Sixers – Heat 106:102

Philadelphia 76ers mimo nieobecności Joela Embiida rozpoczęła mecz dokładnie tak, jak powinna: jak faworyt Wschodu walczący z drużyną marzącą o play-offs. Niestety sielanka szybko się skończyła, brak Embiida widoczny był gołym okiem i losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w finałowych akcjach.

Zaczęło się bardzo dobrze. Sixers kontrolowali całą pierwszą kwartę, wygraną 29-21 w dużej mierze dzięki niespodziewanej grze Bobana Marjanovica (11 punktów oraz 7 zbiórek przy 100% skuteczności!). W drugiej odsłonie ławka Heat pokazała swoją wyższość nad ławką rywali i po serii 14-2 goście wyszli na pierwsze prowadzenie. Po kolejnych 5 minutach gry wszystko wróciło do normy i to Sixers schodzili do szatni wygrywając 57-50.

Trzecia kwarta to powtórka z rozrywki – w grze Sixers coś się zacięło i po niespełna 5 minutach gry był już remis po 61. Tym razem jednak nie udało się zgasić Heat, gra do końca kwarty była bardzo zacięta z małą przewagą gości i to mimo 10 punktów Bena Simmonsa w tej części meczu. To trwało do połowy ostatniej ćwiartki, kiedy Sixers ożywieni wejściem T.J. McConnella poderwali się 15-4. Jednak po czasie na żądanie niezmordowany Dwyane Wade, grający po raz ostatni w karierze w Wells Fargo Center, poprowadził swój zespół do serii 9-2 i o losach spotkania musiała rozstrzygnąć nerwowa końcówka. Kluczową akcję wykonał J.J. Redick, który na 64 sekundy przed syreną trafił za trzy, samemu wypracowując sobie pozycję. Sixers wyszli na 4-punktowe prowadzenie, którego już nie oddali.

Po stronie gospodarzy najlepiej wypadli Harris (23 punkty, 11 zbiórek), Simmons (21 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty), Marjanovic (19 punktów, 12 zbiórek) i Redick (13 punktów, 6 zbiórek). Meczu do udanych nie zaliczy Butler, który wprawdzie zdobył 18 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst, ale pudłował na potęgę łatwe rzuty i zmarnował kilka akcji stratami lub nieprzemyślanymi decyzjami. Poza McConnellem (6 punktów, 5 asyst, 3 przechwyty w 11 minut gry!) fatalnie wypadła ławka Sixers, jeszcze gorsza była skuteczność całego zespołu za trzy: tylko 7 z 26 rzutów było celnych. Wśród pokonanych wyróżnił się Wade, rzucając z ławki 19 punktów, czyli o 7 więcej niż rezerwowi gospodarzy razem wzięci.

2 komentarze

  1. WojtekHandi pisze:

    Wade chyba bardzo lubi grać przeciwko Sixers ;) szkoda, że będzie już kończyć…podobała mi się gra Bena w drugiej połowie pod koszem, tak powinien jechać cały mecz

  2. ajverson pisze:

    Cóż za ironia losu. Poszerzono możliwości posiadanych zawodników na ławkę a u nas można było by ograniczyć się do 8 bo i tak nie ma kogo tam usadzić. Boban wygląda na całkiem przydatne ogniwo. Wolny, bez finezji ale robi dokładnie to co ma robić. Za każdym razem jak oglądam TJ to mi się micha cieszy. Mam nadzieję że nigdzie go nie oddadzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *