Wpis z okazji 10.urodzin strony

Wpis opublikowany na Sixers.pl pierwotnie 20 kwietnia 2011 roku. Przypominamy go w ramach serii “Powrót do przeszłości”, abyście mieli dostęp do najlepszych i najciekawszych tekstów z historii tego serwisu.

Dokładnie dziesięć lat temu, 20 kwietnia 2001 roku, umieściłem w Internecie małą witrynę poświęconą Allenowi Iversonowi i Philadelphii 76ers. Wówczas kibicując AI i Sixers od niespełna dwóch sezonów, chciałem w jakiś sensowny sposób zebrać wszystkie materiały jakie posiadałem na własnym komputerze, stworzyć pewnien rodzaj archiwum łatwo dostępnych wiadomości, zdjęć i filmików na własny użytek.

Dzisiaj minęła dekada od tego momentu. Tamta, trzeba przyznać prymitywnie zaprojektowana i uboga witryna, przeistoczyła się w sprawnie działający, jeden z najobszerniejszych serwisów drużynowych poświęconych NBA. Co ważniejsze – odwiedzany przez tysiące kibiców miesięcznie. Ponieważ wtedy nie było dobrego i przede wszystkim stale aktualizowanego serwisu na temat Sixers, spodziewałem się kilku odwiedzin, ale stale wzrastająca liczba wejść i ciepłe słowa wysyłane do mnie przekroczyły najśmielsze oczekiwania i zachęciły do pracy nad rozwojem strony. Dzisiaj jestem naprawdę dumny z tego, co udało mi się stworzyć, nie tylko ze względu na pozycję i reputację, jaką serwis osiągnął, ale głównie dlatego, ze coś co miało być prywatnym zbiorem informacji stało się miejscem skupiajacych rzesze fanów tej drużyny, którzy mogą być pewni, że zawsze znajdą kogoś do dyskusji i przeczytają najświeższe wiadomości. Dziękuję Wam wszystkim, że mi to umożliwiliście!

Przez te dziesięć lat nigdy nie miałem żadnych korzyści finansowych z prowadzenia tego serwisu (chociaż propozycji reklamowych kilka było) jednak korzyści takie jak nauka tworzenia stron internetowych, grafiki, rozwinięcie umiejętności dziennikarskich i przede wszystkim poznanie kilku kibiców nie tylko Sixers, ale w ogóle NBA, z którymi były niejednokrotne okazje spotkań na żywo chociażby z okazji zlotów forum e-nba.pl (z którym strona była związana przez kilka lat) czy przy okazji wspólnych wypadów na NBA Tours do Kolonii, Rzymu i Barcelony, uważam za coś wiele cenniejszego. Podobnie jak świadomośc 10 lat nieprzerwanego istnienia oraz 600 tysięcy odwiedzin w tym czasie.

Przez minioną dekadę serwis przeszedł liczne zmiany. Zmiany wyglądu, adresów, zmiany redakcyjne, funkcjonalne, technologiczne. Ta okrągła rocznica powstania jest dobrą okazją dla kibiców, którzy są z nami od wielu lat, do sentymentalnych wspomnień. Tych trzeba przyznać jest wiele, bo tak jak zmieniała się nasza strona, tak zmieniał się cały Internet oraz liga NBA. Starsi kibice pamietają jak zupełnie inaczej wygladało ich sportowe życie przed dziesięcioma laty… 

Sprawdzanie wyników spotkań na telegazecie każdego ranka dzisiaj zastąpił Internet, który wówczas jeszcze dostępny za pomocą połączeń telefonicznych (z tym niezapomnianym, irytującym dźwiękiem wybierania numeru i limitowaną ilością godzin dla przecietnego użytkownika) nie dla wszystkich był dostępny. Ci szczęśliwcy, którzy mogli sobie na niego pozwolić, cieszyli się każdym zdjęciem z NBA w takich rozmiarach, jakie dzisiaj używa się tylko do avatarów na forach dyskusyjnych oraz kilkunasto sekundowymi filmikami w takiej jakości, jaką dzisiaj można zobaczć tylko w sygniaturkach na tych samych forach. Nikt nawet nie śnił o zdjęciach w jakości HD czy filmach na YouTube! Rzadko kiedy dochodzily do nas wiadomości o zawodnikach nie związane ze spotkaniami ligowymi, dzisiaj mamy wybór w wielu serwisach zagranicznych, a dzieki twitterowi czy Facebookowi wiemy o czymś wcześniej, niż napiszą o tym gazety. Dekadę temu każdy czekał z niecierpliwością przed telewizorem raz lub dwa razy w tygodniu, by obejrzeć mecz NBA na Canal+ (a jeszcze dawniej na TVP2) lub jego skrót na TVN. Dzisiaj w dobie streamów i przekazu oferowanego przez NBALP najbardziej fanatyczni kibice są w stanie obejrzeć nawet wszystkie 82 spotkania swojej ulubionej drużyny, nie myśląć o pilocie telewizyjnym ani podpisywaniu popularnych przed laty petycji do stacji telewizyjnych, by te bardziej zainteresowały się tą ligą. Wreszcie każdy marzył o tym, by być pierwszym Polakiem w NBA. Raz po raz media podawały nazwiska kolejnych kandydatów, których poczynania wszyscy pilnie śledzili. Dzisiaj, po dziesięciu latach, tamto marzenie każdego z nas spełnia Marcin Gortat i to w wielkim stylu (nie zapominajmy jednak o Czarku Trybańskim i Macieju Lampe, którzy przetarli szlaki)!

Dla kibica, który w tamtych czasach był jeszcze zbyt młody prawdopodobnie powyższe wspomnienia brzmią nierealnie, jednak wielu tych starszych fanów jak ja wspomina te czasy z łezką w oku, chociaż jednocześnie cieszymy się, że minęły już bezpowrotnie.

Mając tą świadomość, ciężko jest teraz przewidzieć, jak będzie wyglądał Internet i życie każdego z nas za kolejną dekadę. Mam jednak nadzieję, że Sixers.pl będzie nadal istniał, w jakiejkolwiek formie, a fanów i przyjaciół chętnych do współpracy, wspólnego kibicowania, zaciętych dyskusji i gry w koszykowkę nigdy nie zabraknie.

Dziękuję Wam wszystkim jeszcze raz za te 10 wspaniałych lat, za wszystkie wspomnienia i cenne doświadczenia w imieniu swoim i całej redakcji oraz współtworzących ten serwis od początku istnienia.

Ps. Nie byłbym sobą, gdybym jednak nie wymienił kilku osób, które miały największy wkład w rozwój Sixers.pl. Są to Borys (dziękuję za kontakt i inspirację), CzaCzek (za pierwszą szatę graficzną, której nie musiałem się wstydzić) Fartman (za wszystkie rady, otrzymaną pomoc i zainteresowanie tworzeniem grafiki), Jmy i hotspurfc (za bogaty wkład redakcyjny), Kalina i Mich@lik (za pomoc techniczną i cierpliwość) oraz całej obecnej redakcji podziękowania za Wasz czas, a kolegom z Jazz.e-nba.pl oraz innych konkurencyjnych stron o NBA za napędzanie mnie do pracy.