Nowi Sixers, stare problemy. Boston Celtics w dalszym ciągu siedzi naszym zawodnikom w głowach. Na własnym boisku, mimo absencji Kyrie, nie potrafimy pokonać niewygodnego rywala. Jako kibic ciężko już oglądać kolejne porażki z nimi, niestety w serii playoffs na chwile obecną jesteśmy na straconej pozycji.

Wiadomo, że Celtics słyną z dobrej obrony, dodatkowo obie ekipy nie przepadają za sobą i Konieczynki są jeszcze bardziej zmotywowane na nas. Jak wytłumaczyć to, że kompletnie bez formy Hayward ładuje nam 26 punktów, w tym 6/7 za trzy? Horford na mecze z Sixers staje się najlepszym centrem w lidze i zatrzymuje Embiida. Na domiar złego sami pilnują piłki jak największego skarbu, popełnili 6 strat, przy 14 naszego zespołu. Do przerwy przegrywaliśmy -6 punktami, niby spotkanie na styku, niby człowiek miał nadzieję, a kończy się jak zywkle.

W trzeciej kwarcie przeprowadziliśmy zryw. Dobre zmiany dali J.Simmons oraz TJ, swoje robił Redick, a wynik ciągnął Butler. Udało się nawet wyjść na sześciopunktowe prowadzenie. Boston przeprowadził jednak szturm i końcówka kwarty należała do nich, przy wyniku 74-77 dla przyjezdnych wchodziliśmy w ostatnią część meczu.

W niej do gry w końcu włączył się na poważnie Joel, zaczął trafiać spod kosza i z dystansu. Mimo, że Boston grał mądrzej, udało się dojść rywala i prowadzić na dwie minuty przed końcem 103-102. Wtedy jednak szóstą trójkę zaaplikował nam Gordon, a Butler w odpowiedzi z linii rzutów osobistych trafił 1 na 3! Największy twardziel w ekipie pękł. Jimmy miał ostatnio serię ponad 40 rzutów wolnych trafionych z rzędu. W starciu z Celtics to nie miało znaczenia. W całym meczu miał 7 na 10. Próbowaliśmy jeszcze odpowiedzieć, jednak ani Harris  (0 na 6 za trzy), ani Embiid nie potrafili wykończyć akcji. Wybaczcie mój negatywny opis dzisiaj, ale mam szczęście do pisania relacji z Bostonem, kolejny raz przegrywamy mecz z nimi w głowach. Talentu nie brakuje, wiem że trzeba czasu, jednak jeśli miałbym wymienić zespół, którego chciałbym uniknąć w playoff, byłby to Boston Celtics. Niestety znajdujemy się z nimi na torze kolizyjnym. Kolejny mecz już jutro w Nowym Jorku z Knicks.