Brett Brown

Po ponad 4-miesięcznej przerwie NBA ponownie zagości w naszych domach! Kibice Philadelphii mają wreszcie powody do radości i do ekscytacji. Rodzi nam się nowa gwiazda z nazwiskiem Embiid na koszulce, będziemy wyczekiwać debiutu innego wielkiego talentu, wybranego z numerem pierwszym Bena Simmonsa, wreszcie doczekaliśmy się też Dario Sarica, który zgodnie z obietnicą pożegnał się ze swoją europejską karierą. A przecież mamy jeszcze Jahlila Okafora, Nerlensa Noela i doświadczonego rozgrywającego Sergio Rodrigueza, nazywanego hiszpańskim Stevem Nashem…

Odeszli: Ish Smith, Kendall Marshall, Isaiah Canaan, Christian Wood, Carl Landry, Elton Brand.

Przyszli: Joel Embiid (nie grał wcześniej), Dario Saric, Ben Simmons, Timothe Luwawu-Cabarrot, Jerryd Bayless, Sergio Rodriguez, Gerald Henderson.

Prawdopodobna wyjściowa piątka na mecz otwarcia: Rodriguez, Henderson, Covington, Saric, Embiid.

Na plus: W składzie wreszcie nazwiska godne NBA, a nie NBDL. W porównaniu do poprzedniego sezonu mamy lepszych rozgrywających oraz kilku weteranów. Bardziej doświadczony trener to kolejny pozytyw. Szybki zespół, który śmiało można nazwać jednym z najbardziej atletycznych w lidze. Niezła obrona, co pokazały mecze przedsezonowe.

Na minus: Słabości jest wiele – przede wszystkim bardzo młody i niedoświadczony skład, który na dodatek w ogóle nie jest zgrany (z poprzednich rozgrywek zostało tylko 8 zawodników). Osłabienie kontuzjami. Chociaż obwód wygląda lepiej, niż przed rokiem, to wciąż pozostawia wiele do życzenia. Brakuje rasowego strzelca. Ofensywa pod znakiem zapytania. Wciąż nie wiemy na jakiej pozycji, a raczej pozycjach, będą grać tacy zawodnicy jak Simmons, Saric, Okafor, Stauskass – opcji jest wiele i będzie potrzeba trochę czasu i przegranych spotkań, żeby znaleźć optymalne ustawienia.

Komentarz redakcji Sixers.pl:

Leszek Kwaśniowski: Trzy tygodnie temu, kiedy po przebudzeniu zobaczyłem informację o kontuzji Bena Simmonsa, pomyślałem to samo co chyba większość kibiców Sixers. Ciąg dalszy pecha drużyny, nieustannie ciągnące się kontuzje, znowu przed nami stracony rok. Potem jednak spojrzałem na sytuację chłodniej i mimo wszystko nie uważam, żeby było aż tak tragicznie. Do Philadelfii przybył wreszcie Dario Saric, zdolny do gry jest Joel Embiid, backcourt został wzmocniony. Z drugiej strony nie należy się jednak łudzić i hurraoptymistycznie oczekiwać cudów od drużyny. Pierwsza część sezonu musi posłużyć w celu ogrania się i wzajemnego zrozumienia, czego brakowało w meczach przedsezonowych. Po wyleczeniu wszystkich kontuzji zawodnicy powinni stanowić już większy kolektyw. Spodziewam się lepszej postawy niż w poprzednich latach, jednak na walkę o 0.500 na razie nie ma chyba co liczyć.

Adrian Manikowski: Nadchodzący sezon będzie kolejnym dla Sixers spacerem pod górę. Kontuzja stopy Bena Simmonsa, który miał zostać niemalże zbawicielem Szóstek, nie wprawia w optymistyczny nastrój. Nawet jeśli Simmons wróci po tych trzech miesiącach absencji na którą go skazano, to nie ma pewności, że kontuzja nie będzie się odnawiać. Cieszyć może natomiast dobra forma i powrót Joela Embiida. Chłopak nieźle wypadł w okresie przygotowawczym, natomiast musimy pamiętać także to, że to wciąż rookie. I tutaj pojawia się temat, który może cieszyć i martwić jednocześnie; albowiem Sixers mają w swoim składzie czterech tego typu zawodników. Jakby tego było mało, sprowadzony z Milwaukee Bucks Jerryd Bayless także nabawił się kontuzji nadgarstka, a Jahlil Okafor ma problemy z kolanem. Dobrze spisuje się natomiast Dario Sarić i moim zdaniem może być on silnym punktem zespołu. Bukmacherzy w swoich spekulacjach w liczbie zwycięstw w nowym sezonie nie są dla nas łaskawi… miejmy nadzieje, że nie będą mieli racji.

Tomek Klimowicz: Philadelphia 76ers miała bardzo udane wakacje, jedne z najbardziej pracowitych w NBA. Obawy kibiców odnośnie Bryana Colangelo okazały się nieuzasadnione. Nasz nowy GM odrzucił sporo śmiesznych propozycji transferowych, bardzo mądrze wybierał w drafcie, ściągnął wreszcie Dario Sarica i podpisał kilku weteranów, nie rozdając przy tym tłustych kontraktów na lata. Każdy przyzna, że Joel Embiid wygląda jak na razie fenomenalnie! To wszystko sprawia, że nie będzie już mowy o porównywaniu składu Sixers do D-League, nie będzie więcej kompromitacji. Strasznie mi szkoda kontuzji Bena Simmonsa i urazów Baylessa czy Noela, ponieważ w związku z nimi wyniki będą znacznie poniżej potencjału tej drużyny. Jeśli Simmons rzeczywiście wróci po trzech miesiącach, to po Nowym Roku powinno być już jednak znacznie lepiej, zwłaszcza, że w trakcie sezonu możemy się spodziewać większej wymiany, w której pożegnamy się najprawdopodobniej z Noelem. Co cieszy – w wielu zapowiedziach przed nowym sezonem możemy przeczytać, że niezależnie od wyników, zespół z Philly będzie jednym z najfajniejszych do oglądania w sezonie 2016/17 w całej lidze. I już tylko z tego powodu jestem bardzo podekscytowany tymi rozgrywkami!