Sixers wciąż niepokonani, stajac się chyba największą sensacją początku sezonu 2013/14. Wygrywając u siebie z Bulls zanotowali najlepszy start od 2006 roku w rozgrywkach, w których nikt nie dawał im więcej niż kilkanaście zwycięstw. Z taką pasją, energią i wolą walki ten zespół nie grał od lat. I to się ogląda! Dopisała nawet publiczność w Wells Fargo Center – blisko 16 tysięcy.

W trzeciej kwarcie Sixers odrobili 18 punktów straty z pierwszej połowy, w czym duża zasługa Cartera-Williamsa (14 punktow w tej odsłonie, bardzo nieskuteczne dwie pierwsze kwarty). W czwartej obie drużyny wymieniały ciosy. Kluczowe zagranie należało do Hawesa (świetna gra w całej kwarcie), który po podaniu na obwód zmarkował rzut nabierajac obrońcę na pompkę, po czym podszedł dwa kroki bliżej kosza i na 27 sekund przed syreną spokojnie jak na treningu trafił wprost do siatki.

Najlepsi w statystykach: Carter-Williams (26 punktów, 10 asyst, 3 przechwyty), Evan Turner (20 punktów), Spencer Hawes (18 punktów, 11 zbiórek, 3 bloki).