Sixers – Clippers 110:103

Po bardzo dobrym spotkaniu pokonujemy u siebie gości z Los Angeles. Ci co rano będą zaglądać w boxscore mogą być zdziwieni, Al Horford nie znalazł się w pierwszej piątce Sixers. Czyżby Brown poszedł po rozum do głowy? W wyjściowym składzie Horforda zastąpił Korkmaz, który akurat chciałby o tym meczu zapomnieć, gdyż dopiero drugi raz w sezonie nie zdobył punktów. Mimo wszystko zmiana na plus i dobrze obrany kierunek.

Goście wystąpili w praktycznie najsilniejszym składzie, zagrał Leonard oraz George, a także nowo pozyskany Marcus Morris. W mecz lepiej weszli jednak Sixers, po pierwszej, bardzo udanej kwarcie prowadzilismy 30 do 22. Jednak w drugiej kwarcie, zawodnicy z Kaliforni grali lepiej i to oni wygrali tę część gry 32 do 24. Głównie za sprawą Leonarda, który już do przerwy miał 17 punktów. Na przerwę schodziliśmy remisując po 54.

Liderem po naszej stronie był Ben Simmons. Możemy narzekać na jego indolencje rzutową, jednak uważam, że w ostatnich tygodniach gra naprawdę bardzo dobrze. Bez większych problemów, radził sobie z defensorami Clippers. W całym spotkaniu zanotował 26 punktów, 12 zbiórek oraz 10 asyst. Kolejne triple-double na jego koncie. Dodajmy do tego momentami elitarną obronę i będziemy mieć całościowy obraz świetnego występu Bena. W sieci pojawia się co raz więcej plotek na temat tego rozłączenia pary Simmons-Embiid. Wiele drużyn w lato ma próbować zrobić trade po naszego olbrzyma. Na ten moment nie wiem, na kim lepiej byłoby oprzeć drużynę. Jeszcze rok temu nie byłoby dyskusji na ten temat, Embiid grał na poziomie MVP, jednak ten sezon w moim odczuciu ma słabszy, do tego dochodzi aspekt zdrowotny.

Wracając do spotkania, Sixers pozwolili zdobyć przeciwnikom tylko 51 punktów. Sami spisując się nieźle w ataku, do formy wraca Richardson, który zaliczył kluczowe trafienia. Jako zespół zanotowaliśmy tylko 6 strat! Gra Sixers w obecnych rozgrywkach to jedna wielka sinusoida, jednak na własnym boisku nasi gracze są piekielnie mocni. Skąd taka różnica w formie na swoim boisku, a na parkietach przeciwników? To jest pytanie na które zawodnicy muszą sami sobie odpowiedzieć i wyciągnąć wnioski. Kolejne mecze dopiero po All-Star Weekend.

9 myśli na temat “Sixers – Clippers 110:103

  • 12 lutego 2020 o 07:44
    Permalink

    Horford przesunięty na ławkę <3 I obaj z Joelem zagrali po 28 minut, co też cieszy. Tylko ten zespół robi się zależny od Simmonsa, który gra ostatnio regularnie 40+ minut…
    P.S. Oczywiście Robinson III mający rozciągać grę znów nie trafił trójki ;) Bo wcale nie jest lepszym graczem od Ennisa i będę miał jeszcze długo żal o ten ruch.

    Odpowiedz
  • 12 lutego 2020 o 09:10
    Permalink

    Dajmy mu czas, myślę, że jeszcze odpali. Ofensywnie jest graczem lepszym od Ennisa, ale James zawsze wnosił sporo energii i gryzł parkiet, a ten element ciężko będzie załatać. Co do meczu to well done Sixers!! Swoją drogą szkoda, że pozbyliśmy się Shamet. Gość robi postępy i będzie z niego kawał gracza.

    Odpowiedz
  • 12 lutego 2020 o 09:30
    Permalink

    Ben obecnie to najlepszy Sixer, więc to powinno cieszyć. Mam nadzieję, że nie będę już tu czytał śmiesznych komentarzy o konieczności jego wymiany za byle jakich grajkow. Według wielu tutaj Korkmaz juz dawno powinien być poza Filadelfią. Wszyscy wiemy jak teraz gra. Ben da jeszcze nam dużo radości

    Odpowiedz
    • 12 lutego 2020 o 12:07
      Permalink

      Na przykład według mnie, byłem głównym krytykiem Korkmaza i wcale się z tym nie kryje. Imponuje mi przemiana Turka, który wcześniej był wiecznie obrażonym na niedostateczną liczbę szans strzelcem który nie trafiał zza łuku i graczem z długimi kończynami (potencjał na defensora) który nie starał się w obronie. Teraz gryzie parkiet, trafia zza łuku i zaczął być nawet wielowymiarowym zdobywaczem punktów. Przykład? Jego floater wygląda pięknie. I przede wszystkim świetnie dogaduje się na boisku z Simmonsem, tak jak Thybulle i jeszcze niedawno Ennis.

