Oklahoma

Po zimnym prysznicu jaki zafundowała nam ekipa z Nowego Orleanu przyszła pora na pojedynek z dużo łatwiejszym przeciwnikiem – Oklhoma City Thunder. Sixers pomimo braku Danego Greena i Tobiasa Harrisa, którzy pauzowali w tym spotkaniu (problemy z kolanem) poradzili sobie bez problemu i pewnie wygrali 117 do 93.

Pod nieobecność wspomnianej dwójki w pierwszej piątce pojawili się Korkmaz i Thybulle.

Wyrównane było tylko kilka pierwszych minut spotkania, gdzie młodzi zawodnicy gospodarzy dotrzymywali kroku zawodnikom Sixers, jednak im dalej tym bardziej widoczna była dominacja Szóstek.

Sixers kontrolowali przebieg meczu w zasadzie od pierwszego do końcowego gwizdka. Wszyscy zawodnicy wnieśli coś pozytywnego. Furkan Korkmaz oprócz zaaplikowania 20 oczek przeciwnikom, 5 razy kradł im piłkę, Ben Simmon pomimo skromnych statystyk (13 pkt, 3 as, 3zb.) grał pewnie, trafił nawet dwukrotnie z półdystansu i nie zaliczył żadnej straty. Joel Embiid natomiast po nieudanym występie przeciwko Pelicans tym razem dominował w swoim stylu i w 27 minut zdobył 27 pkt., 9zb. i 4 bloki. Dobrą zmianę dał Mike Scott, który uzbierał 13 pkt, trafiając min. 3 trójki.

Wśród gospodarzy najlepiej zaprezentowali się Darius Beazely autor 17 oczek i… niedawny zawodnik Sixers Tony Bradley, który rozegrał solidne zawody notując na swoim koncie 16 pkt. (na skuteczności 7/11) i 14 zbiórek.

Biorąc pod uwagę, że Thunder aktualne przechodzą swój “proces” i ich skład mocno przypomina skład Sixers za czasów działalności Sama Hinkiego to wynik spotkania był łatwy do przewidzenia nawet wobec braku Greena i Harrisa.

Dzięki tej wygranej Philadelphia 76ers ponownie objęła pozycje lidera konferencji wschodniej na rzecz Brooklyn Nets, którzy nie wykorzystali okazji i przegrali z osłabionymi brakiem swoich liedrów LA Lakers.

Kolejny mecz już w poniedziałek, a przeciwnikiem będzie Luka Doncic i jego Dallas Maverics.