Sixers ponownie nie znaleźli sposobu na wygranie pierwszego spotkania w sezonie 2015-16. Tym razem mieli utrudnione zadanie nie tylko ze względu na klasę rywali z Chicago, ale także z powodu nieobecnści Nerlensa Noela, który uskarżał się na ból nadgarstków. Niestety zła wiadomość jest taka, że następne cztery mecze (Raptors, Thunder, Spurs, Mavericks) także bedą bardzo trudne dla Philadelphii. Mimo siódmej przegranej, znowu można dopatrzeć się wielu pozytywów. Noela bardzo dobrze zastępował Holmes, który dosłownie był wszędzie. Skutecznie grał Grant, potrafiąc brać ciężar gry na siebie.

Pierwsza kwarta należała do Bulls, ale dzięki heroicznej i skutecznej grze, w drugiej kwarcie gospodarze objeli 3-punktowe prowadzenie. Duża w tym zasługa świetnej obrony: Sixers potrafili zatrzymać Bulls, zmuszajac ich do 15 pudeł w 16 kolejnych rzutach! Wynik byłby moze jeszcze lepszy, gdyby nie fatalna gra Okafora, który trafił tylko 2 z 12 rzutów, na dodatek grał strasznie powolnie i bez energii. Tutaj jednak tez można znaleźć pozytyw, bo Okafor dobrze zbierał, już po czterech minutach pierwszej kwarty miał wiecej zbiórek, niż wynosi jego średnia w sezonie. Niestety goście odzyskali skutecznośc w drugiej części drugiej kwarty, a Sixers zaczeli się gubić, co zaowocowało serią 15-3 przed przerwą na korzyść “Byków” i ich prowadzeniem 52-43.

W trzeciej kwarcie gra nie była już taka ładna dla kibiców gospodarzy. Sixers spudłowali 11 kolejnych rzutów, nie potrafiąc zdobyć kosza przez około 5.5 minuty. Skuteczność spadała z minuty na minutę, a Bulls wykorzystali to uciekając na kilkanaście punktów. Przebudził się za to Okafor, który nabrał energii i trafił w ładnym stylu 6 z 9 rzutów (reszta kolegów tylko 2/15 z gry). W finałowej odsłonie przyszło załamanie gry filadelfijczyków, a rywale wyszli na ponad 20-punktowe prowadzenie, tym razem nie pozwolili sobie na przestoje i pewnie wygrali cały mecz.

Najlepiej dla pokonanych zagrali Jahlil Okafor (21 punktów, 15 zbiórek, 2 bloki), Jerami Grant (11 punktów, 3 bloki), Richaun Holmes (11 punktów, 2 bloki), T.J. McConnell (6 punktów, 5 zbiórek, 8 asyst, 2 bloki) oraz Phil Pressey (11 punktów, 5 asyst).