Memphis

Philadelphia 76ers (32-21) podejmowała minionej nocy Memphis Grizzlies (26-26). Gospodarze zgodnie z oczekiwaniami okazali się lepsi, przerywając serię czterech porażek i poprawiając bilans przed własną publicznością na 23-2. Dla rywala to dopiero czwarta porażka w ostatnich 17 grach.

Bohaterem meczu okazał się rezerwowy Furkan Korkmaz, który z dorobkiem 34 punktów (13/17 z gry, w tym 7/9 za trzy), 6 zbiórek i 4 asyst zanotował najlepszy występ w karierze. Joel Embiid (10 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty) zagrał tylko 16 minut i nie wyszedł na parkiet w drugiej połowie z powodu bólu szyi.

Sixers zdobyli prowadzenie w drugiej kwarcie, wygranej 32-19. Duża w tym zasługa Simmonsa, który rzucił 5 punktów w ostatnich 40 sekundach pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie Sixers dominowali jeszcze bardziej, powiększając przewagę nawet do 33 punktów. Dopiero w ostatniej odsłonie Grizzlies odrobili część strat, wygrywając 41-22.

Ben Simmons zakończył mecz z dorobkiem 22 punktów, 10 asyst, 3 przechwytów, ale też 7 strat. Tobias Harris dodał 21 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst. Do gry wrócił Norvel Pelle (5 punktów, 3 zbiórki, 2 bloki w 7 minut!), po kontuzji zobaczyliśmy też zardzewiałego Josha Richardsona (4 punkty i 4 straty w 15 minut z ławki). Na debiut Robinsona III oraz Burksa przyjdzie nam poczekać do niedzieli, kiedy Sixers podejmą Bulls.