Sixers – Bulls 89:105

Sixers bez Joela Embiida nie tylko przegrali, ale zagrali nudny i mało widowiskowy mecz. Bulls zaczęli od prowadzenia 8-0 i utrzymywali przewagę do końca pierwszej i początku drugiej kwarty, kiedy Sixers za sprawą serii 12-3 odrobili straty do zaledwie jednego kosza. Na tym jednak zaprzestali – nie zdołali chociażby zremisować i ani razu nie wyszli na prowadzenie. Z kolei przewaga rywali stopniowo rosła, szczególnie w trzeciej kwarcie kiedy Dwyane Wade udowadniał, że ma jeszcze w sobie dawny ogień.

W wyjściowym składzie jedna zmiana – Jerryd Bayless (11 punktów, 2 asysty) zastąpił Sergio Rodrigueza (0 punktów, 3 asysty), ale jak widać nie skorzystał na tym zespół, jak również indywidualnie żaden z zawodników. Ilyasowa rzucił najwięcej w zespole, 14 punktów. Stauskas i Holmes (także 3 bloki) byli o jeden punkt gorsi. Okafor zdobył 10 punktów, ale głównie w pierwszej kwarcie spotkania. Jutro w nocy mecz z Cleveland Cavaliers, na który wróci Joel Embiid, możemy się więc spodziewać więcej emocji.