidoczniej bardzo motywująco ten incydent wpłynął na Embiida i Simmonsa, którzy odrazu złapali wiatr w żagle i zaczęli grać jak z nut nie tylko w akcjach indywidualnych, ale również obsługiwali się skutecznymi podaniami. Przewaga Nets sięgająca momentami już 10 pkt zaczęła topnieć, a zespół gospodarzy ewidentnie tracił na pewności i zaczynał grać pod dyktando Sixers.

Philadelphia postawiła na prosty, ale skuteczny basket i zaczęła szukać gry na polu gdzie miała największą przewagę nad przeciwnikiem, czyli pod koszem, gdzie Joel Embiid robił co chciał, a gdy był podwajany skutecznie odnajdywał kolegów na wolnych pozycjach.

Prawdziwych emocji dostarczyła nam końcówka, która miała kilku bohaterów w obu drużynach. Wśród gospodarzy, w końcówce meczu Nets wyprowadzali na prowadzenie pierw Russel celną trójką i nieskuteczny do tego momentu Harris trafiając spod kosza. Ostatnie słowo należało jednak do Sixers – najpierw JJ trafił ważną trójkę dając prowadzenie swojej drużynie, które jednak w kolejnej akcji odzyskali Nets, natomiast rzut na zwycięstwo oddał Mike Scott po podaniu od fenomenalnego w tym meczu Embiida.

Wśród gospodarzy najlepsze spotkanie rozegrali Caris LeVert (25 pkt.), Jarret Allen (21 pkt. jednak zupełnie nie radził sobie w obronie z Embiidem), D’Angelo Russell (21 pkt.) oraz Spencer Dinwiddie, autor 18 pkt. Najskuteczniejszymi wśród gości byli zdecydowanie Joel Embiid, który po prostu zrobił różnice w drugiej połowie po obu stronach parkietu (31 pkt, 16 zb, 7 as. i 6 blk i 2 prz.), Tobias Harris, który również nie zawodził w najważniejszych momentach (24 pkt, 8 zb., 6 as.) oraz Ben Simmons, ponownie bliski triple double autor 15 pkt, 8zb., i 8 as.

Po tej wygranej 76ers prowadzą już 3-1 i są o włos od awansu do kolejnej rundy. Czy zapewnią sobie awans już w kolejnym meczu?? Przekonamy się w nocy z wtorku na środę o godzinie 2.00 czasu polskiego.

23 komentarze

  1. WojtekHandi pisze:

    ile razy mozna w dwojke zbierac pilke i konczyc tak, ze przeciwnik ja dostaje? gdyby nie te kilka glupich sytuacji to juz by bylo na plusie, a tak to trzeba gonic…Brooklyn do przerwy oddal 10 rzutow wiecej! Mamy rowniez 10 strat przy ich 4, oby ogarneli i szybko zamykali serie bo wiemy jak graja na styku i pod presja

  2. ai3 pisze:

    a Simmons znowu się daje tej serdeli Dudleyowi… człowiek parówa

  3. Houdini pisze:

    No i parówka się zagotowała xD

  4. ai3 pisze:

    SImmons niech sie obudzi i ochłonie, najpierw taka akcja, a potem taki glupi faul za 3

  5. Destro pisze:

    Wykluczenie Butlera to parodia za ta mortadele …

  6. Boruc pisze:

    Dudley prowodyr i kawał Ch..

  7. ai3 pisze:

    słabo to widze :/

  8. Viruz pisze:

    6pkt i ostatnia kwarta przed nami.. teraz spięcie pośladów i lecimy z kozakami z brooklynu :) go Sixers!!!!!!

  9. ai3 pisze:

    6pkt to się jeszcze da, ale chyba nets będa zaczynać. Kurde no, to jest tylko jakieś nets :/

  10. Viruz pisze:

    Buhahahah sędziowie tragedia… chyba popili wczoraj ślepi czy nienormalni?

  11. WojtekHandi pisze:

    dwa faule na joelu w jednej akcji i zero gwizdka

  12. ai3 pisze:

    masakra, JJ nic nie daje w playoff, mógłbyć remis to z czystej nie trafił potem Russel na 6 pkt przewagi. A teraz faul w ataku…

  13. Sixersfan pisze:

    Będzie dogrywka???

  14. Viruz pisze:

    Thriller !!! Hahahah

  15. Viru pisze:

    Thriller !!! Hahahah

  16. ai3 pisze:

    no troche nie wierzę :D

  17. Houdini pisze:

    GG EZ :P

  18. rere pisze:

    Embiid zawalil w przedostatniej akcji tym podaniem w strone Redicka a potem jeszcze nie zablokowal Harrisa na szczescie Scott nas ratuje! i 3-1

  19. WojtekHandi pisze:

    no wyrwali to, koncowka trzeba przyznac zagrana wysmienicie, wiele akcji pod Joela na spokoju, czemu nie tak czesciej? przy trojce Scotta sporo szczescia, jednak w obronie zrobili swoje w najwazniejszych momentach

  20. Serek7 pisze:

    Mimo wykluczenia podobała mi się ta reakcja Butlera. Widać, że stoi murem za chłopakami. To zwycięstwo jest dla niego! Ale mam nadzieję, że już więcej tak głupio nie osłabi drużyny.
    Niesamowite, że wygraliśmy pomimo tylu głupich błędów… Ale trzon w ogólnym rozrachunku nie zawiódł. I do tego Scott i Ennis z ławki pokazujący, że mamy kim grać w PO :) Szkoda tylko, że tym razem Embiid nie miał dobrego zastępstwa.

    • Maciej Jakubowski pisze:

      o tym samym pomyślałem. Facet ma jaja, pokazuje, że stoi za swoją drużyną. Po tej akcji Embiid i Simmons zaczęli grać jakby napili się magicznego napoju asterixa. Joel zawalił ostatnie podanie, jednak mecz należał do niego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *