Atlanta

Niestety Sixers nie udało się wygrać drugiego meczu z rzędu – w nocy z czwartku na piątek ulegli Atlanta Hawks 98-126. Strata wyniosła nawet 35 punktów a wyrównana była tylko pierwsza kwarta. Meczu ustawiła punktowa seria gości 21-1 na przełomie pierwszej i drugiej kwarty i nawet odpowiedź Sixers (13-0) w trzeciej kwarcie nie zdała się na nic. Hawks byli zespołem o klasę lepszym.

Wyjściowa piątka wyglądała tym razem następująco: Smith, Stauskas, Sampson, Noel, Okafor i była już dziewiętnastą różną w tym sezonie (38 spotkań). Po dobrej walce przez większość część kwarty, na 3 minuty do jej końca Sixers odskoczyli na 6 punktów, jednak później okazało się, że to było ich największe i zaraz ostatnie prowadzenie w tym meczu. Do końca kwarty goście zdobyli jeszcze 7 punktów (22-21), w tym buzzer-beater Scotta za trzy punkty, a po przerwie – kolejne 14 oczek i na tablicy widniała już 14-punktowa strata Sixers. Do przerwy wzrosła ona do siedemnastu punktów, w trzeciej kwarcie do 24. Wtedy jednak trener Brown wziął czas, ewidentnie nakrzyczał na swoich zawodników, a ci wyszli na parkiet i zdobyli 13 kolejnych punktów. Sęk w tym, że goście ani na chwilę nie dali się rozproszyć, błyszczeć zaczęli Bazemore (9 pkt w 3 ostatnie minuty Q3) i Schroder (10 pkt w pierwsze 3 minuty Q4). Gospodarze nie byli w stanie się podnieść i przegrali wysoko.

Na uwagę wśród Filadelfijczyków zasługuje przede wszystkim fakt dobrej gry Noela i Okafora podczas przebywania razem na parkiecie. Ten pierwszy zdobył 21 punktów i był aktywny w obronie, mecz zaczął od bloku (później niestety częściej był do bloków spóźniony co kończyło się na goaltending dla rywali). Noel zdobył 9 punktów ale miał aż 13 zbiórek. Mógł mieć ich co prawda więcej – licznik zatrzymał się na 13 już w końcówce trzeciej kwarty. Ish Smith zakończył spotkanie z 12 punktami i 7 asystami. Reszta zespołu (z wyjątkiem Granta – 11 punktów z ławki) niestety mniej (Stauskas, Thompson, Covington) lub bardziej (Marshall, Canaan, McConnell) na minus.

Następne spotkanie – trzecie z rzędu w domu – w nocy z soboty na niedzielę z zespołem Toronto Raptors (22-15).