      Odpowiedz
  • 12 lutego 2020 o 13:03
    Permalink

    Czasami ma wrażenie że ludzie oglądają głównie highlights na Youtube. Oglądałem niemal każdy mecz i niezliczoną ilość spalonych zagrywek przez odpuszczanie rozgrywającego który nawet nie pomyśli o rzucie 2 metry od kosza.
    Tak, to jest nasz najlepszy gracz
    Tak, to elitarny obrońca
    Tak, jego sufit jest przeogromny
    Tak, strzelcem nigdy nie będzie ale nawet nie musi być
    Tak, rusza się jak kot przy tym wzroście i jest to uczta dla oczu
    Tak, to prawda że wymiana była przeze mnie brana pod uwagę ale głównie pod wpływem emocji i frustracji.
    Ben Simmons obiecał przed sezonem że będzie rzucał kiedy bedzie wolny co zupełnie nie ma miejsca.
    Pewnie jestem w swoim zdaniu odosobniony ale uważam że już rok temu postawa Benka kosztowała nas misia. Dostalo się głównie Embidowi za jego srake i trenerowi a trzeba przyznać że w play-off został rozpracowany koncertowo.
    W tym roku mam małe dejavu. Winny jest każdy po trochu od trenera do każdej naszej gwiazdki ale to od Bena wymagam najwięcej i jak już wielokrotnie powtarzałem, nawet namiastka zagrożenia z dystansu to wyższy poziom całej drużyny. W lidze zdominowanej przez rzuty z dystansu pozwolenie sobie na krok w tył przez obrońcę to ogromny luksus, w przypadku naszej jedyneczki to kilka kroków
    Będę marudził ponieważ krew mnie zalewa jak widze tak marnowany potencjał a jak ktoś mi znajdzie innego rozgrywajacego z taką ułomnością rzutową to ładnie przeproszę
    Z korkmazem bym nie przesadzał. Gra lepiej niż rok temu ale po 2 meczach od razu nie można robić z niego nowego korvera. Nie musi rzucać 30 oczek ale zacznę się podniecać jak zobaczę 10 w miarę równych meczy
    Meczu nie widziałem ale brawo za dobre zwycięstwo

    Odpowiedz
    • 12 lutego 2020 o 23:16
      Permalink

      Zgadzam się co do Simmonsa. Nie zrozumcie mnie źle, widzę jak bardzo poprawił się w defensywie, gra bardziej agresywnie ostatnimi czasy, ale wciąż jego niechęć (a nie brak umiejętności) do rzucania z dystansu robi pod górkę najlepszemu zawodnikowi jego drużyny. Pomyje wylewają się na Browna i embiida a winowajcami tego co się dzieje z naszą drużyną są Brand i Simmons. Jeśli chodzi o Embiida to ciężko się gra z kontuzjami i ciągle ustępując kolegom z drużyny, znosi to i tak nieźle jak na to co ludzie mówią o jego dojrzałości. Sixers grający pod Embiida>sixers grający pod simmonsa i po prostu Ben musi to przełknąć żeby zdobyć tutaj mistrzostwo. Oby Horford został na ławce jako sixth man, lepiej dla niego i dla drużyny.

      Odpowiedz
  • 12 lutego 2020 o 23:45
    Permalink

    Słuchajcie nie wiem czy kiedyś już o tym nie pisałem ale wymyśliłem swego czasu teorię spiskową dotyczącą Benka. Jako że już przed jego narodzinami usportowieni rodzice planowali dla syna sportową karierę na najwyższym w jego dziedzinie szczeblu, opracowali pewien plan mocno wybiegający w przyszłość. Stety-niestety w USA dzieci sportowców są “produktem” lub “inwestycją” tak więc chcąc aby “produkt” stał się jak najbardziej cenny należy ułożyć do niego powiedzmy biznesplan z różnymi chwytami marketingowymi. I tak pomyślałem sobie o Benku, który wszedł do ligi jako gość o gabarytach PF, a grającym jako PG(tu pierwszy chwyt). Nie chce mi się teraz wymieniać wszystkich takich zagrywek PR’owych czy marketingowych -zwał jak zwał. Natomiast jedną z takich głośniejszych jest właśnie nieumiejętność rzutu. Moim zdaniem Ben już od pierwszego sezonu mógłby rzucać ale pewnie z niezbyt dobrą skutecznością co mogłoby spowodować uszczerbek na jego pewności siebie(tu znowu “produkt” straciłby na jakości i wartości). Dzięki nierzucaniu, ten temat jest ciągle świeży w mediach, dużo się o nim mówi, a oczy ludzi wokół ligi są na niego skierowane.

    Podczas pisania przypomniało mi się że przecież Ben pauzował pierwszy sezon z powodu kontuzji, którą nie wiadomo czy w końcu odniósł, czy nie(to też mogło być zagrywką- kontuzjował kość w stopie, na którą papiery med staff Sixers miał po Embiidzie, a tak na prawdę przygotowywał się cały sezon żeby mieć lepszy start).

    Nawiązując do filmiku na ig podanego przez @Viruz, zresztą było już takich multum, to wyobraźcie sobie teraz moment w którym Ben zaczyna rzucać w meczach i to od razu na przyzwoitej skuteczności. Powstałby wielki szum wokół niego oraz znaczne podniesienie wartości Bena. Mam nadzieję jednak, że nie opuści wtedy naszego teamu dla jakiegoś większego marketu. Tu małe skierowanie do zwolenników zwolnienia BB. Odejdzie trener, a pozycja obozu Benka w Philly osłabnie, co może się wiązać ze zmianą klubu.

    Powtórzę, że to tylko teoria spiskowa. Ale chyba macie świadomość jak się kręci biznes wokół NBA.

    Odpowiedz
    • 13 lutego 2020 o 12:02
      Permalink

      Mała uwaga- Ben jest Australijczykiem (podobnie jak nasz trener).
      A co do teorii- myślę, że bycie all Starem z max kontraktem, kręcącym TD regularnie i spotykającym się z Kardashiankom, dostarcza wystarczająco uwagi młodemu zawodnikowi.
      Chciałbym, żeby twoja teoria była prawdziwa, i żeby rateingi poszły mu w dół i musiał jak najszybciej odpalić. Bo biorąc pod uwagę współczesna ligę, nasz obecny roster, to czekanie z odpaleniem rzutu zakrawa o sabotaż… Inaczej nie da się tego wytłumaczyć

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *